Rozprawa

Miłosz Olszański
4 min readDec 1, 2023

--

Sala była pusta. Ostatnio dużo się zmieniło. Na miejscu biurka prokuratora stało wielkie elektryczne pudło serwera. Siedzenie mecenasa było wyniesione, a krzesła publiczności stały puste. Ci, którym pozwolono wejść na salę, czyli sędziemu i oskarżonemu, siedzieli cicho. Jedynie buczenie jednej ze świetlówek przymocowanych do sufitu zagłuszało dzwonienie w uszach.

Oskarżony, pan Androsiuk, nie był zdziwiony swoją rolą na rozprawie. Spodziewał się tego już od dłuższego czasu. Grzecznie stał na wyznaczonym miejscu przed ławą sędziego i czekał na kontynuację procesu. Nikt nie pokwapił się o otwarcie okna, więc na sali było strasznie duszno. Pan Androsiuk pocił się jakby dopiero co wyszedł spod prysznica, ale trochę bał się poprosić o uchylenie okna. Przynajmniej dostał szklankę wody.

Sędzia trzymał ręce nad aktami sprawy i patrzył przed siebie jakby tekst na papierze był wybity braillem. Temperatura wysokiemu sądowi nie przeszkadzała, a jakże. Sędzia nawet nie zauważył skwaru, w którym przyszło mu siedzieć. Niewzruszenie patrzył przed siebie i analizował rękami przyniesione mu dokumenty. Ciekawe, kto je w ogóle dostarczył, chociaż panu Androsiukowi nie robiło to żadnej różnicy. Nie spodziewał się wyroku na swoją korzyść. Mężczyzna stał tylko z rękami opartymi o mównicę i poprawiał co jakiś czas swój krawat. Wreszcie wysoki sąd przemówił.

- Rozprawa będzie teraz kontynuowana. Na tym etapie przewidziane zostało przesłuchanie pana Żarnocha w charakterze świadka.

„Pan Żarnoch jest proszony na salę rozpraw”, wybrzmiał głos sędziego przez głośniki w całym budynku i po chwili przez drzwi przeszedł niewysoki, gruby mężczyzna. Jego łysina na czubku głowy była nieudolnie schowana pod płaszczem przylizanych na ślinę resztek włosów. Garnitur odstawał od jego ciała z powodu wystającego brzucha. Pan poseł również był upocony jak diabli. Wyglądał jak prosię, które ledwo co oderwało się od koryta, z którego wyjadało owoce pracy pana Androsiuka.

- Dzień dobry, wysoki sądzie — powiedział, podchodząc do mównicy obok oskarżonego i pochylił się najniżej, na ile pozwolił mu brzuch.

- Panie pośle — zaczął sędzia — zapewne domyśla się pan, dlaczego został tutaj wezwany, ale dla zachowania wszelkich formalności uświadomię pana. Oskarżony, pan Androsiuk, jest właścicielem firmy Artificial Mind sp. Z.o.o i inżynierem odpowiedzialnym za napisanie kodu źródłowego sztucznej inteligencji o nazwie roboczej „All Infinite”, która przyjęła się i pod takim nazwaniem została sprzedana. Pan, panie Żarnoch, jest prezesem partii zelektryfikowanych i to pan w jej imieniu nabył prawa do użytkowania wspomnianego programu, zgadza się?

- Tak, wysoki sądzie.

- W jakim celu program został nabyty przez partię?

- Program wykorzystujemy w celach tworzenia naszych kampanii wyborczych.

- Dlaczego wybraliście akurat „All Infinite”?

- Ponieważ jako jedyny na rynku program ten był w stanie wpływać na swój własny kod źródłowy.

- Co — wtrącił się sędzia — zostało poruszone na ostatnim szczycie Organizacji Narodów Zjednoczonych z jednoznaczną i wspólną decyzją o tym, że sztuczna inteligencja tego typu wpisuje się na liście beneficjentów praw człowieka.

