Jak pisać kazania?

Istnieje kilka zasad, których trzeba przestrzegać, żeby pisać dobre kazania. Przede wszystkim muszą być emocjonalne. Po drugie - nieść przesłanie. W końcu to kazanie a nie weekendowa anegdotka. Po trzecie - muszą straszyć, uświadamiać co się stanie, jeśli ktoś nie zastosuje się do naszych zaleceń. Poniżej próbka, jak to mniej więcej powinno wyglądać.


Umiłowani w Chrystusie Panu, drodzy wierni, ukochane dzieci. Nasz świat zszedł na psy. Ludziom przewraca się w dupach i już sami nie wiedzą co ze sobą zrobić. Na każdym kroku Diabeł odciąga nas od czynienia dobra. Nadszedł czas, żeby powiedzieć „Dość!”. Pan Bóg się wkurwił i teraz poznacie co to znaczy. Nasz umiłowany Stwórca, który poświęcił życie swego jedynego Syna, aby uchronić nas od ognia piekielnego zrozumiał, że marna to była inwestycja. Postanowił więc zrealizować stratę i ruszyć naprzód, albowiem Boska waluta nie lubi być w bezruchu. Wiedzcie jednak, ze Bóg szybko się uczy. Nie zapomni, że stopa zwrotu ludzkości jest gorsza niż odsetki z Obligacji Skarbu Państwa. Teraz nie będzie już potopów, burzenia Jerycha, czy Gorejących Krzaków. Na lud, który zabił jego Syna, czcił złotego cielca, używał prezerwatyw i traktował Katechizm jak podkładkę pod piwo, spłynie kara. Nie może być tak, że Bóg się stara, a Wy tu sobie liżecie jaja, jacy to jesteście liberalni i świadomi. Bóg nie lubi lizania po jajach i już wkrótce pokaże to Wam z całą stanowczością. Będziecie jak żołdacy Wietkongu, których spali napalm miłości serca jezusowego. Łaska zmartwychwstania spłynie bowiem na tych tylko, którzy nie zapomnieli, że uczestnictwo w kościele owszem, jest posługą ducha, ale jest też świadectwem zaufania. Zaufania w to, że błogosławieni kapłani nie tylko mają bezpośredni numer na komórkę Wszechmocnego i goszczą go na niedzielnych obiadach, ale też każdą oddaną im złotówkę poświęcają w imię głoszenia chwały Trójcy Świętej.

Pamiętajcie moi drodzy! Dość srania po krzakach, albowiem Bóg to nie Straż Miejska, która popatrzy, przejdzie i ma gdzieś. Bóg to system monitoringu, jakiego nie ma nawet H&M na Marszałkowskiej!!! Tu nie ma niskiej szkodliwości czynu, ani okoliczności łagodzących. Waszych Grzechów nie uda się schować pod bluzą, czy w jakimś cygańskim zawiniątku. Kościół to pożoga, którą wyplenimy zło, jakie zadomowiło się w Waszych oczadziałych autokreacją duszach, a gorącym żelazem wypalimy na Waszych czołach każdą najmniejszą obrazę uczuć religijnych, jakich się dopuściliście. DOŚĆ! Nie będziecie sobie przy winku i sushi żartować z ciemnogrodu, bo ciemnogród właśnie dostał darmową wejściówkę na Wasze kinder bale i baby showery. Już niedługo wpadnie z widłami i pokaże Wam jak mogą boleć religijne uniesienia. Słodkie uśmiechy samozadowolenia znikną gdy tylko poczujecie, co znaczy, gdy Chóry Anielskie chcą się zabawić. Archanioł Gabriel w swej błyszczącej zbroi udowodni Wam, że więzienny prysznic to nie jest najgorsze miejsce, w którym możecie się znaleźć!!! Ostrze Jego miecza sprawi, że nie zapomnicie przeżegnać się, mijając kościół, ani włożyć sianka pod wigilijny obrus. Komunia zaś, stanie się dla Was smakiem wspanialszym nawet niż Kanapka Góralska w Macdonaldzie.

Zjednoczeni w wierze, mamy, lekko mówiąc, przejebane. Patrzę na Was z tego miejsca, z tej boskiej ambony, którą stworzyciel wypełnił błogosławieństwem natchnienia i widzę w końcu strach. Strach jaki dostrzec można było w oczach piłkarzy naszej reprezentacji, gdy szli na konferencję prasową po meczu z Portugalią, gdy dostali 4:0. Tylko że Bóg to nie dziennikarz, ani sędzia piłkarski. Bóg to walec, który z Waszych dziurawych, pełnych grzechu żywotów, uczyni czteropasmową autostradę. Autostradę do Nieba! Cytując klasyków.

Kochani. Musimy uświadomić sobie, że Nowy Testament to droga donikąd. Nasz nieomylny stwórca przeszarżował z zaufaniem i teraz wraca do korzeni. Nie słucha już Fifty Centa. Teraz na nieboskłonie słychać tylko stary dobry Wu Tang Clan, a Jezus powoli uczy się, że artyleria dobroci może i dobrze wygląda w historyjkach do poduszki, ale na polu walki z zepsuciem przegrywa ze starymi dobrymi bagnetami zaściankowej pobożności.

Oko za Oko wraca w wielkim stylu. Za to, że zabiliście naszego króla, Bóg zażąda krwi. Zażąda daniny krwi, której mam nadzieję, mu nie poskąpimy, albowiem nasze życia są niczym! Niczym wobec budowania chwały Kościoła i imienia jego, Pana naszego jedynego. A teraz pomódlmy się. Pomóc to już nie pomoże, ale przynajmniej nie zobaczycie, jak nadciąga płonące ostrze jezusowej sprawiedliwości.

Like what you read? Give Wojtek Michalak a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.