27/10/2014

Dorosły facet, prawie 100 kilo żywej. Kawał chłopa, na którego licu rozterek nie zobaczysz… a jednak się pojawiły! Są, jak w mordę strzelił, pojawiły się nagle, gdy akurat wracałam z Częstochowy. Przyjęły formę sms-ów.

1. Właśnie sobie zdałem sprawę, że ja naprawdę nie wiem, co mam ci napisać. Nie powinno tak być ze względu na ciebie. Chyba lepiej będzie, jak przenocuje w mieszkaniu rodziców. Nie chcę powiedzieć czegoś, co będę żałował. Postaraj się to zrozumieć.

Nie rozumiem

2. Ja chcę być pewny tego wszystkiego, a chyba nie jestem.

Świat, tak jakby, zaczął się walić. Wiesz, co to za uczucie? Tsunami.

3. Mi też się wali… nawet nie wiesz, jakie to dla mnie tragiczne, że nie wiem, co mam ci napisać, powiedzieć… na razie to mogę ci tylko powiedzieć: przepraszam.

.

4. tu chodzi o mnie… to ja mam problem

Nie. To ja mam problem.

5. Chce to przemyśleć i poukładać jeszcze.

A w tym czasie moja ,,aktualnie najlepsza kumpela’’ siedzi na przednim siedzeniu i udaje, że nie wie, co chodzi. Pyta, czy wszystko ok…

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.