Podcasty to naturalna kontynuacja audycji radiowych

Radia RMF słucham od jego początku w Polsce. Gdy po początkowym okresie retransmitowania programu z Francji pojawiły się pierwsze własne audycje, słuchałem co tylko się dało. Dobrze pamiętam oczekiwanie na kolejną audycję o wyznaczonej porze (JW 24 w szczególności!).

Było to jednak kilka ładnych lat temu. Od tego czasu sporo się zmieniło, zniknęły wciągające wieczorne audycje, a i te w ciągu dnia też nie są już tak bardzo interesujące.

Dobrze więc, że pojawiły się podcasty. Zastępują to, czego w wielu stacjach radiowych już nie ma, czyli audycje tematyczne. Mają wręcz dodatkowe zalety, można je odsłuchiwać w dowolnie wybranym czasie, powtarzać, zachowywać w archiwum. Można też się podzielić ze znajomymi (całością, bądź częścią nagrania). Wybór jest też olbrzymi, można słuchać praktycznie w dowolnym języku, na dowolny temat. I nadal jest to miłe uczucie oczekiwania na kolejny odcinek ulubionej audycji!

Na iOS używam dwóch programów do słuchania podcastów: Instacast i Music/Podcasts (synchronizacja przez iTunes). A dwóch dlatego, że niekiedy (bardzo rzadko, ale jednak) jakiś podcast nie jest dostępny w jednym, bądź drugim katalogu.

Music jest standardową aplikacją Apple na urządzeniach z iOS i, między innymi, pozwala na odsłychiwanie podcastów. Głównymi ograniczeniami są konieczność synchronizacji z wykorzystaniem iTunes (z samej aplikacji nie da się ściągnąć kolejnych epizodów podcastu, choć da się przez iTunes Store ściągać pojedyncze epizody) oraz brak możliwości korzystania z notatek udostępnianych niekiedy przez autorów podcastów. Niewątpliwą zaletą jest bardzo szeroki wybór podcastów w iTunes Store. Jest też jeszcze jedna niedogodność — podcasty video będą dostępne w aplikacji Videos, nie w Music.

Instacast nie ma powyższych wad. Interfejs jest zdecydowanie wygodniejszy od tego oferowanego w Music (dlaczego nie ma możliwości dodania w Music Podcastów jako jednej z widocznych kategorii, tylko trzeba szukać w zakładce More?), choć konfiguracja aplikacji może spowodować lekki ból głowy. Ilość opcji jest znacząca, dodatkowo w paru przypadkach ciężko się domyślić, do czego dana opcja służy (jest jednak nienajgorsza sekcja Help na stronie producenta aplikacji).

Po odpowiedniej konfiguracji Instacast sam sprawdzi czy nie ma nowego epizodu, wyświetli odpowiedni komunikat i ściągnie epizod do lokalnej pamięci. Można oczywiście też wykorzystywać opcję słuchania bezpośrednio (streaming) przez połączenie sieciowe (zarówno GSM jak i WiFi), sam jednak tego nie lubię.

Obie wersje Instacast (Instacast dla iPhone i Instacast HD dla iPada) pozwalają bardzo wygodnie przeglądać notatki do epizodów.

Niestety, katalog dostępnych podcastów jest bardziej ubogi niż w iTunes, co może być irytujące.

Zdecydowanie bardziej wolę Instacast, więc gdy interesujący mnie podcast nie jest tam dostępny, zaczynam korespondencję z jego twórcą, próbując namówić go do publikacji w tym katalogu.

26 czerwca 2012 Apple opublikowało swoją oddzielną aplikację do słuchania podcastów i choć dużo jej brakuje do Instacast, to jeśli ktoś chce spróbować co to te podcasty i jak z tego korzystać, to jest to dobra aplikacja na początek. Jest darmowa​ i na pewno wygodniejsza od poprzedniego rozwiązania (aplikacja Music).