Kilka miesięcy temu pojechałem na wycieczkę do Chin. Byłem bardzo zaskoczony tym, jak dobrze rozwinięty jest ten kraj. Państwo środka powaliło mnie przede wszystkim swoim rozmachem i wizją skutecznie realizowaną na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Kraj ten rozwinął się w tak dużym stopniu, że nie mogłem uwierzyć w to, że wiele osób myśli, iż w Chinach panuje bieda… to nie jest prawda. Chiny to bogaty kraj pełen zamożnych ludzi, mieszka tam dużo osób należących do klasy średniej, mogących pochwalić się całkiem przyzwoitymi dochodami. Szczyt rozwoju przypadł w Chinach na lata 90-te, w których w Polsce — bądźmy całkowicie szczerzy — żyło się dosyć trudno. Kraje byłego Związku Radzieckiego po upadku komunizmu, a co za tym idzie wielu fabryk — a zatem miejsc pracy — stały na skraju przepaści. Wielu ludzi nie miało co jeść, nie zarabiało godziwych pieniędzy, a także wiodło bardzo skromne życie na granicy ubóstwa. W tym czasie Chiny bogaciły się, ograniczając rozmach militarny i chęci zagarniania kolejnych terytoriów. Władze pozwalały ludziom bogacić się. No dobrze, ale skończmy już tę historię, bo to nie jest blog historyczny, nie mam tutaj zamiaru mówić o historii. Musiałem jednak napomnieć kilka słów, żeby mój wpis miał sens. Byłem w Chinach i zwiedzałem. Rozmach tego kraju powalił mnie, czułem się jednak dosyć przytłoczony i zagubiony. Nie potrafiłem do końca odnaleźć się w tych ogromnych miastach, w których przebywałem. Było mi trudno odnaleźć się tam bez przewodnika. Mówiąc szczerze, pragnąłem, żeby ktoś towarzyszył mi w mojej podróży i najlepiej byłoby to tak, gdyby była to osoba, która dobrze się na tym zna. Niestety nie znam dobrej osoby, dobrego przewodnika, który pomógłby mi odnaleźć się w Chinach. Pekin jest gigantyczny. Dotyczy to również Szanghaju, a także miast nieznanych Polakom, jak na przykład Czangsza. Będąc kiedyś na wycieczce na Węgrzech miałem do czynienia z przewodnikami, których z czystym sumieniem bym polecił. Jednym z nich był na przykład ten przewodnik. Natomiast jeżeli chodzi o Chiny… Chiny to nie Węgry, jeżeli chodzi o Chiny to tutaj sprawa nieco komplikuje się, ponieważ nie mam żadnej zaufanej osoby, a chińscy przewodnicy nie potrafią mówić dobrze po angielsku. Tani przewodnik nie zawsze gwarantuje wysoką jakość. Wysoka jakość na ogół wymaga wysokich cen, ja natomiast nie będąc wtedy akurat aż na tyle zamożnym człowiekiem, zdecydowałem się na to, aby pojechać tam samemu. Wyobraźcie sobie, że w ferworze walki i celem poczynienia maksymalnych oszczędności, wykluczyłem z wyjazdu nawet moją własną żonę. Już chyba nie muszę pisać o tym, jakie piekło zgotowała mi po moim powrocie, i przez jak długi czas spałem samotnie na tapczanie. No nic, takie jest życie. Przynajmniej zobaczyłem Chiny, Mur Chiński i inne ciekawe atrakcje. Jestem jednak pewien, że w obecności przewodnika, zobaczyłbym znacznie więcej. Nie dotarłem wszędzie tam, gdzie chciałem, ponieważ nie miałem na to czasu. Zła organizacja planu mojej wycieczki z pewnością się do tego przyczyniła. Nie potrafiłem zaplanować go tak idealnie, jakbym chciał. Nie znałem (i z resztą wciąż nie znam) systemu znaczków, czyli ichniejszego systemu pisania. Nie potrafię też się dogadać, więc odnalezienie wszystkich tych miejsc, na których mi zależało, było dla mnie jakimś totalnym kosmosem.
Czy znacie aplikacje Microsoft Here? Jest to bardzo ciekawa aplikacja — mapa, która pozwala także ściągać obszary na urządzenie i korzystać z nich później offline. Jest to o tyle wygodne rozwiązanie, że ściągając mapy w ten sposób na urządzenie pozwalamy sobie na to aby korzystać z nich w miejscach, w których nie mamy dostępu do internetu. Jest to bardzo użyteczna opcja. Wyobraźmy sobie, mamy dostęp do map tylko online to znaczy mamy ściągniętą aplikację, ale możemy korzystać z map tylko w miejscach, w których jest internet, czyli na przykład w kawiarniach w centrach handlowych. Trudno sobie wyobrazić, żeby zgubić się w kawiarni albo w centrum handlowym. Na ogół jest tak, że nie wiemy gdzie jesteśmy na kompletnym pustkowiu. No a na pustkowiu jak wiadomo często nie potrafimy się odnaleźć i nie możemy też skorzystać z mapy online. Pakiety danych, które mamy do wyboru są obecnie niezbyt drogie i każdy może sobie na nie pozwolić, jednak wyobraźmy sobie co się dzieje wtedy, kiedy jesteśmy na wycieczce zagranicznej. Nie mamy wówczas dostępu do tanich pakietów internetowych, nie możemy pozwolić sobie na to, żeby sprawdzać lokalizację na mapie w dowolnej chwili, ponieważ może się to wiązać z ogromnymi kosztami jakie poniesiemy za transmisję danych w roamingu. Nie do końca jest też tak, że zawsze możemy zaopatrzyć się w kartę prepaidową lokalnego operatora, gdyż często karty te wymagają wcześniejszej rejestracji u tego operatora. Rejestracja takich kart przebiega często drogą pocztową, potrzebny jest adres zameldowania, lub wizyta w salonie, co dla statystycznego podróżnika jest w czymś niemożliwym do zrobienia. No, także skorzystanie z map offline jest bardzo dobre. Przydało mi się to, kiedy zgubiłem się na obrzeżach Budapesztu. Wynająłem wówczas przewodnika,był to przewodnik który był naprawdę spoko, niemniej stało się tak, że pewnego razu oddaliłem się i chciałem wrócić samemu do domu. Niestety zgubiłem się i musiałem szukać drogi na własną rękę Na całe szczęście miałem przy sobie mapę, która była ściągnięta offline na moje urządzenie i znalazłem drogę do hotelu.
Mój przewodnik był zaskoczony, że dotarłem samemu w to miejsce, w którym mieliśmy się spotkać jedynie 15 minut po czasie. Było to zaskoczenie również dla innych członków wycieczki, Bez tego rodzaju mapy nie potrafiłbym dotrzeć na miejsce bez przewodnika, polecam więc wszystkim korzystanie z tego rodzaju mapy, tym bardziej że użytkowanie ich nie wiąże się z żadnymi kosztami, wystarczy mieć smartfona wyposażonego w system GPS i dzięki temu systemowi i ściągniętej na telefon aplikacji wraz z pakietem map możliwe jest dotarcie do celu bez większych problemów. Ja nie przyznałem się nikomu, że korzystałem z takiej mapy, natomiast gdybym nie przyciśnięto do muru to może bym wtedy to powiedział, ale wiecie… nie było takiej konieczności jestem samodzielny i zawsze taki byłem, korzystanie z mapy ściągniętej online jest więc moją alternatywą dla przewodników, ale w sumie ich — niektórych też bym polecił.
