Witaj 2018, zapowiadasz się całkiem ciekawie ;)

Rok temu nie udało mi się napisać podsumowania, ponieważ nie zrobiłam sensownych notatek. Miałam za to widocznie rosnący brzuch :D i wydawało mi się, że niewiele zrobiłam, a głównie przytyłam.

Ponieważ jestem osobą zdecydowanie niedoszacowującą czasu, angażuję się w sporo spraw. Nie wszystkie z nich kończę — to fakt. Te niedokończone kładą się potem cieniem na te inne, które przecież udało mi się zrealizować.

http://shop.porysunki.com/

W związku z tym w tym roku postanowiłam podejść do sprawy bardziej uczciwie i faktycznie wypunktować sobie to, co mi się udało, a co nie. Zatem po kolei.

Co się udało:

Styczeń to zdana teoria na prawo jazdy na maksymalną ilość punktów! Dałam sobie czas na egzaminie — nie spieszyłam się, wykorzystałam czas na sprawdzenie, czy nie robię testu z automatu i weryfikację błędów. Byłam cierpliwa, zupełnie jak nie ja. Opłaciło się :).

Praktyka wciąż czeka na zdanie, bo najpierw muszę przekonać swoją głowę, żeby mnie nie sabotowała i że dam sobie radę na drodze.

Obrona pracy i projektu na studiach podyplomowych z Service Design. Zwieńczenie intensywnego roku, ciekawej, ale ciężkiej pracy, która zaowocowała cennymi znajomościami, możliwością sprawdzenia siebie w różnych rolach i w pracy w grupie. Efekt to lepsza świadomość swoich mocnych i słabych stron. Dzięki tym studiom i ludziom tam spotkanym mam lepsze zrozumienie kierunku, w którym chcę się dalej rozwijać

Studia to też fascynujący czas spotkań z pracownikami Kampinoskiego Parku Narodowego. Uczenia się świadomego obcowania z przyrodą dzięki fantastycznym edukatorom. To częste wycieczki do Ośrodka dla Niewidomych w Laskach. Wspaniałe rozmowy z tyflopedagogami jak Siostra Benita i pedagogami orientacji, a przede wszystkim niewidomymi, dzięki którym mogłam poznać świat w nowy, nieznany dla mnie dotychczas sposób.

Udział w warsztatach Girl Who Test. Odkryłam, że to raczej nie dla mnie, ale super było pouczyć się czegoś nowego. W efekcie wysłałam na kolejne warsztaty swoją mamę i poleciłam koledze jako opcję na przebranżowienia

Na ten rok zaplanowałam wybrać się na 3 rozmowy o pracę, co zrealizowałam :). Szczerze polecam, szczególnie, kiedy Ci nie zależy, bo możesz sprawdzić, jak idzie prezentowanie własnego doświadczenia. Plus praca z agencją rekrutacyjną dobrze przygotowuje do rozmów o pracę z ewentualnym pracodawcą. Po takim “tourne” miałam listę o czym warto mówić i o co zapytać. Finalnie trzecia rozmowa zaowocowała zmianą pracy na Huge Thing :).

Organizacja ślubu. Ponieważ robiliśmy to z Marcinem praktycznie sami, przez cały czas towarzyszył nam excel z listą TO DO i wydatkami. Uparłam się na skromny budżet zarówno w kontekście sukni, jak i wydarzenia. Sądzę, że finalnie udało nam się zorganizować to skromnie, ale estetycznie :). Wielkie dzięki dla naszych świadków i innych dobrych dusz za wszelką pomoc :*. Plus warto było zobaczyć zaskoczenie rodziców, którzy dowiedzieli się o ślubie na 3 dni przed :D.

Ślub i pierwsze urodziny Stasia to też jego wyprowadzka z naszej sypialni. Pierwsza wersja pokoju Stasia to był dla mnie niemały projekt i bardzo cieszą mnie efekty. Co przypomniało mi jeszcze o moich śmietnikowych zdobyczach i ukochanej odnowionej kratce :).

