Wrzask

M
M
Jul 21, 2017 · 2 min read

Byłem łuną wiatru na głuchym pustkowiu.
A ponieważ było ono głuche, nikt nie usłyszał mojego krzyku.

Wydarłem się z jakiejś przyczyny na ten niezamieszkały świat, a że nie było nikogo, kto by mnie wyczekiwał, zacząłem błądzić.

Przemieszczałem się niewidzialny jak powietrze i nie miałem w sobie ani dobra, ani zła, nie wiedziałem też, czym są te pojęcia, lecz były to pierwsze zjawiska, o których szeptały mi inne wiatry.

Leciałem- nieskazitelny, niedopowiedziany, niedookreślony.
Pierwsze głosy, które spotkałem, mówiły mi, że to skarb, być tak wolnym i radziły mi, żebym zawracał lub został w tym samym miejscu.
Lecz ja nie rozumiałem pojęcia wolności.

Przebyłem naprawdę długą drogę w ukryciu nim poznałem, że jestem w stanie pokryć się widzialną materią, a dały mi ją dzieci, które krzyczały, że to niesprawiedliwe być niezauważalnym.

Stałem się pyłem ze spadającej gwiazdy, którym widzieli mnie wszyscy i nie mogli uwierzyć.
Dlatego z czasem zacząłem kuć w gardło, szczypać ich w skórę i sypać na oczy nieprzyjemny piach.
Tak zrozumiałem, że dobro i zło idą ze sobą w parze.

W niedalekiej przyszłości czekała już na mnie prawda i kłamstwo.
Obydwoje wskazywali mi przeciwne drogi, a ja nauczyłem się,
czym jest zaufanie.

Byłem łuną wiatru, by z czasem iść pod wiatr i walczyć ze swoją naturą.
Tak dopadł mnie egoizm i już nie wiedziałem, czy czegoś więcej pragnę, skoro im więcej było we mnie, tym mniej było mnie.

Znowu stałem się niewidzialny i tak pojąłem, co to znaczy być samotnym,
czyli wolnym od dobra i zła, sprawiedliwym tylko dla siebie, ufnym wobec tylko własnej obecności, a więc egoistycznym.

Dalej jednak nie znalazłem przyczyny, dlaczego w ogóle jestem.

Jestem łuną wiatru na głuchym pustkowiu.

A że pustkowie to dalej jest głuche,
nikt nie usłyszy,
jak głośny potrafi być wrzask.

)
    M

    Written by

    M