ESEF wyśle analityków na bezrobocie

Już za trzy lata notowane na giełdzie spółki zaczną publikować swoje raporty okresowe w formacie XHTML i z wykorzystaniem technologii Inline XBRL. Ta z pozoru drobna zmiana regulacyjna może mieć dramatyczny wpływ na funkcjonowanie nie tylko emitentów, ale na szereg segmentów rynku kapitałowego.

Prace nad regulacyjnymi standardami technicznymi definiującymi nowe obowiązki prowadzi ESMA, europejski organ nadzoru nad rynkami kapitałowymi. Opublikowane pod koniec grudnia podsumowanie procesu konsultacyjnego daje nam dość jasny obraz tego, do czego powinny się przygotować spółki oraz pozostali uczestnicy rynku.

Dziś raporty okresowe (zarówno sprawozdania finansowe, jak też sprawozdania zarządu) są publikowane w formie plików pdf. Są one pokłosiem naszego wielowiekowego przywiązania do książkowej formy przekazywania informacji. Pdf świetnie nadaje się przede wszystkim do… wydrukowania. Oczywiście można go też przeczytać na ekranie komputera lub (wygodniej) tabletu, ale już nie na małym ekranie smartfona, który staje się podstawowym sposobem konsumpcji informacji. Raport w formacie XHTML będzie po prostu stroną internetową, automatycznie dostosowaną do każdego urządzenia, które ma przeglądarkę.

Największą wadą pdf-ów jest jednak ich zamknięty charakter. Nie ma możliwości, by z takiego dokumentu w wygodny sposób wybrać interesujące dane i wykorzystać je do analizy. Przede wszystkim nie da się tego zrobić automatycznie. Natomiast dane uporządkowane zgodnie z technologią XBRL mogą być użyte nie tylko przez człowieka, ale też bezpośrednio przez odpowiednie oprogramowanie. Inaczej mówiąc, program będzie wiedział, że ta liczba w tej komórce tabeli to przychody, a ta następna to zysk operacyjny oraz że wystąpiły dwa konkretne zdarzenia jednorazowe, które miały określony charakter i wpłynęły tak, a nie inaczej na ten wynik. Czyż nie jest to istotna część pracy, którą dziś wykonują analitycy biur maklerskich?

Życie analityków sell-side będzie łatwiejsze. Koniec z nerwowym wertowaniem strona po stronie pdf-ów w poszukiwaniu kluczowych liczb i przepisywaniem ich do excela z modelem. Nie trzeba będzie nawet kopiować kolumny z najnowszymi danymi z podesłanego przez dział IR pliku z wynikami. Dział IR nie będzie przecież musiał takiego pliku przygotowywać. Model będzie automatycznie zasysał dane z raportu i aktualizował wycenę. Analityk w spokoju będzie mógł pójść na spotkanie wynikowe z zarządem, żeby posłuchać prezesa i być może zadać kilka pytań na temat perspektyw rozwoju spółki.

Pamiętajmy jednak, że prezes nie może podczas spotkania przekazać żadnych nowych kluczowych informacji, które nie zostały wcześniej opublikowane w formie np. informacji poufnej. Wszystko, co ważne, znalazło się w raporcie okresowym, który… został przez odpowiednie oprogramowanie odczytany, przeanalizowany i zinterpretowany w 12,5 milisekundy od momentu publikacji. Analityk nie będzie ścigał się z komputerem, poświęci więc czas na analizowanie nastroju, jaki panuje w spółce. Czy z języka, jakim opisano wyniki i perspektywy kolejnego kwartału przebija optymizm, czy raczej zachowawcza rezerwa? Tyle że… to też potrafią zrobić maszyny, zwłaszcza jeśli będą (a już są) w stanie uczyć się. Trafność analizy semantycznej komentarzy zarządu dokonanej przez program będzie wyższa.

Po utracie zajęcia przy analizowaniu wyników okresowych analityk może przekwalifikować się i zostać zarządzającym. Czy jednak pozostanie jakieś pole do popisu dla osób, które podejmują decyzje o kupowaniu i sprzedawaniu akcji spółek? Dziś automatyczne systemy transakcyjne operują reagując na wieloaspektowe sygnały analizy technicznej. Za trzy lata do branych pod uwagę czynników będą mogły dołączyć szerokie spektrum analizy fundamentalnej. Kto wtedy zdecyduje się powierzyć swoje inwestycje decyzjom człowieka, który przecież bywa omylny, może czegoś nie doczytać, o czymś zapomnieć, mieć gorszy dzień?

Za kilka lat inwestowanie w instrumenty finansowe na publicznym rynku kapitałowym może zostać w całości zautomatyzowane. Konkurencja pomiędzy TFI przeniesie się na inny poziom: lepsze stopy zwrotu będą osiągali ci, którzy zatrudnią lepszych programistów lub skorzystają z systemów i łącz dających im milisekundowe przewagi nad pozostałymi. „Ręczne” podejmowanie decyzji inwestycyjnych stanie się hobby, które ma przede wszystkim dawać satysfakcję.

Nadchodzące zmiany wpłyną też na sposób prowadzenia relacji inwestorskich przez spółki. Raportowanie okresowe będzie w zasadzie sprowadzone do dobrego sprzężenia systemu finansowo-księgowego i rachunkowości zarządczej z generatorem raportów i systemem ESPI. Jeśli analitycy i zarządzający nie będą przychodzili na spotkania wynikowe, to nie będzie potrzeby ich organizować. Po wejściu w życie nowych regulacji znacznie zredukowana lub zlikwidowana zostanie potrzeba korzystania z usług firm doradczych zajmujących się przygotowywaniem wersji online raportów okresowych.

Opisane wyżej skutki, dość dramatyczne dla niektórych grup zawodowych, mogą wydawać się przesadzone, ale to drobne wyolbrzymienie jest celowym zabiegiem. Cyfryzacja dotyka kolejnych dziedzin naszego życia, a rynek kapitałowy nie jest od niej wolny. Czy więc zostanie jakaś praca dla ekspertów na rynku kapitałowym? Jestem przekonany, że tak. Enigmatyczność definicji informacji poufnej zawartej w MAR powoduje, że procesów identyfikacji cenotwórczości nie da się w obecnym stanie prawnym w pełni zautomatyzować. Zawsze będziemy potrzebowali dobrych prawników, którzy obronią spółki przed arbitralnością ocen nadzorcy oraz przed pozwami osób stosujących szantaż korporacyjny. Przede wszystkim jednak nikt poza człowiekiem nie będzie w stanie ułożyć i zbudować spójnej i atrakcyjnej opowieści o spółce, która jest podstawą dobrych relacji inwestorskich.

Felieton opublikowany pierwotnie w Gazecie Giełdy i Inwestorów Parkiet 12.01.2017.