Sukhishvili — gruziński taniec na światowym poziomie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • kilku faktów o Narodowym Balecie Gruzji “Sukhishvili”,
  • na czym polega specyfika oglądania “Sukhishvili” w Gruzji,
  • jak oceniam Black Sea Arena.

Narodowy Balet Gruzji “Sukhishvili” jest najstarszą, bo założoną w 1945 roku i najbardziej znaną na świecie gruzińską zawodową grupą taneczną prezentującą współczesną interpretację folkowych tańców z różnych obszarów Gruzji. W całej historii zespół obejrzało powyżej 8 mln widzów podczas ponad 300 tournee obejmujących łącznie 88 krajów (dane na rok 2017). Nazwa pochodzi od nazwiska założyciela — Iliko Sukhishvili. Wraz z partnerką taneczną i życiową Nino Ramishvili, dzięki ich pasji i determinacji, stworzyli unikalny zespół, który rozwinął narodowe tańce i muzykę gruzińską oraz pokazali je światu. Ich dzieło kontynuuje i rozwija już trzecie pokolenie rodziny Sukhishvili.

Do obejrzenia ich przymierzałam się już przy okazji występu w Polsce, ale ostatecznie udało się nam to kilka miesięcy później w Gruzji na niedawno (2016) wybudowanym obiekcie Black Sea Arena. Co od początku zwróciło moją uwagę to, oprócz banalnej kwestii ilości ludzi, ilość dzieci. Dość częsta była sytuacja, gdy grupce 4–6 dorosłych towarzyszyła przynajmniej dwukrotna ilość dzieci w różnym wieku. Kolejna sprawa, która mi się rzuciła w oczy, to ilość policji. Uprzejmi, nienapuszeni, przyjaźni, ale stanowczy. Słowem, mieszanka zapewniająca poczucie bezpieczeństwa bez wrażenia bycia traktowanym na każdym kroku jak podejrzany.

Otwarcie bramek wbrew zapowiedziom było po 19:00. Czekaliśmy bez świadomości co się dzieje na ławce z widokiem na multimedialną fontannę, bardzo przyjemną w oglądaniu i słuchaniu zresztą, dopóki nie zostaliśmy uświadomieni, że rozpoczęcie koncertu będzie po zachodzie słońca. Ciemność sprzyja nastrojowej atmosferze i daje lepsze wrażenie tego, co na scenie. Wygooglowaliśmy, że zachód słońca miał być ok. 20:45. Tak więc czekaliśmy na ławeczce załatwiając w międzyczasie karmienie i przewijanie ku uciesze dzieci rozpływających się jaki Niko jest słodki, a główny tłum przechodził przez bramki.

Gdy występ się zaczął, momentalnie straciłam poczucie czasu. W tym dynamicznym show tańce z elementami akrobacji i sztuk walki z użyciem mieczy, sztyletów i tarczy, przeplatają się z innymi tymi pełnymi dostojeństwa i podkreślającymi postać kobiety. W te pierwsze wpisana jest konkurencja, stanowiąca pokaz siły i umiejętności. Łącznie tworzą one wyjątkowe odzwierciedlenie charakteru, sposobu myślenia i tradycji regionów składających się na naród gruziński. Towarzyszy temu niebywały rozmach. Tancerze w ramach kilkudziesięcioosobowych grup występują solo, w parach i w grupie, będąc cały czas podporządkowani wspólnemu planowi jednego tańca. Koordynacja robi wrażenie. Łącznie jest podobno ponad 100 tancerzy, którzy przemieszczają się między tańcami jak w kalejdoskopie.

http://www.theepochtimes.com/n3/1746188-sukhishvili-georgian-national-ballet-to-dazzle-us-again/

Tancerze poddawani są niesamowitemu obciążeniu fizycznemu, m.in. poprzez przemieszczanie się na kolanach czy też na palcach. Co ciekawe, mężczyźni tańczą także na palcach, podobnie jak w klasycznym balecie, z tym, że nie używają usztywnianych baletek. Zamiast tego mają buty ze skóry cienkiej jak skarpety. W moim odczuciu taniec na palcach Gruzinów nie ujmuje im męskości, a wręcz przeciwnie! :) Męski, dynamiczny, wymagający niezwykłej szybkości i precyzji taniec bardzo trafnie opisał The Washington Post:

„Spróbujcie skoczyć w powietrzu, podginając kolana pod siebie. Potem upadnijcie na klęczki na podłogę i skoczcie ponownie, żeby znów upaść i kontynuować! A potem kręćcie się na palcach w miękkich butach z taką szybkością, żeby nikt nie rozpoznał waszego własnego oblicza. A potem zróbcie okrążenie wokół sceny na klęczkach. Urzeknijcie przepiękne damy, które obserwują spokojnie i figlarnie wasz śmiały taniec, który stara się wywalczyć ich przychylność”.

https://www.georgianjournal.ge/arts-a-culture/31586-in-sukhishvili-georgian-ballet-elegant-tradition-meets-modern-energy-the-washington-post.html

Ciekawie zróżnicowana jest rola kobiety w tańcach. Odnośnie jednego z pierwszych z nich przychodzi mi na myśl określenie “postaci”. Kobiety zdają się unosić nad ziemią i tak sunąć po scenie pełne uroku, gracji i spokoju. Jest w tym coś nierzeczywistego. Bliżej im do wyidealizowanego zachwycającego obrazka, bądź zjawy, niż człowieka z krwi i kości. W tańcach o pochodzeniu górskim kobiety są aktywne, mogą wykonywać te same kroki co mężczyźni. Rejony górskie są gruzińską kolebką równouprawnienia. Surowy klimat i trudne życie wymagają wymienności ról. Ponadto życie społeczne opiera się na wzajemnym szacunku do tego stopnia, że przykładowo w całej historii Swanetii nie znaleziono dowodów na istnienie tam kiedykolwiek niewolnictwa. Z kolei w tańcach z rejonów wybrzeża oraz w kolebce języka gruzińskiego — Imeretii kobieta jest najbardziej żywa i radosna. Absolutnie niesamowity jest taniec, w którym tancerze wykonujący niezwykłe akrobacje ujawniają na końcu zdejmując czapkę, że są tancerkami. Na tle innych tańców wyróżnia się Samaia tzw. Taniec Króla Tamar. W nim trzy kobiety w bogato zdobionych strojach wykonują niezwykły taniec będący symbolem harmonijnego wizerunku tamar jako młodej właczyni, mądrej matki i silnego króla. Możecie się zastanawiać dlaczego Króla, skoro Tamar była kobietą. Nazywanie samodzielnie rządzącej Tamar Królem, a nie Królową jest wyrazem szacunku i takie też tłumaczenia znajdziecie np. w przypadku nazw ulic w Gruzji. Nie będę opisywać po kolei każdego tańca, zainteresowanych odsyłam do rzetelnego artykułu po angielsku na Wikipedii (https://en.wikipedia.org/wiki/Georgian_dance).

Dopełnieniem całości są stroje i oczywiście muzyka. Grube ubrania z włochatymi czapkami z regionów górskich (szacunek dla tancerzy przy temperaturze w granicach 30 stopni!), lekkie wirujące charakterystyczne dla nizin, bogato zdobione, królewskie w przypadku Samaia. Wszystkie widać, że dopracowane w szczegółach, niesamowicie układające się w tańcu. Mnie osobiście bardzo podobały się kolorowe stroje z regionów Imeretia i Adjara.

https://hiveminer.com/Tags/georgia%2Csukhishvili

Bohaterem drugiego planu jest własna orkiestra “Sukhishvili” bazująca na instrumentach perkusyjnych i dętych. Niesamowita energia, zawrotne tempo i gra przez cały koncert bez zmienników zasługują na ogromny szacunek.

