Coaching i motywacja z internetu

Internet pełen jest dobrych rad jak osiągać wymarzone cele. Z sieci dowiesz się jak przebiec maraton (oraz jak się do niego przygotować w miesiąc), jak samemu warzyć piwo oraz dlaczego katar jest pierwszą oznaką raka.

Trenerzy rozwoju osobistego

Ci mówcy motywacyjni oraz wszystkie te strony na facebooku, które mają Ci pomóc osiągać Twoje cele, ci ludzie, którzy mówią, że jeśli tylko czegoś chcesz to możesz to osiągnąć, że ograniczenia są tylko Tobie i że oni pewnego dnia wstali z łóżka powiedzieli sobie “chcę być szczęśliwym człowiekiem” i tego dnia stali się szczęśliwymi ludźmi…

Oni najczęściej nie mają nic do zaoferowania. Jedyne co mogą i chcą Ci przekazać to informację, że musisz koniecznie kupić wstęp na ich szkolenie za jedyne 19.999 PLN lub kurs on-line za 9.999 PLN. Cena okazyjna, bo normalnie biorą za to trzy razy tyle, ale tylko dziś, specjalnie dla Ciebie…

Nie spotkałem jeszcze człowieka, który mógłby z czystym sumieniem powiedzieć, że takie spotkanie odmieniło jego życie lub choć w niewielkim (ale pozytywnym) stopniu na nie wpłynęło.

Sam popytaj znajomych czy kogoś takiego znają. Tylko szukaj kogoś komu życie faktycznie się zmieniło, a nie tylko będzie próbował uzasadnić wydanie kosmicznych pieniędzy na “coaching”.

Motywujące fanpejdże

To mój ulubiony rodzaj dobrych rad z sieci. Zauważyłem, że z powodzeniem można je podzielić na dwie grupy. Z jednej strony mamy tych, którzy przekonują, że drogą do sukcesu jest “nie zmieniaj się, niech świat dostosuje się do Ciebie” a z drugiej równie liczna grupa tych co przekonują, że “aby odnieść sukces musisz dopasować się do otoczenia”. I kogo słuchać?

Pierwsi argumentują konsekwencją i koniecznością wiary w to co robisz a drudzy tym, że jeśli nic nie zmieniasz to… nic się nie zmieni. I jedno i drugie brzmi sensownie, prawda?

To kto ma rację? Jedni i drudzy. Urok takich porad polega na tym, że do każdego człowieka pasuje jedno z tych podejść. Ba, może się równie dobrze zdarzyć, że obie drogi doprowadzą Cię do sukcesu, tylko za każdym razem będzie to inny rodzaj sukcesu.

9 sposobów na sukces…

Internet pełen jest publikacji w stylu “8 nawyków ludzi sukcesu”, “5 rzeczy, które najbogatsi robią przed śniadaniem”, “12 sposobów na bycie szczęśliwszym człowiekiem” etc.

W tych poradnikach, można przeczytać m.in. że ludzie sukcesu wstają wcześnie. Super, to zupełnie jak piekarz czy kierowca autobusu! WOW! To nie znaczy, że wczesne wstawanie gwarantuje sukces! To oznacza tylko, że ci ludzie sukcesu mają bardzo długi dzień pracy i muszą zrywać się bladym świtem, mimo że wcale nie chodzą spać “z kurami”. Swoją drogą, mam trochę inny obraz sukcesu.

Nad przytoczonym tekstem mógłbym się pastwić punkt po punkcie ponieważ autor wykazał typową dla tego rodzaju publikacji ignorancję. Kompletnie nie przejął się związkiem przyczynowo skutkowym między tym, że ktoś jest “człowiekiem sukcesu” a tym, że wstaje wcześnie czy słucha podcastów. Serio znam wielu ludzi, którzy wstają wcześnie, słuchają podcastów, robią listy zadań, trenują i jakoś nie bardzo mówi o sobie w kategoriach człowieka sukcesu.

Jedna dobra rada

Myśl samodzielnie, pytaj, analizuj, patrz krytycznie i przyswój sobie podstawy logiki. Aby wyłapać większość głupot w sieci wystarczy podstawowa znajomość tej nauki. Wiedza o wynikaniach, o odróżnianiu przyczyn od skutków, o znaczeniu “i” oraz “lub” etc.

To w zupełności wystarcza też do zrozumienia, że wszystkie złote rady — zarówno z sieci jak i ze szkoleń “kołczów” — są kompletnie nieprzydatne w Twoim życiu.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.