Rok 2017 to dwa dodatkowe projekty, które sporo mnie nauczyły, ale też udowodniły, że trzeba dzielić siły na zamiary. Były gorzką lekcją planowania i gospodarowania czasem młodej mamy. W 2017 przypłaciłam je sporą dawką stresu i zdrowia. Mam nadzieję, że w 2018 będę mogła mieć z nich to, co najlepsze, czyli pochwalić się efektami :).

Prowadzenie eventu po angielsku, tak przywitał mnie pierwszy miesiąc nowej pracy, a za nim pojawiły się kolejne podobne wydarzenia. Lata tańczenia i wymachiwania przed ludźmi kończynami w dziwnych strojach podczas amatorskich występów uodporniły mnie na stres na scenie. Ponoć umiem nawet przywdziać na ten czas całkiem “wyluzowaną postać”. Cieszą mnie takie opinie, bo dla mnie jednak zawsze jest to wychodzenie ze strefy komfortu, a obcy język jest dodatkowym stresem. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spełnić swoje oczekiwania i przywitać gości pięknym brytyjskim akcentem ;).

źródło: Huge Thing, fot. Dominik Tryba

Wyjazdy. Po uczciwym podsumowaniu zaskoczyła mnie ich ilość, bo wydawało mi się, że ten rok był bardzo stacjonarny. Luty, pierwszy z naszych wyjazdów w 2017. Moje pierwsze narty od kilku lat, gdy złamałam łokieć i zbiłam tyłek. Z moją jazdą nie było najgorzej. W dodatku na wyjeździe Stasiem zajmowali się dziadkowie, więc miałam trochę czasu dla siebie. Czas na stoku to chyba moje ostatnie samotne chwile dla siebie w 2017 niestety :(.

Kolejne wyjazdy to rodzinne wakacje we Włoszech, krótkie wypady do Trójmiasta i Wrocławia oraz moje służbowe pobyty w Londynie i Berlinie.

Najważniejsze w tym roku były dla mnie spotkania z ciekawymi ludźmi :). Wielu z nich dopiero poznałam, z wieloma miałam kontakt wcześniej, ale dopiero 2017 dał mi szanse na głębsze bezpośrednie rozmowy. Te rozmowy uświadomiły mi, że właściwie wszystkim zadaję jedno i to samo pytanie: “Czemu robisz to, co robisz?”, “ Co Cię fascynuje i napędza?”, “Co wydarzyło się w Twoim życiu, że jesteś tu, gdzie jesteś?”. To prawdziwe poznawanie i szukanie źródeł jednostkowej motywacji na pewno będę kontynuować w kolejnym roku :).

Co się nie udało

Łączenie pracy z macierzyństwem jest jednak dużo większym hardcorem, niż się spodziewałam :). Po moim nadaktywnym czasie studiów myślałam, że lepiej pójdzie mi zarządzanie czasem w tej kwestii. Przeliczyłam się mocno :(. Co zaowocowało poważnym stresem, problemami ze snem i jedzeniem oraz chwilowymi atakami paniki i sytuacyjnymi płaczami w drodze do pracy.

W tym roku nawaliłam na całej linii jeśli chodzi o dbanie o siebie. Nie udało mi się wrócić na jogę. Trzy ważne wizyty u lekarzy i dentysty przeczekały prawie cały rok. Lista przeczytanych książek jest tak marna, że przyprawia mnie o łzy. Dla przyjaciół też czasu było jak na lekarstwo, co mam nadzieję dadzą mi wynagrodzić w 2018. A najbardziej nawaliłam wobec samej siebie i byciem sam na sam. Nad czym, jako niereformowalnej ekstrawertyczce, przyjdzie mi prawdopodobnie pracować jeszcze wiele lat.

Dobranoc.

Like what you read? Give Paulina Ignatowska a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.