Racjonalne żywienie, pięć posiłków dziennie

Pogoń za idealną sylwetką w współczesnym świecie jest sprawą tak naturalną jak oddychanie. Każdy z nas i z każdej strony na co dzień jest bombardowany przez historie wybitnych metamorfoz pod bacznym okiem Ewy Chodakowskiej (która patrzy na Ciebie z monitora), reklamy najróżniejszych suplementów diety wspomagających odchudzanie oraz szeroko rozumianą modą na bycie FIT. Co drugi gagatek posiadający karnet na siłownię, rzecz jasna posiada także swoją autorską i kompleksową teorie na sukces począwszy od rozpoczęcia dnia solidnym wysokobiałkowym czy innym śniadaniem, poprzez plan treningowy, regenerację, relaksację, dietę, rozpiskę przyjmowania suplementów oraz program motywacyjny. Nie muszę chyba dodawać, że każdy z nich jest w tej dziedzinie ekspertem. W tym wpisie pragnę zwrócić uwagę na to jak wiele krążących w sieci ‘pewniaków’ mija się z prawdą.

Na pierwszy ogień pod lupę pójdą napoje gazowane. W obiegowym ujęciu napoje gazowane nie kojarzą się z niczym zdrowym. Często wręcz zaleca się rezygnację z ich spożywania osobom pracującym nad sylwetką i kondycją oraz chcącym poprawić stan zdrowia. Postanowiłam, więc sprawdzić czy teorie dotyczące nasyconych dwutlenkiem węgla płynów ma jakieś sensowne uzasadnienie. Przeczesując najgłębsze zakamarki internetu spotkałam się ze zgodną opinią dyplomowanych dietetyków, iż sama obecność dwutlenku węgla w napoju nie sprawia, ze jest on bardziej „tuczący”. Działać tak natomiast mogą zawarte w nim cukry. Tak więc zarówno gazowana jak i odgazowana cola słodzona glukozą i fruktozą będą w takim samym stopniu sprzyjać gromadzeniu tłuszczu zapasowego. Podobnie też zarówno niegazowana jak i gazowana woda mineralna działania takiego posiadać nie będzie. Kolejną kontrowersyjną tezą jest mit że napoje gazowane zwiększają ryzyko chorób układu krążenia. Sprawdziłam jednak, że obecność dwutlenku węgla w napoju w żaden sposób nie zwiększa ryzyka chorób układu krążenia. Chociaż istnieją rozmaite teorie głoszące iż CO2 zawarty w wypijanych płynach obciąża serce, powoduje jego niedotlenienie i szereg innych tragicznych następstw, to trzeba podkreślić, iż są to po prostu wymysły osób z wybujałą wyobraźnią. Chorobom układu krążenia może sprzyjać co najwyżej cukier zawarty w gazowanych jak i niegazowanych napojach.

Wszystkie moje wątpliwości odnośnie napojów gazowanych zostały rozwiane oraz podparte merytorycznymi wypowiedziami specjalistów. Postanowiłam, więc dowiedzieć się nieco więcej na temat ćwiczeń i tu znowu zmuszona jestem wrócić do wątku jedzenia, bo cały problem rozpoczyna się na etapie tego czy trening na czczo jest efektywny, czy nie. Wchodzę, więc na forum dla kulturystów i czytam 78 identycznych opinii na temat tego, że jak nie zjem śniadanka przed poranną przebieżką to zamiast tłuszczu spale tylko resztki swoich wątłych mięśni. Wracam, więc do mniej lub bardziej zaufanego źródła, czyli portalu prowadzonego przez wykwalifikowaną kadrę specjalistów. Dowiaduje się, że jest to nieprawda, bo sam wysiłek oporowy aktywuje specjalny kompleks enzymatyczny ( mTORC), który inicjuje syntezę białek mięśniowych. Oczywiście z racji niewielkiej dostępności składników odżywczych po zakończeniu wysiłku, należy w miarę szybko dostarczyć organizmowi węglowodanów i aminokwasów (ze szczególnym uwzględnieniem leucyny) zawartych np. w mięsie, jajach, rybach, nabiale, odżywkach białkowych czy suplementach. Kolejną kwestią wartą poruszenia jest to, że w badaniach, w których porównywany był wpływ treningu na czczo z treningiem prowadzonym po spożyciu węglowodanów, zaobserwowano, że w okresie odnowy potreningowej u głodnych sportowców odpowiedź insulinowa na powysiłkowe spożycie węglowodanów była zdecydowanie lepsza. Fakt ten może mieć istotne znaczenie dla procesów regeneracyjnych zachodzących w obrębie tkanki mięśniowej. W przypadku osób odchudzających się istotne znacznie ma również fakt, że trening aerobowy wykonywany na czczo powoduje zdecydowanie większe zużycie kwasów tłuszczowych niż trening wykonywany po posiłku zawierającym węglowodany. Autorzy badań dowiedli, że sesje wykonywane na czczo zwiększają zdolność adaptacyjne mięśni do wykorzystywania źródeł tłuszczowych, co usprawnia proces odchudzania. Wątpliwości odnośnie tego czy jeść czy nie jeść przed wysiłkiem fizycznym zostały zniwelowane, więc finalnie zabieram się za research dotyczący ćwiczeń pozwalających na zgubienie zbędnych kilogramów. Natrafiam na forum fitness, gdzie dowiaduje się, że jeżeli chce się pozbyć tłuszczu mam wykonywać tylko treningi areobowe. Trening siłowy mogę natomiast rozpocząć dopiero wtedy, gdy zrzucę tłuszcz poprzez na przykład bieganie. Okazuje się, że to nic bardziej mylnego. Mięśnie w walce z tłuszczem są sprzymierzeńcem. Trening siłowy dodatkowo napędza metabolizm (w zupełnie inny sposób niż ćwiczenia aerobowe m.in. angażuje inne włókna mięśniowe i źródła energii). Aby pozbyć się tłuszczu należy wykonywać zarówno trening siłowy jak i aerobowy.

Po intensywnym treningu mojej percepcji, maratonie internetowych faktów i mitów stwierdzam, że walkę o lepszą sylwetkę rozpocznę, jak zwykle od jutra. Warto jednak na tę okazję skorzystać z pomocy wykształconych w tym kierunku osób i nie dać się zwariować modzie na internetowych guru zdrowego stylu życia. Każdy organizm jest inny, a decydując się na zmianę sylwetki warto podejść do sprawy indywidualnie. Coś co może być strzałem w dziesiątkę dla kogoś innego, nam faktycznie może przysporzyć więcej problemów niż pożytku.

Na koniec moja ulubiona metamorfoza w pięć minutek w wykonaniu Łukasza Czarneckiego ; )