Wybiegła na ulicę i rozejrzała się. Zaczęła biec. Próbowała ukryć się już wszędzie. Nie wiedziała dokąd pójść, nie mogła nikogo poprosić o pomoc. Nie mogła i nie chciała narażać innych. Podjęła decyzję i tylko ona powinna ponieść jej konsekwencje. Nie wiedziała jak długo i jak daleko biegła. Czuła, że zaczyna tracić oddech, musiała zwolnić, musiała się zatrzymać, chciało jej się pić. Potrzebowała chwili wytchnienia, aby zebrać myśli i zastanowić się co teraz. Biegła jednak, oni mogli być blisko. Mogli też nie zorientować się 
jeszcze, że udało się jej uciec. Nikomu się nie udało do tej pory. Ona była pierwsza. Miała nadzieję, że nie ostatnia. 
Zatrzymał ją skurcz brzucha. “ Potrzebuję wody “ - pomyślała zgięta się w pół. Jęknęła z bólu, brzuch był twardy - “ Cholera jasna, nie teraz! “ - ledwo stała się na nogach. Skuliła się mocniej - “ Oddychaj “ mówiła w myślach do siebie. Przypomniały jej się słowa ojca, który zawsze powtarzał - “ niezależnie od tego, co spowodowało złe samopoczucie, dla ciała to stres, a stres powoduje, że mięśnie automatycznie się kurczą. Pierwsza pomoc jakiej sobie 
możemy udzielić, to skupić się na oddychaniu. Oddech to życie, oddech to życiodajna energia, to tchnienie Boga, który jest w nas kruszynko. Jeśli nie wiesz co zrobić - oddychaj powoli, oddychaj do brzucha - to sygnał dla Twojego ciała, aby się rozluźnić, to sygnał dla Twojego umysłu, aby zwolnić, a przede wszystkim, kruszynko, to sygnał dla Twojego serca, aby się nie bać. “ - tak bardzo się teraz bała. Stała skulona obejmując brzuch. Z zamkniętymi oczami próbowała skupić się na oddechu. To pomogło jej odciąć się na chwilę od rzeczywistości. Najważniejsze, aby odzyskała panowanie nad ciałem. 
Zajęło to całą wieczność, ale ból minął, wyprostowała się. Otworzyła oczy i w tym samym momencie ogromna dłoń przylgnęła do jej ust, a jakaś siła pociągnęła ją gwałtownie w bok. Poczuła bolesny ucisk w ciele. Tym razem było to czyjeś ramię, które owinęło się wokół jej talii. Jej nogi straciły kontakt z ziemią. Chwyt był tak silny i tak gwałtowny, że zrobiło jej się niedobrze, a może był to strach? Czuła, że zaraz zwymiotuje. Było jej gorąco, czarne plamy zaczęły wirować przed oczami. Czuła jak spada. Zemdlała.