Czym się różnią profesjonalne konwersacje od amatorskich?

Mam dobrą wiadomość! Jak do tej pory konwersacje językowe skutecznie bronią się przed automatyzacją i cyfryzacją nauczania. Zawdzięczają to głównie temu, że nie wynaleziono jeszcze sztucznej inteligencji zdolnej do prowadzenia swobodnej rozmowy z drugim człowiekiem, przez co firmom technologicznym trudno jest osiągnąć efekt skali. Niektóre inne trendy, takie jak kwestionowanie zasadności podręczników oraz ogólne ograniczanie ilości materiałów do zajęć sprzyjają niesłabnącej popularności zajęć konwersacyjnych.

Nie oznacza to jednak, że wokół konwersacji nie toczy się gra o zdobycie rynku wartego duże pieniądze. Największą zmianą jak do tej pory było pojawienie się internetowych platform dających niesłychaną łatwość dostępu zarówno do profesjonalnych nauczycieli jak i lektorów amatorów. O ile w samej branży nie jest to nic nowego, to jednak skala obecnego zjawiska podsuwa jedno istotne pytanie: czym się rożnią profesjonalne zajęcia konwersacyjne od zajęć amatorskich?

Samo pojęcie profesjonalnych konwersacji jest czymś stosunkowo nowym. Do tej pory różnica między profesjonalnymi a amatorskimi zajęciami domyślnie opierała się raczej na miejscu, w którym zajęcia się odbywały, wykształceniu i pochodzeniu lektora, niż na rzeczywistym doświadczeniu. Innymi słowy, zajęca z lektorem (najlepiej native speakerem) odbywające się w szkole językowej traktowane były jako profesjonalne, natomiast wszystko inne miało charakter korepetycji. W rzeczywistości jednak, nawet zawodowi lektorzy często prowadzą nieprofesjonalne zajęcia konwersacyjne. Przez wielu nauczycieli konwersacje traktowane są jako uboższy krewny zajęć poświęconych gramatyce czy nauce słownictwa. Wymagające bardzo niewiele, lub praktycznie żadnych, wcześniejszych przygotowań, konwersacje pozwalają wielu nauczycielom na chwilę oddechu, a dla amatorów są idealnym miejscem na rozpoczęcie przygody z nauczaniem języków obcych.

Prawda jest jednak taka, że zajęcia konwersacyjne to coś więcej niż tylko zmuszanie ludzi do mówienia w obcym języku. Każde spotkanie pozostawia po sobie pewien posmak, który z czasem przeradza się w oczekiwania co do następnego. I te trzy elementy składają się na coś, co nazywam “doświadczeniem rozmowy”. Jest to pojęcie, które pozwala widzieć zajęcia konwersacyjne w szerszym kontekście nauczania umiejętności komunikacyjnych. Jak zauważyli Scott Thornbury i Diana Slade w książce Conversation: From Description to Pedagogy (Cambridge University Press, 2010), skuteczna komunikacja werbalna zależy od wykształcenia trzech umiejętności: pewności siebie, woli komunikacji i wytrwałości w komunikowaniu tego, co chcemy powiedzieć, bardziej niż od gramatycznej poprawności czy płynności języka, które są powszechnym i często jedynym obiektem amatorskich zajęć konwersacyjnych.

Myślenie o konwersacjach nie jak o “zmuszaniu ich do mówinia”, tylko w kategoriach całego doświadczenia, uwypukla rolę pytań zadawanych podczas zajęć. I bez względu na to jaką formę przyjmują konwersatoria: odgrywanie ról (role-play), pytania do tekstu czy filmu, opisywanie zdjęć etc., to pytania do dyskusji są ich bijącym sercem, a jakość tych pytań decyduje w głównej mierze o jakości całego doświadczenia rozmowy.

Mój wtępny przegląd pytań konwersacyjnych dostępnych w rożnego rodzaju materiałach wykazał zasakującą jednorodność rodzajów i charakteru pytań, mimo że całkowita liczba pytań, z którymi się zapoznałem, oscyluje w granicach liczby pięciocyfrowej.

W swojej własnoręcznie wydanej niedawno książce How Was Your Weekend? 1001 Discussion Questions, James M. Taylor wskazuje na pewne zużycie pytania o zeszły weekend, jednak to co proponuje w zamian nie odbiega daleko od owego niefortunnego pytania:

Oficjalna strona internetowa TESL Journal, jedno z najbogatszych źródeł pytań konwersacyjncyh w całym internecie, z setkami kategorii i tysiącami indywidualnych pytań, oferuje jeszcze mniejszą różnorodność:

Natomiast pozycja numer jeden i dwa po wpisaniu słowa “conversations” w największej internetowej księgarni świata Amazon, czyli Compelling Conversations, oraz Compelling American Conversations autorstwa Erica Roth i Toni Aberson (nie są to materiały ściśle przeznaczone dla nauczycieli jezyków obcych) oferuje to samo, aż nazbyt dobrze znane doświadczenie:

Lista przeróżnych publikacji zawierających pytania do dyskusji mogła by trwać jeszcze długo, jednak bez zasadniczych różnic co do jakości poszczególnych pytań. Od serii 100 questions znanej londyńskiej School of Life, przez projekty takie jak Big Talk, po profesjonalne podręczniki do nauki języków obcych, takich jak uznana seria Outcomes publikowana z udziałem National Geographic, 8 na 10 pytań to pytania osobiste lub głęboko osobiste, nierzadko wykorzystujące niskie pobudki, takie jak kontrowersje, plotki czy absurd, do tego by wywołać odpowiedź.

