24/104 — Edgar Allan Poe, “Opowieści niesamowite”

Obawiam się, że nie pokochamy się z Edgarem. Ja wiem, że to klasyk i że znać wypada. Nasza relacja w obecnych realiach zakończyłaby się jednak zapewne wyłącznie na dodaniu się do znajomych na Facebooku. Nie przekonują mnie jego opowiadania. To znaczy — doceniam je, w szczególności zaś ich wkład w rozwój wszelkiej maści kultury grozy. Ale dla mnie to jest chyba jednak zbyt staroszkolne, z dzisiejszej perspektywy niezbyt szokujące. Nuży mnie rytm tych opowiadań, rozwijanie błahostkowej narracji i nagła kulminacja całości na ostatniej stronie, wynikająca czasem z nazbyt absurdalnego przyspieszenia fabuły. Przyznaję jednak — nad sporą częścią opowiadań ciekawie się rozmyśla. Gorzej jednak z samym czytaniem.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.