Dlaczego „Minecraft” to doskonała gra?

Wyszedłem na chwilę z „Minecrafta”, żeby napisać Wam, dlaczego powinniście grać w „Minecrafta”.

O co chodzi z tą grą?! Z jednej strony jest nazywana cyfrową wersją klocków LEGO i podawana jako przykład produkcji uwalniającej kreatywność, z drugiej — stała się symbolem zabawy dla dzieciaków, której fanami są nastolatkowie i w ogóle gimbaza. Postanowiłem sprawdzić, jak jest naprawdę.

No dobra, to nie do końca tak, bo w sumie wiedziałem, skąd się biorą te skrajne opinie. Ta pierwsza dotyczy raczej faktycznej gry, ta druga: społeczności, która się wokół niej utworzyła, a konkretnie całej masy nastoletnich youtuberów stawiających wirtualne klocki (no pun intended) i oglądanych przez setki tysięcy rówieśników.

W każdym razie: kupiłem, zainstalowałem, uruchomiłem. Kilka dni później miałem zamek, okręt, farmę, kilka kopalni i pełną zbroję płytową. „Minecraft” to gra absolutnie cudowna, wciągająca i satysfakcjonująca, zwłaszcza jeśli gracie ze znajomymi. Postaram się w kilku zwięzłych punktach opowiedzieć Wam dlaczego.

Bo daje nieograniczone możliwości

Wyobraźcie sobie, że dostajecie nieskończoną ilość klocków LEGO rozsypanych na nieskończenie wielkiej podłodze i jedno zadanie: zbudować coś fajnego. Mniej więcej tak zaczyna się „Minecraft”.

Oczywiście to tylko jeden z elementów gameplayu, bo żeby np. zbudować twierdzę z kamienia, trzeba ten kamień najpierw wykopać, po drodze ryzykując walkę z zombie. Wcześniej zresztą potrzebujemy odpowiednich narzędzi, które musimy sobie zrobić, a żeby je zrobić — potrzebujemy warsztatu, który musimy sobie zbudować. Jak? Nie wiadomo. Trzeba kombinować.

Efekt jest jednak taki, że prędzej czy później w tej grze możecie zbudować wszystko. Chcecie mieszkać na wielkim galeonie? Nie ma problemu. Zbudować średniowieczną twierdzę? Spoko. Wieżowiec ze szklanymi ścianami? Okej.

goście, którzy odtwarzają świat „Gry o tron” w „Minecrafcie” (gdzieś obok powinny być screeny). Ogranicza Was tylko wyobraźnia… no i wolny czas.

Bo wymaga wyobraźni

À propos wyobraźni: bez odpowiednich jej pokładów do „Minecrafta” nie podchodźcie. No i dobrze! Wiecie, dlaczego uwielbiam staroszkolne RPG w rodzaju „Baldur’s Gate” czy „Fallouta”, a współczesne hity jak „Mass Effect” czy „Dragon Age” zupełnie mnie nie jarają? Bo gdy powstawały te pierwsze, możliwości graficzne były ograniczone, więc wymagały użycia wyobraźni, a to wciągało.

„Minecraft” idzie tą samą drogą. Na pierwszy rzut oka widać, że oprawa wizualna jest tu raczej umowna, ale zupełnie nie o to chodzi. To, co znajdziemy w tej grze, zależy w dużej mierze od tego, co sobie wymarzymy i co postanowimy stworzyć, a to jest nie tylko wspaniałe, ale też zadziwiająco rzadko spotykane we współczesnych tytułach.

Bo jest prosty w obsłudze

Wiele razy powtarzałem, że najlepsze gry są „easy to learn, hard to master”. Dokładnie tak działa „Minecraft”. Zrozumienie podstaw jest tutaj banalne. Ot, tu jest ekwipunek, tak wybierasz przedmiot, a tak go używasz. Serio, dwie minuty i wiecie, jak poruszać się po świecie gry. Żadnych skomplikowanych mechanik, rozbudowanych menu, wymagających tłumaczenia elementów interfejsu.

Oczywiście im dalej w las, tym więcej komplikacji, ale nie wynikają one z trudności w obsłudze gry, tylko z tego, że mamy coraz więcej możliwości, jesteśmy w stanie stworzyć coraz więcej wynalazków, stawiamy sobie coraz bardziej wyśrubowane cele („Hej, a co, jakbyśmy zbudowali tu taką ogromną wieżę i sprawdzili, co jest na horyzoncie?”).

Bo daje radość odkrywania

Ponieważ podstawy są proste, gra nie prowadzi nas za rękę — a ponieważ nie prowadzi nas za rękę, to samodzielne odkrywanie nowych możliwości daje masę satysfakcji.

Trudno mi nawet porównać to do czegokolwiek. Działa to tak, że układając odpowiednie rzeczy w odpowiedniej konfiguracji (w specjalnej kostce 3 × 3 pola), tworzymy nowe przedmioty. Na przykład: ułożenie wzoru wędki z patyków i sznurków daje nam wędkę, ułożenie z desek kwadratu pustego w środku daje nam skrzynię i tak dalej. Wzory są logiczne, ale jednocześnie jest ich cała masa.

Z drugiej strony: podobną radość daje eksplorowanie świata. To uczucie, kiedy dziura obok Waszej bazy okazuje się wejściem do ogromnej, pełnej lawy jaskini chronionej przez szkielety z łukami, na której dnie znajdziecie cenne minerały — bezcenne.

Bo fantastycznie się w nią gra ze znajomymi

No właśnie: jeśli chcecie spróbować „Minecrafta”, to koniecznie namówcie do tego paczkę znajomych. Wspólne budowanie bazy, przygotowywanie się do walki z atakującymi w nocy potworami, eksplorowanie świata i tak dalej to świetna, satysfakcjonująca zabawa, która z pewnością dostarczy Wam całej masy radości.

Czyli podsumowując…

…nie dajcie się zwieść pozorom. Nie dajcie sobie udowodnić, że to niewarta uwagi gra dla dzieci. „Minecraft” nie pasuje do żadnej definicji, nie ma scenariusza, dialogów, instrukcji. To, co zrobili twórcy, to danie graczom klocków i powiedzenie: bawcie się. A zabawa jest przednia.

Zagrajcie koniecznie, jeśli będziecie mieli okazję, umówcie się ze znajomymi na Skype, otwórzcie piwo, zbudujcie razem coś fajnego, pokonajcie parę potworów. Gwarantuję, że nie będziecie żałować.