Magia konfiguratorów

Uwielbiam Dacię Duster. W czasach samochodów od wszystkiego (sportowo prowadzący się luksusowy miejski samochód terenowy w wersji kabrio, pozdrawiam ludzi z Range Rovera), rumuńsko-francuska marka przygotowała coś, co jest proste. Ma być tanio i ma się tym dać zjechać z ubitej drogi. Reszta to drugi plan. Do Dustera można dorzucić skórzaną tapicerkę, nawigację i kamerę cofania, ale to trochę jak proszenie o średnio-wysmażonego cheeseburgera w McDrive.

Nie ukrywam, że w trakcie poszukiwań samochodu zawędrowałem na stronę Dacii. Co prawda nie miałem żadnych podstaw, żeby rozglądać się za Dusterem — z dróg nie zjeżdżam, a funkcjonalność to ostatnie na co patrzyłem — ale mimo wszystko zasiadłem do konfiguratora. Jako, że w terenówce Dacii urzekła mnie prostota, wybrałem najbardziej podstawową wersję. I mnie zatkało.

Wiecie ile kombinacji najtańszego Dustera można utworzyć? Osiem. Happy Meal ma więcej opcji! 144 konfiguracje, gdyby ktoś był ciekawy. Spróbowałem więc wyższej wersji wyposażenia. Tutaj przywitały mnie różne kolory, możliwość dobrania klimatyzacji, poziom wyżej była chociażby wspomniana skórzana tapicerka.

Może warto wyjaśnić skąd wzięło się moje zdumienie. Jestem dosyć oderwany od rzeczywistości. Innymi słowy: najczęściej otwierana witryna na moim komputerze to konfigurator Porsche. Konfiguruję Porsche kiedy myję rano zęby. Konfiguruję Porsche do obiadu. Idę przez miasto, widzę zaparkowane Porsche, konfiguruję takie w domu. To choroba.

“Ale nie nudzi Ci się to?”, słusznie zapytasz. Porsche ma w swoim konfiguratorze 79 różnych wariacji na temat Boxstera, Caymana, 911, Panamery, Macana i Cayenne. Do tego po kilkanaście kolorów do każdego, przynajmniej kilka wzorów felg, malowane, niemalowane, przynajmniej trzy rodzaje foteli, multum materiałów we wnętrzu i setki opcji wyposażenia. Więc nie, nie nudzi.

Koncepcje są różne. Czasem chcę zobaczyć ile minimum musiałbym przeznaczyć na Porsche. Wtedy wybieram 718 Boxster. Innym razem chcę zobaczyć jak wyglądałoby moje Porsche, gdyby ktoś wręczył mi 1,5 miliona złotych w gotówce. Spoiler: byłoby srebrne i miało w nazwie R. A czasem po prostu siadam przed konfiguratorem z kubkiem herbaty i wybieram jakie dodatki bym wziął do danego modelu. Chcę być przygotowany.

Wyższą ligą jest Aston Martin. Dla przykładu, nadwozie nowego DB11 może być malowane w jednym z czterech odcieni czarnego. Z kolei w modelu Vanquish klient ma do wyboru nici w trzech odcieniach pomarańczowego. Powiem więcej. Przeszedłem się raz do salonu Astona, gdzie biedny sprzedawca pokazywał mi próbki tych nici. Trzysieści minut później ciągle nie widziałem między nimi różnicy. Na pożegnanie dopytałem go jakiego koloru są szwy w prezentowanym DB9. Jego mina sugerowała, że równie dobrze mogłem zapytać go o ulubiony smak płynu do mycia toalet. Wtedy zrozumiałem, że spędzam za dużo czas na konfigurowaniu wymarzonego V12 Vantage.

Na szczęście, wybór felg do 911 czy koloru nitki we wnętrzu mojego Astona to problem na bardzo odległą przyszłość. Dzisiaj dużo realniejszym jest wybór jednej z ośmiu Dacii Duster, chociaż — jak część z Was wie — w końcu zdecydowałem się na coś zupełnie innego. “Ale kto mi zabroni marzyć, prawda?” zapytam otwierając ponownie konfigurator Porsche. Tym razem coś nowego, Panamera S w wersji hybrydowej.

A, jeszcze dokończę o tym McDonald’s. Na początku roku wylądowałem w maku w podwarszawskim Konstancin-Jeziorna. Mogłem tam zamówić kanapkę zrobioną specjalnie dla mnie: z wybraną bułką, rodzajem mięsa, dodatkami niedostępne dla innych pozycji w menu. Gotowy burger przynieśliby mi do stolika, prawie jak w prawdziwej restauracji. Zaintrygowany rozpocząłem proces składania zamówienia, ale na koniec i tak zamówiłem jedną z przygotowanych wcześniej kompozycji. Nie mogłem zdecydować co ma być w kanapce. Obstawiam, że tak będzie z tym moim Porsche. Chociaż… może 50-letni ja będzie bardziej konkretny.

A single golf clap? Or a long standing ovation?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.