Do trzech razy sztuka

Urzędnicy wszczęli w projekcie szereg kontrole i chociaż żadna nie wykryła żadnych nieprawidłowości — wkrótce po ich zakończeniu domagano się od spółki „wynagrodzenia” z za „poprawnie rozliczony” projekt. Ponieważ beneficjent nie wpłacił żadnym urzędnikom żadnego “wynagrodzenia”, to urzędnicy w zemście zarządzili nie tylko taką kontrolę trwałości, podczas której ponownie weryfikowali wszystkie dokumenty już zweryfikowane w czasie poprzednich kontroli, praktycznie powtarzając wszystkie czynności kontrolne do skutku, ale również kontrolę tą powtarzali.

Ostatecznie nawet „potajemna” kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości w rozliczeniu projektu, jednak bez powiadomienia beneficjenta podczas nieogłoszonej kontroli zmieniono decyzję o uznaniu części kosztów za „kwalifikowane” na „niekwalifikowane”, choć decyzji tej nie ogłoszono nawet beneficjentowi. Co ciekawe decyzję tą podjęto w trakcie niezapowiedzianej kontroli, ale również bez ogłoszenia wyników tej kontroli. W trakcie kontroli stwierdzono „naruszenia”, które nie są zdefiniowane ani w umowie o dofinansowanie, ani w regulacjach dotyczących umowy, a nawet w ogóle nie mieszczą się w systemie prawnym. Właściwie nie wiadomo zatem czego dotyczyć miały rzekome „naruszenia” skoro nie stwierdzono ani co naruszają, ani na czym polegają rzekome „powiązania osobowo-biznesowe”, co nawet nie stanowi żadnego naruszenia, ponieważ prawo nie definiuje nawet takich powiązań, nie wspominając o tym, aby uznawać je za nielegalne w jakiejkolwiek sytuacji określonej umową o dofinansowaniu czy ustawą o finansach publicznych. Samo prowadzenie kontroli bez komunikowania beneficjentowi, a także sposób podejmowania decyzji bez przedstawienia protokołu pokontrolnego odbył się w warunkach naruszenia prawa, konkretnie: umowy o dofinansowanie par 10 pkt 5 oraz par 10 pkt 5. — które to zapisy stanowią „inne procedury” w myśl ustawy o finansach publicznych. Efektem bezprawnej kontroli z pracą rozstała się prowadząca Iga Kolinko, a również w efekcie nastąpiło wydanie decyzji administracyjnej, w której powtórzono wnioski kontroli, choć w tym przypadku również i wydanie decyzji administracyjnej nastąpiło w drodze naruszenia prawa.

Podstawy dla których powtarzano jednak kontrole to sytuacja zupełnie bezprecedensowa, a której urzędnicy przekroczyli nowe granice bezprawia, gdy samodzielnie wszczynali postępowania na podstawie donosów, które sami sobie wysyłali celem uzasadnienia prowadzenia kolejnych kontroli, a także “wykrywania” kolejnych nieprawidłowości, które oprócz anegdotycznej wartości płynącej z donosów nie miały żadnego potwierdzenia w faktach, w szczególności dokumentów które urzędnicy sami sporządzali. Jedynie donos osoby trzeciej może podważyć dokumentację, którą urzędnicy samodzielnie sporządzali licząc na rzekomo obiecane łapówki, których faktycznie jednak nigdy nie otrzymali.

Pierwszy donos

Ponieważ również i ponowna kontrola nie pozwoliła na stwierdzenie żadnych nieprawidłowości uzasadniających domaganie się „zwrotów” (łapówek) z już wypłaconych dotacji, urzędnicy wpadli na pomysl sfabrykowania donosów, w których sami siebie informowali iż projekt jest zrealizowany jedynie pozornie, a całość projektu musiała zostać zrealizowana przez prezesa spółki, który jest „szalenie inteligentnym” człowiekiem, więc „sam mógł zrealizować” taki projekt bez konieczności uzyskiwania jakichkolwiek dotacji. Donos również odnosi się do tego iż pracownicy zarządu beneficjenta są ludźmi zamożnymi, których stać na wyjazdy zagraniczne i prowadzenie dostatniego życia w ciepłych krajach. Samo w sobie nie jest to zarzutem, jednak jak błędnie oceniła to pismo prokurator do której skierowano anonimowy donos — motywacją stojącą za donosem jest zazdrość. W opinii prokurator, która długo zastanawiała się nad całością treści donosu, powstałą w szczególności z „zazdrości o kobiety” oraz „zazdrości o styl życia”.

Dopiero jednak fragment oskarżający o „szaloną inteligencję” spowodował konieczność wszczęcia kolejnej kontroli w projekcie, która odbyła się na dokumentach. Kontrola została zrealizowana w drodze przestępstwa polegającego na przekroczeniu uprawnień przez osobę pełniącą funkcję publiczną. Uprawnienia do kontroli wynikają z umowy, a ta jasno określa że każda kontrola (również i ta „na dokumentach”) musi zostać oznajmiona beneficjentowi w trybie określonym umową. Ponieważ kolejna kontrola nie została oznajmiona beneficjentowi, oznacza to że została zrealizowana w drodze nie dopełnienia obowiązków służbowych polegających chociażby na prawidłowym zawiadomieniu beneficjenta, a także z przekroczeniem uprawnień polegających na przeprowadzeniu kontroli bez zawiadomienia beneficjenta.

