13/104 — Haruki Murakami, “Wszystkie boże dzieci tańczą”

Raz na jakiś czas, regularnie, muszę sięgnąć po coś od Murakamiego. To trochę jak taki narkotyk, który w pewnym momencie przypomina o sobie i nie daje ci spokoju. Dlatego też ostatnio przeczytałem wreszcie zbiór opowiadań Japończyka, który przeleżał u mnie na półce spokojnie kilkadziesiąt tygodni. „Wszystkie boże dzieci tańczą” nie są literackim szczytem Murakamiego, jednak pozycja ta wyróżnia się przemyślanym powiązaniem pomiędzy wszystkimi zawartymi w niej historiami. Jak to u Murakamiego — jest realizm wymieszany z oniryzmem, jest trochę dziwacznego humoru, parę „złotych myśli”, których nikt inny by w taki sposób nie ujął. To nie książka do rozpoczęcia przygody z Japończykiem, jednak dla fanów — must-read.