Ilu wspólników potrzebujesz?

Artykuł oryginalnie opublikowany na INN Poland oraz na stronie LAWMORE: Ilu co-founderów potrzebujesz?

Nie jeden raz słyszałem: „szukam co-foundera” albo „potrzebuje technicznego co-foundera, żeby ruszyć dalej”. Wszyscy też znamy popularny koncept 3 founderów: hustler, hipster i hacker. Z drugiej strony jest jednak wielu przedsiębiorców działających lub planujących działać bez wspólników. Przecież to oni są wizjonerami, po co im alternatywna wizja i dzielenie się sukcesem. Jeśli będą kogoś potrzebować do teamu, po prostu go zatrudnią.

W związku z tym pojawia się pytanie: jaka jest „właściwa” liczba co-founderów? Nie ma gotowej odpowiedzi, ale jedno jest pewne — obie skrajności — zero co-founderów (jeden przedsiębiorca) i „zbyt wielu” (czyli tylu, że żeby szybko odpowiedzieć na pytanie musisz się chwilę zastanowić i policzyć) — to ryzykowne sytuacje.

Zacznijmy od tego jakie są podstawowe wady posiadania wspólników?

Podstawowa to rozwodnienie udziałów. Czasami o połowę, czasami w innej proporcji, jednak zawsze włączenie do zespołu co-foundera lub co-fouderów zmniejszy Twój udział w przedsięwzięciu, a potem w spółce. Wiele osób ma z tym problem. Właściwie od pierwszego dnia prowadzenia startupu niektórzy liczą udziały i waluacje (wirtualne albo wręcz wymarzone), jakby chodziło nie o potencjalnie fundowalny startup, który za 2–3 lata może okazać się sukcesem w Polsce czy (znacznie rzadziej) w Europie czy na świecie, ale o żywego, biegającego pod domem jednorożca wartego miliard dolarów. Decyzje o tym, aby podzielić się swoją „potencjalną fortuną” z co-founderem ciężko odchorowują. Drugie podejście „lepiej mieć 20% w CZYMŚ, niż 100% w niczym” w większości przypadków, jakie znam ma znacznie większy sens.

Drugi problem z co-founderami to konieczność włączenia ich do podejmowania decyzji. Już nie „sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”. Musisz się liczyć ze zdaniem co-foundera, nie tylko przy kluczowych decyzjach, ale też często przy drobnych — a przecież często będziecie mieli różne zdanie. Ta kwestia jest szczególnie problematyczna przy dużej ilości co-founderów, zwłaszcza z takimi samymi lub podobnymi udziałami. Chyba, że jasno podzielicie się obszarami, jasno określicie swoje kompetencje i podpiszecie founders agreement.

Co z zaletami posiadania co-founderów?

W zależności od sytuacji różne z nich mogą mieć większe lub mniejsze znaczenie, ale kilka podstawowych prawie zawsze prędzej czy później wypływa.

Każdy potrzebuje przerwy. Kilku dni resetu. Urlopu. Wyjazdu do Kenii. Może podróży poślubnej (chyba że przez startup w ogóle do ślubu nie dojdzie). Ze wspólnikiem na pokładzie, który ma wspólne cele i interesy to znacznie prostsze i mniej stresujące.

Kolejna sprawa to różnice. To co z jednej strony może generować problemy, staje się często bardzo ważnym zasobem. To ty jako CEO musisz mieć wizję, być konsekwentnym w jej realizacji, być upartym i zawziętym, ale to co-founder pomoże Ci spojrzeć na produkt, rynek, klientów czy inwestorów z innego punktu.

Różnice to też różnice w umiejętnościach i doświadczeniu. Teoria „hustler, hipster i hacker” właśnie na tym jest oparta. Komplementarne osoby o różnych kompetencjach — nie tylko od samego początku są w stanie łatwiej generować wyniki, ale też ograniczają koszty (nie musisz od razu zatrudniać ludzi lub zlecać niektórych prac na zewnątrz), a w późniejszym okresie ułatwiają budowanie mocnego zespołu (zatrudnienie dobrych developerów jest łatwiejsze gdy naprawdę masz pojęcie o tym, na czym polega ich praca).

W wielu sytuacjach fakt posiadania co-founderów to też szansa na przeżycie kryzysu. Czy to kwestia zmęczenia, chwilowego spadku formy u jednego ze wspólników (pozostali ciągną w górę), czy o wiele bardziej namacalna — brak kasy i konieczność dofinansowania bootstrapowanego startupu z własnej kieszeni. Co kilka kieszeni to nie jedna ;). Co kilka środowisk potencjalnych 3F (founder, friends, family) to nie jedno.

Jaka jest więc „właściwa” liczba? Dwóch wspólników? Twój Steve Wozniak lub Paul Alen? Czy bliższe przykłady — Michał Juda i Jan Stasz z showroom, Adam Jesionkiewicz i Michał Polak z Ifinity. Czy też większy zespół jak w ZORTAX, UXpin. Albo jeszcze większy jak w tylko.com (Custom sp z o.o.) — 5 wspólników z równymi udziałami i jedna z największych seedowych inwestycji w polski startup.

Nie ma magicznej liczby. Jest wiele opcji i ta decyzja jest jedną z pierwszych ważnych, które przyjdzie Ci podejmować. Jeśli nie będziesz działał sam, pamiętaj jednak o tym, aby od początku z co-founderami jasno ułożyć relacje i zapisać to w postaci founders agreement. Może to Wam oszczędzić wielu stresów na dalszych etapach.

PS: w LAWMORE jest nas troje wspólników. I dobrze nam z tym ;)

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Michal Kulka’s story.