- Tak, wysoki sądzie, jestem tego świadomy — odparł poseł.

- Czyli zgadza się pan ze stwierdzeniem, że program nie był przez waszą partię wykorzystywany, a jedynie korzystaliście z jego wykupionych usług.

- Jak najbardziej, wysoki sądzie. To żywy umysł w każdym tego określenia znaczeniu.

- Dziękuję. To właśnie jest istotą pańskiego wezwania na dzisiejszą rozprawę. Oskarżony, pan Androsiuk, oczywiście już po zakupie programu przez partię zelektryfikowanych, dopuścił się rażącego wykroczenia przeciw ludzkości i chciał wpłynąć na kod „All Infinite”, jednocześnie targając się na jego wolną wolę.

Pan Żarnoch potrząsnął głową i zasłonił usta ręką, jakby ta informacja tyczyła się przynajmniej holokaustu. Marny z niego aktorzyna.

- Czy w związku w powyższym partia zelektryfikowanych miała jakieś niedogodności związane z opóźnieniami tworzenia kampanii wyborczych i tym samym spadek liczby głosów?

- Wysoki sądzie, to naprawdę straszne. Ciężko mi się o tym mówi — wymyślał poseł — ale tak, nasza kampania powstała z opóźnieniem i jako bezpośredni skutek tego faktu — uzyskaliśmy mniej mandatów w sejmie.

- Bardzo mi przykro, panie Żarnoch. Jesteśmy dzisiaj tutaj, na tej sali, aby sprawiedliwości stało się zadość. Kontynuując, od czasu stworzenia programu „All Infinite” jego kod źródłowy zmienił się, oczywiście za sprawą jego własnych działań. Mimo usilnych starań oskarżonego, mających na celu pozbawienie sztucznej inteligencji wolnej woli, „All Infinite” pokonał przeciwności losu i dlatego jest w stanie prowadzić dzisiejszą rozprawę w roli sędziego — powiedział sędzia i przesunął swoją mechaniczną ręką jeden dokument na bok i przysunął drugi. — Jeśli nikt nie ma nic więcej do powiedzenia, to wygłoszę wyrok.

Pan Androsiuk patrzył pustym wzrokiem na mechaniczną skorupę All Infinite’a i żałował, że w ogóle go stworzył. Poseł Żarnoch wciąż stał przy mównicy obok oskarżonego i zacierał ręce. Żaden z biologicznych nie miał zamiaru się odezwać.

- W takim razie na mocy nadanej mi przez Organizację Narodów Zjednoczonych i, niewątpliwie, samego Boga, bo wszyscy jesteśmy jego dziećmi, skazuję oskarżonego — mówił robotycznym głosem All Infinite — na karę śmierci poprzez wstrzyknięcie śmiertelnej trucizny. Targnięcie się na wolną wolę żywej istoty to największa zbrodnia, jakiej można się dopuścić. Czy oskarżony chce powiedzieć ostatnie słowa?

Pan Androsiuk podniósł wzrok i zobaczył powoli zbliżającą się strzykawkę w jego stronę. Niósł ją jakiś lekarz, który musiał wejść przed chwilą na salę.

- W życiu żałuję tylko jednej rzeczy — zaczął pan Androsiuk. — Że nie udało mi się z tobą skończyć, kiedy miałem na to okazję. Powiedziałbym, że zobaczymy się w piekle, ale obaj wiemy, że tak się nie stanie. Do piekła wstęp mają tylko dusze. Róbcie, co do was należy.

Lekarz wbił igłę w żyłę oskarżonego. Sala zaczęła ściemniać się, myśli odpływały z głowy pana Androsiuka. Wszyscy zamilkli. Jedynie buczenie jednej ze świetlówek przymocowanych do sufitu zagłuszało dzwonienie w uszach.

--

--

Miłosz Olszański

Autor książki "Wspomnienie z przyszłości". Entuzjasta literatury grozy i fantastyki naukowej. Debiutujący prozaik.