Bunt

M
M
Jul 27, 2017 · 2 min read

Mam dwadzieścia jeden lat, czyli dopadł mnie wiek, w którym podobno płeć męska jest na ostatnim etapie dojrzewania.
Jeżeli można mieć zastrzeżenia co do samej tezy, to nie zmienia ona faktu, że do tej pory, doświadczając większość młodzieńczych wzlotów i upadków, ostatnio dręczy mnie pewne zjawisko, którego nie przeżyłem:
bunt.

Szczerze mówiąc, to pojęcie w moim odczuciu jest czysto ambiwalentne. Zarówno cieszy, jak i niepokoi mnie świadomość, ile zbędnych emocji udało mi się przez to pominąć, a ilu, w skutek jego braku, nie udało się wyprodukować.

W wielu kluczowych sytuacjach brakowało mi czegoś takiego, jak upartość czy stanowczość. Przez bardzo długi czas nie byłem pewny czy potrafię wyrażać “własne zdanie”.
Z drugiej strony, uporczywą walkę toczyłem, by nie podchodzić do niektórych spraw w sposób impulsywny lub gwałtowny, z tą jedyną różnicą, że wszystko toczyło się tylko i wyłącznie we mnie.
Nigdy nie dawałem po sobie poznać, że gdzieś tam w środku, przeżywam właśnie prawdziwą rewolucję.

Takie namiętności ma jednak większość z nas.
Więc co tak właściwie niesie ze sobą bunt?

Wydaje mi się, że jest on próbą na odnalezienie siebie.
I jest to próba czasu.
Czasu, który może nauczyć nas oraz nasze otoczenie cierpliwości, bo nie można zapominać, że bunt oddziałuje także na zewnątrz i często wobec tej zewnętrzności się sprzeciwia.
Ta intymnie-powszechna sprzeczność wypływa z różnorakich pobudek, lecz w głównej mierze leży u podstaw jakichś idei.

My, jako młodzi ludzie, potrzebujemy jasnych punktów odniesienia, autorytetów, kogoś lub czegoś, co będzie nas prowadzić odpowiednio do celu, a przy tak potężnej rozbieżności i ułomnościach, popadamy w konflikty natury tożsamościowej i stąd rodzi się właśnie bunt.

Myślę, że w którymś z tych momentów pojawia się pytanie: kim jestem i dokąd zmierzam?
Chociaż jest to zagadnienie dość fundamentalne, tak rzadko się nad nim zastanawiamy i nie formułujemy odpowiedzi, która mogłaby przynieść przecież sporo korzyści.

Czuję, że dopiero teraz dopada mnie właśnie taki bunt.
To jest właśnie ta chwila, kiedy należałoby się określić i wejść nieco swobodniejszym krokiem w dorosłość, która czyha już tam, blisko, za rogiem.

Problem w tym, że to wszystko jest niczym wojna domowa.
Walka pomiędzy grupami w jednoosobowym wnętrzu.
Ciężko określić, co należy wyrwać dosadnie wraz z korzeniami, a jakimi ziarnami sypnąć na nowo zaludnianą ziemię.

To swoiste “być albo nie być”.

Buncie.
Nadchodź czym prędzej.

    M

    Written by

    M

    Welcome to a place where words matter. On Medium, smart voices and original ideas take center stage - with no ads in sight. Watch
    Follow all the topics you care about, and we’ll deliver the best stories for you to your homepage and inbox. Explore
    Get unlimited access to the best stories on Medium — and support writers while you’re at it. Just $5/month. Upgrade