Tydzień to za mało, dwa to zwykłe wakacje, trzy i cztery to dopiero podróż!

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i taki jest fakt.

Kilka lat temu z pokładu niższego o jakiś metr żeglowałem wzdłuż tego samego wybrzeża starą drewnianą łajbą z tym samym kolegą Edkiem, który nie przestaje mówić.

Dziś o świcie piękną białą Bavarią na silniku, żaglach i autopilocie mijam te same znane mi miejsca i porty, jedząc łososia, popijając Johny Walkera, a u moich stóp śpi moja piękna narzeczona. To co kiedyś oglądałem z podziwem, dziś robię jakby nigdy nic, to co było marzeniem, stało się normalnością. W porównaniu z przygodami na “Wydze” to jest nawet nudno…

Bavaria majestatycznie, pomału sunie w kierunku wyznaczonego na ekranie GPS’a celu prowadzona sprawnie autopilotem, a ja podziwiam miejsca, gdzie kiedyś walczyłem….. Wszystkie mijane porty mają dla mnie swoją historię, tylko teraz perspektywa jest inna…

Teraz nie mam czasu. Teraz trzeba się spieszyć, trzymać się planu i gnać. Tu nie ma miejsca na przeczekanie w portowej knajpie. Mijam światła Łeby, wieżę kościoła we Władysławowie i Tawernę u Morgana na Helu. Kiedyś ograniczały mnie tu pieniądze, dziś ogranicza mnie tu czas… Czas czarteru, pogody, której nie mogę przeczekać, biletów na samolot do Londynu…Kto by pomyślał! Zawsze jest coś co nas ogranicza, dlatego trzeba korzystać ile się da i nie czekać na nic, tylko żyć tu i teraz.

Cel został osiągnięty, Bornholm zdobyty, rejs nowym jachtem odbyty i wszytko poszło dobrze, ale o ile fajniej byłoby to wszytko zrobić wolniej, bez ram czasowych, bez harmonogramu, tak jak to zawsze jest w pierwszej połowie wakacji, kiedy chodzi o dobrą zabawę i nie trzeba się spieszyć, tylko dobrze bawić… Brzmi dobrze, ale ile się da tak wytrzymać? Aż skończą się czyste ubrania z domu, aż zechce się czystej pościeli, skończą się pieniądze, lub chęć…

Tydzień to za mało, dwa to zwykłe wakacje, trzy i cztery to dopiero podróż!

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Michał Biegajski’s story.