Stosunkowo niedawno w wydawnictwie Penguin Australia ukazała się seria dziewięciu książek pod mianem Vintage Past. Składa się na nią wybór tytułów literatury współczesnej, które oprócz znanych nazwisk, przyciągają projektem okładek o przyjemnie staroświeckim wyglądzie. To oczywiście gra pozorów, sam projekt jest bardzo świeży, a jego twórcy wkraczają w świadomy dialog z tradycją.

Idea serii jest czytelna: wydawcy Penguina postanowili wznowić (jak czynią od lat z powodzeniem w cyklu wydawniczym Vintage Classics) dziewięć powieści, od „Waverleya” Waltera Scotta, przez „Imię róży” Umberto Eco, po „Historię świata w dziesięciu i pół rozdziałach” Juliana Barnesa (wśród autorów znajdują się także Kurt Vonnegut, Adam Thorpe czy Rose Tremain, tłumaczona niedawno na język polski). Wszystkie tytuły spaja myśl przewodnia — odwołują się do wydarzeń z bliższej lub dalszej przeszłości, sięgają do historii, aby opowiadać o współczesności. Wydawcy z Penguin Australia wykonują tę woltę po raz drugi, wyciągają powieści znane (i te trochę mniej, choć znajdujące uznanie) i dowodzą ich aktualności — choć nie wydane wczoraj, z powodzeniem opowiadają o nas dzisiaj.

Źródło: vintagebooksdesign.tumblr.com

I tak dochodzimy do projektu, który powierzono studiu CMYK Vintage Design, działającemu przy londyńskim oddziale Penguin Random House. Wykonano dziewięć okładek, które od pierwszego spojrzenia cieszą oko vintege’ową stylistyką. Projektanci sięgnęli po znaną w Europie od w. XVII, a korzeniami sięgającą czasów znacznie dawniejszych, dekoracyjną technikę marmurkowanego papieru (paper marbling). Gdzie pojawiła się po raz pierwszy? To trudno ustalić, choć z pewnością na Dalekim Wschodzie. Być może już w w. VIII wykonywano pierwsze takie zdobienia w Japonii, zwane suminagashi. Następnie technika dociera do Persji i Turcji, gdzie otrzymuje nazwę ebru lub ebri (co z perskiego oznacza chmura) i znajduje bogatą reprezentację w XVI-wiecznych miniaturach. To Persowie po raz pierwszy wykorzystują papier marmurkowany w produkcji książek. Stosowano go zwłaszcza na marginesach stron, na grzbietach, a także (chociaż rzadziej) na samych stronicach. Persowie wyróżniali pięć wzorów przenoszonych później na papier: proste abri, czesane, kwiatowe, linearne i złociste.

Dopiero później marmurkowanie papieru trafia do Europy, tym razem pod mianem techniki niderlandzkiej. Tak wykonane papiery, w celu uniknięcia opłat celnych, wykorzystywano do opakowywania importowanych towarów, dopiero na miejscu je rozwijano, gładzono i sprzedawano, głównie introligatorom. W ten sposób od w. XVIII papier marmurkowy staje się podstawowym materiałem wykorzystywanym do oprawy książek i jego popularność (zwłaszcza w Anglii, Francji i Niemczech) nie słabnie aż do czasów, gdy w proces produkcji książek wkrada się mechanizacja.

Źródło: vintagebooksdesign.tumblr.com

Technika marmurkowania jest bardzo prosta w swojej idei, jednak przez stulecia jej mistrzowie kluczowe szczegóły przechowywali w głębokiej tajemnicy. Polega ona na dekorowaniu papieru przez przenoszenie na niego pływającej na wodzie farby, w której uprzednio wykonano wzory i ornamenty za pomocą drewnianych patyczków lub pędzla. Obecnie jest to sztuka praktycznie zapomniana, choć należy odnotować, że powoli obserwuje się jej renesans, zwłaszcza w kręgach poszukujących introligatorów.

Tak jest i w przypadku serii Vintage Past. Graficy z CMYK Vintage Design projekt każdej z okładek oparli o odmienny wzór marmurkowania, odpowiadający (mniej lub bardziej swobodnie) jej tematyce. W ten sposób po raz trzeci puszczamy oko do przeszłości, po pisarzach zakorzeniających swoje utwory w historii, po wydawcach wznawiających (wciąż aktualne) powieści w. XX, projektanci, sięgając po tradycyjną, „starą” technikę, otrzymują, i tu paradoks, niezwykle współczesny efekt.

Projekt ma jeszcze jedną, „ukrytą”, cechę. Jeżeli wszystkie dziewięć książek postawić obok siebie, to ich złączone grzbiety tworzą dekoratywną linię, co koresponduje z czwartymi stronami okładek, na których twórcy postanowili poeksperymentować z tradycyjną ornamentyką, komponując ją w nieprzewidywalne układy. I jak głosi hasło wydawcy promujące serię: 
„Na nowo spoglądając w przeszłość”.

Źródło: vintagebooksdesign.tumblr.com
One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.