Swoje argumenty przeciw pytaniom osobistym wyraziłem kiedyś w osobnym tekście, tutaj streszczę tylko, że pytania osobiste, po pierwsze, pogłębiają różnice między uczniem a nauczycielem, przekształcając tego drugiego w śledczego zamiast czynić go partnerem rozmowy. Po drugie, pytania osobiste angażują pamięć, a nie intelekt i nie są tym samym twórcze tylko odtwórcze. Wreszcie po trzecie, przez swoją intruzywność, pytania osobiste przyczyniają się do wzrostu dyskomfortu wsród uczniów. Z tego względu trudno jest zaprojektować jakiekolwiek dobre doświadczenie rozmowy używając wyłącznie pytań osobistych. Pytania tego typu, owszem, skłaniają uczniów do mówienia, ale z myślą o tym by jak najszybciej rozmowę zakończyć, wymuszają otwieranie się, które może podkopywać pewność siebie, a ich powtarzalność i przywidywalność odbiera ochotę na więcej.

Tym, czego potrzeba, by poprawić doświadczenie konwersacji (a zarazem by podnieść jakość serwowanej edukacji) są pytania nowego typu, które byłyby obiektywne, referencyjne i nade wszystko edukacyjne.

Z powodów, o których częściowo już wspominałem, istotne jest by przekierować wektor pytania z osoby do której jest ono kierowane na świat zewnętrzny. Taki ruch da szansę na to, by wyemancypować ucznia z roli przesłuchiwanego do roli partnera w dyskusji, uwalniając go od presji. Pytania tego rodzaju są obiektywne, jednak odpowiedzi udzielane przez pytanych pozostają głęboko indywidualne i niepowtarzalne.

Równie ważne jest by pytania nowego rodzaju były referencyjne, czyli by dopuszczały więcej niż tylko jedną poprawną odpowiedź, a w idealnym przypadku, by nie było można udzielić na nie złej odpowiedzi. Pozwoli to dodatkowo zniwelować różnicę między uczniem i nauczycielem, na czym skorzysta pewność siebie tego pierwszego.

Równie istotne, jeśli nie najistotniejsze, jest by pytania zadawane podczas zajęć konwersacyjnych były edukacyjne, czyli by motywowały pytanego do odpowiedzi, rozbudzając jego ciekawość. Przewagą ciekawości nad kontrowersjami, plotkami czy tematami tabu powszechnie wykorzystywanymi do wywoływania odpowiedzi, jest jej niewyczerpywalność. Pytania wykorzystujące ciekawość są edukacyjne w prawdziwie deweyowskim znaczeniu: otwierają wrota do coraz to nowych doświadczeń, zamiast je zamykać, zrażając pytanego.

Na przestrzeni mojej wieloletniej pracy jako nauczyciel i gospodarz licznych talk-show w moim studio językowym Mentals, wypracowałem cztery rodzaje profesjonalnych pytań konwersacyjnych.

Pierwszy z nich to pytanie dotyczące różnicy między dwoma pojęciami, na przykład: czym się różni osoba nieśmiała od tchórza?

Drugi to wybór między dwoma pojęciami, na przykład: czy gotowanie jest sztuką czy rzemiosłem?

Trzeci rodzaj pytań dotyczy związku pomiędzy dwoma rzeczami, na przykład; jaki jest związek między poziomem trudności a poziomem stresu?

Ostatnim rodzajem jest pytanie otwarte takie jak: czy pies może być nauczycielem?

Wszystkie z nich spełniają kryteria bycia obiektywnymi, referencyjnymi i edukacyjnymi. Mimo pozornego minimalizmu, powyższe pytania wywołują prawdziwie wciągające i niepowtarzalne doświadczenie rozmowy, którego uczniom wciąż mało. Powyższe pytania pozwalają na nieograniczoną dowolność co do tematu i profilu zajęć (zajęcia z języka ogólnego, biznesowego, prawniczego, itd.), a głębia i ilość przemyśleń, które generują sprawiają, że mogą być one jedynym materiałem jakiego nauczyciel potrzebuje na zajęciach. Jeśli już teraz brzmi to zbyt dobrze by było prawdziwe, dodam tylko, że do ich projektowania wystarcza zwykły słownik.

Na zakończenie chciałbym jeszcze podzielić się refleksją na temat tego, po co to wszystko i dlaczego warto by nauczyciele zwracali uwagę na jakość zadawanych pytań? Czy chodzi o to, by zyskać przewagę konkurencyjną nad nauczycielami-amatorami i zyskać dzięki temu nowych klientów? Obawiam się, że nie. Obawiam się, że ładne zdjęcie profilowe na portalu wciąż ma większe znaczenie. Ale powinniśmy podnosić jakość zadawanych pytań, ponieważ będąc nauczycielami języków obcych jesteśmy częścią większej całości o nazwie Edukacja. W podstawę naszej profesji, zanim nauczymy kogokolwiek pierwszych słów w języku obcym, wpisana jest misja pobudzania ludzkiej ciekawości: robimy to dla naszej własnej satysfakcji i dla dobra ludzkości. Mało jest ku temu tak dobrych okazji jak zajęcia konwersacyjne.

Powyższy artykuł powstał na podstawie mojej prezentacji “Rethinking and Revamping Conversation Classes for Adults”, którą wygłosiłem 19 stycznia 2019 roku na 35 corocznej konferencji Szwajcarskiego Stowarzysznia Nauczycieli Języka Angielskiego (ETAS) w Zofingen w Szwajcarii.