Kolejny fenomenalny element to operowanie światłem i kamerami, a następnie wyświetlanie obrazu na telebimie. Czasami miałam problem zdecydować się czy patrzeć na scenę czy na telebimy, bo obraz był tak spójny jak film, tyle że kręcony na żywo. Jedyny problem jest ten sam, który dostrzegłam na występie polskiej folklorystycznej grupy tanecznej Mazowsze. Mianowicie, oglądając wiem o tych tańcach tyle co nic lub niewiele. Skoro są telebimy przydałoby się wyświetlać również napisy z nazwą tańca i regionem z którego on pochodzi. Miałoby to większy walor edukacyjny.

Podsumowując, gdy oglądałam występ, przychodziło mi jedno słowo na myśl: doskonałość. Po zakończeniu oczywiście artyści doczekali się owacji na stojąco. O tym, że show trwało ponad 2 godziny dowiedziałam się po nim. W trakcie zupełnie nie czułam upływu czasu. Od pierwszego do ostatniego tańca moja uwaga była owładnięta.

Dlaczego polecam obejrzenie “Sukhishvili” konkretnie w Gruzji? Bo kultura gruzińska widoczna na scenie jest tylko częścią, a dopełnia ją widok lokalnych ludzi i ich reakcje. Bo czymś niesamowitym jest oglądanie jak artyści folklorystyczni traktowani są przez publikę entuzjastycznie jak gwiazdy rocka. Widać na zdjęciu powyżej jak dużo osób stoi, mimo że może siedzieć, a to już była końcówka występu! Bo czekając na widowni możecie się znaleźć w KissCam ;) I ostatnie, aczkolwiek nie mniej istotne, bo bilet wstępu kosztował nas tu 15 GEL (ok. 6,25 USD), a w Polsce ceny zaczynają się od ok. 100 PLN (ok. 27 USD) :)

Odnośnie samego obiektu jakim jest Black Sea Arena. Zrobił na mnie wrażenie z kilku względów:

  1. Estetyka. Pięknie wygląda przy zachodzącym słońcu, ładne zadbane otoczenie. Przydałoby się więcej ławeczek przed bramkami, ale poza tym bez zarzutu.
  2. Nie za duży, nie za mały. Serio, miejsca tam tyle, że mogliby zbudować większy obiekt i sprzedawać więcej biletów z jednego wydarzenia. Ale nie zbudowali. I jest tam jak na tego typu budynek dość kameralnie (10 000 miejsc). I ja to cenię.
  3. Przewiewność. Czy na stadionie, czy w hali, na ogół przy dużo niższych temperaturach zawsze jest problem, że “nie ma czym oddychać”. Tu konstrukcja jest taka, że nawet biorąc pod uwagę gorące lato gruzińskie, jest przyjemnie.
  4. Organizacja i bezpieczeństwo. O policji już pisałam. Dodam, że napoje można wnosić swoje. Jedynie przed wejściem na halę należy zostawić zakrętkę.
  5. Bliskość infrastruktury hotelowo-gastronomicznej. Po drugiej stronie ulicy zaczyna się nadmorska miejscowość wypoczynkowa Shekvetili (შეკვეთილი), w której się zatrzymaliśmy. Nie trzeba nigdzie jeździć, robić z tego wyprawy, a jak w oczekiwaniu na wejście zachciało nam się lodów Giorgi poszedł do sklepu i przyniósł je w stanie nieuszkodzonym. Szybko, bez szalonych marż, dla mnie rewelacja.

Powiem szczerze, na akustyce się nie znam, więc nie będę się wypowiadać. Dla mnie z punktu widzenia osoby siedzącej w ostatnim rzędzie wszystko było słyszalne. Widziałam też bardzo dobrze to co jest na scenie.

Tak więc, krótko mówiąc, polecam przed wylotem sprawdzić aktualne wydarzenia, również ze względu na to, że cena za bilet jest odbiciem pewnej tendencji, która sprawia, że Gruzja jest rajem dla turystyki koncertowej. Niezależnie od tego, czy mowa o gwiazdach lokalnych, światowego formatu, czy 2w1, jak Sukhishvili czy Katie Melua.

Czy ktoś z Was miał okazję oglądać “Sukhishvili”? Podzielcie się przemyśleniami w komentarzach! :)