Kompania. Kampania. Kopaczyzm.



Kilka dobrych lat temu, szukając informacji do prasówki na WOS natrafiłem na ciekawy artykuł. W Irlandii, wtedy jeszcze zielonej, pięknej i wzorcowej podłączono basen miejski do krematorium. Piece zakładu pogrzebowego wykorzystano do podgrzewania wody by było ekologicznie, oszczędnie i innowacyjne. Tylko ludzie z basenu niezbyt chcieli korzystać.
Nie wiem jak dalej potoczyły się losy irlandzkiego basenu. Może mieszkańcy miejscowości przekonali się, zaczęli pływać żabką i na grzbiecie, czasami tylko zauważając że woda jest trochę chłodniejsza niż zwykle. Może pomysł był niewypałem, burmistrz stracił stanowisko a kosztowna instalacja nigdy więcej nie wypełniła się ciepłem?

Historia ta mimo że odległa, łączy się w pewien sposób z aktualną dyskusją o Śląsku. Specjalnie używam tego sformułowania, bowiem dyskutując o górnictwie rozmawiamy tak naprawdę o Śląsku i Ślązakach. Nie byłoby znanego nam Śląska bez kopalni, bez księżycowego krajobrazu hałd, bez szybów, familoków, bloków czy spodków. Bez węgla nie straszyłyby dziś puste hotele robotnicze, słońce nie zachodziłoby na tle kół wyciągowych a czwarty grudnia byłby tylko grudniem.
Węgiel rządził Śląskiem. Tworzył fortuny, budował, zabijał ludzi. Minerał ten był charakterem regionu.

Dzisiaj węglowe dziedzictwo jest udręką. Niewydajne kopalnie, chybione inwestycje, rozpadające się pod siłą wstrząsów dzielnice. Jest zmumifikowanym trupem, schowanym w szafie. Czymś o czym wiedzą wszyscy, jednak nikt o tym nie mówi. Przynajmniej do teraz.
Ewa Kopacz postanowiła się trupem zająć. Problem z tym, że jej pomysł jest równie kontrowersyjny jak ogrzewanie wspomnianego basenu. Górnictwo trzeba reformować i dlatego wielki szacunek dla pani premier że podjęła się tej trudnej pracy. Szkoda tylko że reforma ta do niczego dobrego nie prowadzi. Konsolidacja górnictwa z energetyką tylko z wierzchu wydaje się trafionym pomysłem. Tak naprawdę jest to przerzucenie kosztów nierentownych, drogich w utrzymaniu kopalń na firmy wytwarzające energię, te zaś obarczą nimi swoich odbiorców. Słowem, koszty poniesiemy i tak wszyscy. Co więcej, będziemy mieli do czynienia z schizofreniczną sytuacją, gdy III Rzeczpospolita z jednej strony dąży do liberalizacji rynku energii, z drugiej zaś niczym swój ludowy poprzednik bezczelnie angażuje jego podmioty w polityczne cele.

Innym aspektem jest zamknięcie nierentownych kopalń. Proszę nie myśleć, że staję po stronie związków zawodowych. Sposób w jaki organizacje te działają, ich rozbuchane ego i krótkowzroczność przypomina polską szlachtę krzyczącą „liberum veto”. Tak jak warcholstwo arystokracji, tak dążenia związków muszą doprowadzić do tragedii. Niestety roszczeniowa mentalność zagrodowego szlachciury została tylko wzmocniona przez lata komunizmu.
Jednak zamknięcie kopalń pod dyktando władz centralnych oznacza eskalację problemów lokalnych. Wzrost bezrobocia, pociąga za sobą cały szereg problemów społecznych z którymi trudno sobie poradzić na poziomie samorządowym. Warto jednak zwrócić uwagę też na inne, często niedostrzegane skutki przerwania pracy kopalni. Miasta staną w obliczu ziejących pustką i straszących wyglądem wyrw w strukturze zabudowy. Wizja loftów, nowoczesnych przestrzeni magazynowych czy modnych knajp w industrialnym duchu to gruszki na wierzbie. Zamknięta kilka lat temu kopalnia Polska-Wirek, dalej nie doczekała się ponownego zagospodarowania a jej budynki służą jedynie jako źródło złomu dla okolicznej żulerni. Taka obumarła przestrzeń, wykluczona z życia publicznego jest dla miasta problemem i tylko długofalowe projekty rewitalizacji mogą przywrócić teren do użyteczności, z nimi jednak mamy w Polsce dosyć spory problem. Przede wszystkim, wymagają wcześniejszych opracowań i powolnej zmiany funkcji poprzemysłowych budynków.

Rację ma pani premier że reformować trzeba, jednak należy to zrobić inaczej. Jak? Nie wiem. Nie czuję się na siłach by lepiej wskazać drogę do naprawy górnictwa w kraju w którym większość energetyki opiera się na węglu. Może inwestowanie w czyste technologie węglowe? Może warto poszukać przykładów za granicą? Żeby daleko nie szukać za zachodnią, w Niemczech gdzie proces restrukturyzacji górnictwa właśnie się kończy i jest zwieńczony sukcesem. Tylko Niemcy, przeznaczyli na niego pięćdziesiąt lat stopniowego wygaszania górnictwa węgla kamiennego.

Na koniec pozwolę sobie na odrobinę fantazji. Mam wrażenie, że podjęcie próby reformy górnictwa jest elementem kreowania wizerunku Ewy Kopacz jako polskiej Margaret Thatcher. Oczywiście, nie można odrzucać faktów, Kompania Górnicza jest bankrutem a górnictwo stoi nad przepaścią, jednak retoryka pani premier i pojawiające się w mediach urywkowe porównania powoli tworzą wizerunek żelaznej damy. Wizerunek jakże cenny w kontekście nadchodzących wyborów. Myślę że wizja silnego i gotowego na niepopularne decyzje przywódcy jest kuszącą propozycją dla wyborców zaniepokojonych działaniami Rosji czy islamskiego ekstremizmu. Wizerunek ten, wart jest głosów śląskich górników, którzy reprezentowani przez związki zawodowe wydają się walczyć z całym krajem. Czy zatem kreowany „kopaczyzm” jest bardzo zmyślnym wykorzystaniem sytuacji w ramach kampanii wyborczej?
Jeśli tak, do pełni sukcesu brakuje tylko aneksji wyspy Wolin przez Niemców i naszej własnej wojny o Falklandy. Tylko miałbym obawy czy zamiast polskiej premier nie wygrałaby raczej niemiecka Eiserne Frau.