Niezależnie od tego kontrola doprowadziła do sfabrykowania konkluzji o nie kwalifikowalności wydatków polegającej na rozliczeniu środków z podmiotem powiązanym, co potwierdziła Iga Kolinko — pracownik PARP w protokole pokontrolnym, dopuszczając się przestępstwa polegającego na niedopełnieniu obowiązku wynikającego z ustawy o finansach publicznych, która reguluje w drodze umowy o dofinansowanie tak zwane „inne procedury wydatkowania środków publicznych” — wskazując iż protokół pokontrolny powinien zostać przedłożony beneficjentowi. Ponieważ protokół nigdy nie został przedłożony zarządowi beneficjenta, stwierdzenie nieprawidłowości w protokole pokontrolnym odbyło się z naruszeniem procedur ustawy o finansach publicznych, tj. w drodze niedopełnienia obowiązków przez Igę Kolinko, czym działano na szkodę spółki.

Dodatkowo warto stwierdzić iż daty transakcji, numery faktur — wyszczególnione w anonimowym zawiadomieniu mogły być znane jedynie osobom odpowiedzialnym za rozliczenie dotacji, tj. w szczególności dostęp do tych dokumentów posiadała jedynie — po stronie beneficjenta Pani Magdalena, a po stronie urzędu — urzędnicy Zachodniopomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. W drodze dochodzenia można oczywiście całkowicie wykluczyć iż anonimowym donosicielem była Pani Magdalena, ponieważ to sam donos zawierał oskarżenia o istnieniu powiązań osobowo kapitałowych Pani Magdaleny z zarządem beneficjenta, a zatem można swobodnie przyjąć iż to nie Pani Magdalena donosiła na samą siebie. Ponieważ żadna inna osoba nie posiadała od lat dostępu do dokumentów wymienionych w donosie, z pewnością został on sfabrykowany przez urzędników, którzy jako jedyni w tej sytuacji mieli dostęp i mogli być zainteresowani sfabrykowaniem donosu.

Dlaczego urzędnicy mieliby wytwarzać donosy przeciwko prywatnym osobom celem wszczynania dochodzeń? Czy rzeczywiście powodem dla którego urzędnicy fabrykowali donosy na beneficjenta byłą zwykła „zazdrość o kobiety” oraz „zazdrość o podróże”? Chociaż można sobie wyobrazić że urzędników mierzi otoczenie młodych i atrakcyjnych kobiet, szybkich samochodów i pięknych plaż Malty to stara zasada mówi że jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to z pewnością chodzi o pieniądze. Dopiero kolejne anonimowe pisma, jakie zaczęły wpływać tak do mediów, jak i do kontrahentów beneficjenta rzucają światło na motywację stojącą za urzędnikami.

Co istotne, zarząd beneficjenta złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art 267 k.k. polegającego na bezprawnym uzyskania informacji, celem wyłudzenia pieniędzy dla osoby do tego nie uprawionej — o czym świadczy wykazanie dat i numerów faktur na donosie, do których dostępu nie miała prawa mieć osoba anonimowa. Prokuratura do dnia dzisiejszego nie podjęła jednak czynności w tej sprawie, ponieważ to prokuratura żądała pieniędzy dla osoby nieuprawnionej w zamian za zatajenie donosu i umorzenie postępowania, a zatem brali udział w tym przestępstwie.

Dalej, zarząd beneficjenta złożył w tej sprawie również zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pomówienia z art 212 k.k., o czym świadczą kłamliwe twierdzenia zawarte w donosie. Prokuratura do dnia dzisiejszego nie podjęła czynności również i w tej sprawie. Prokuratura do dnia dzisiejszego nie wszczęła żadnego postępowania, nie ustaliła ani tożsamości sprawcy, ani nie odmówiła prowadzenia dochodzenia w tej sprawie, co świadczy również o tym że posiadała jakiś niesprecyzowany interes w niedopełnieniu obowiązku podjęcia jakiś czynności w związku z tym zawiadomieniem.

Drugi donos

W kolejnym anonimowym donosie urzędniczka skarżyła się mediom iż zarząd beneficjenta to „szalenie inteligentny przedsiębiorca”, który korzysta z luk prawnych zakładanych przez niego przez ustawodawcę w tak perfidny sposób że „że aż mnie wszystko boli”. Jednocześnie list wskazywał iż urzędniczka ma kontakt w prokuraturze, z którego wynika iż postępowanie prowadzone jest przeciwko całej rodzinie beneficjenta, która również rzekomo bogaci się na pieniądzach publicznych w sposób budzący obrzydzenie urzędników. Zarzut oczywiście jest nieprawdziwy, choć wskazuje iż rzeczywiście prokurator dopuściła się przestępstwa, przekraczając uprawnienia i informując urzędników o zupełnie innych sprawach, jakie prokuratura toczy od czasu do czasu przeciwko innym członkom rodziny beneficjenta, choć dotyczących zupełnie innych zdarzeń. Postępowania te co prawda kończyły się umorzeniem lub uniewinnieniem, ponieważ istotnie prokuratura lubi ścigać ludzi majętnych, to zarzuty jakie stawia kompletnie nie mają żadnego potwierdzenia w opiniach świadków, ekspertów, a koniec końców i sądów. Choć samo prowadzenie tak wielu spraw przeciwko osobom majętnym jest przejawem kultury bolszewizmu, to nie stanowi samo w sobie przekroczenia uprawnień przez prokuraturę. Informowanie urzędników o takich sprawach wskazuje jednak że mamy do czynienia z układem zamkniętym, w którym jest oczywistym przekroczeniem uprawnień aby informować urzędników o sprawach rodzinnych podejrzanego, jeżeli nie dotyczą one w ogóle prowadzonego postępowania. Donos skierowany o mediów wprost nawoływał do tego aby dziennikarz zasięgnęła wiedzy na temat sytuacji procesowej rodziny członków zarządu beneficjenta w prokuraturze, a zatem urzędnicy posiadali taką wiedzę z prokuratury, choć ta nie ma żadnego prawa aby komentować prowadzenie krucjaty przeciwko całej rodzinie, skoro sama prokuratura nie prowadzi tych spraw jako powiązanych. Taka współpraca prokuratury z urzędem, nastawiona przeciwko określonej rodzinie, ale bez konkretnej sprawy jest oczywiście kompletnie niedopuszczalna. Trudno żeby prokuratura stwierdziła takie nadużycie w swojej własnej sprawie, jednakże z pewnością kiedyś chociażby wiatr polityczny się zmieni i przy odpowiednim nagłośnieniu będzie można również i tą sprawę wyjaśnić w blasku światła dziennego. Czego jednak ani prokuratura, ani urzędnicy się nie spodziewali to że redakcja do której trafił drugi donos od razu zawiadomiła mnie o dalszym nękaniu mnie przez urzędników.

Drugi donos, również zawiera kompletnie nieprawdziwe informacje

Co istotne, również i w tej sprawie zarząd beneficjenta złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pomówienia z art 212 k.k., jednak z uwagi na to że pomówienia miała dopuścić się osoba szantażująca beneficjenta w również w imieniu prokuratury, prokuratura nie podjęła czynności przeciwko sobie samej, czym znowu dopuściła się przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych.

Dalej, zarząd beneficjenta zwrócił się o zdementowanie zarzutów i groźby zemsty urzędników, jakie szantażyści kierowali w donosie w imieniu urzędników. Pani Magdalena Kotnis, pełniącą funkcję prezes Zachodniopomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, jednocześnie będąca adresatem pisma w tej sprawie — nigdy nie odniosła się do prośby o wyjaśnienie sytuacji bądź zdementowanie informacji, jakoby szantażystami byli pracownicy podległej jej jednostki.

Trzeci donos

Nie dalej niż kolejne miesiące do kontrahenta beneficjenta trafia jednak trzeci „anonimowy” donos. Ponownie, osoba powołująca się na informacje dostępne jedynie dla urzędu, „ostrzegała” jednego z kontrahentów iż urzędnicy przygotowują akcję, w ramach której zamierzają zakwestionować wszystkie transakcje beneficjenta z kontrahentami. Urzędnik prosiła kontrahenta o zwrot zakupionego oprogramowania. Dopiero trzeci donos jasno wskazuje motywacje urzędników, którzy skarżyli się że beneficjent po raz kolejny złożył jakieś nierzetelne oświadczenie, a konkretnie iż nie złożył wymaganego prawem oświadczenia o nie zbywaniu składników majątku jaki rzekomo sprzedał kontrahentowi. Ponownie ciekawość powinno wzbudzić to, że urzędnicy zamiast domagać się zwrotu pisemnie, znowu posłużyli się „anonimowym” donosem w celu zastraszenia tak beneficjenta, jak i kontrahenta który z nim współpracował. Osoba która wysłała donos słusznie wskazywała iż beneficjent nie złożył oświadczenia o utrzymaniu trwałości wskaźników i majątku w projekcie, jednak ta nietypowa sytuacja ponownie i w tym przypadku odbyła się za wiedzą, i za zgodą urzędników. Osoba stojąca za donosem skarżyła się w donosie że ponownie wykorzystano i w tym przypadku rzekomo lukę prawną poprzez „wykorzystanie błędu”. Ponownie szantażysta powołał się na urzędników i prokuraturę, dając jednocześnie kontrahentowi ultimatum na „zwrócenie” mienia, choć oczywiście szantażysta nie wskazał w jaki sposób mienie to powinno być zwrócone. Istnienie oświadczenia o trwałości znane było w tym przypadku tylko zarządowi beneficjenta oraz urzędnikom. Żadna postronna anonimowa osoba nie mogła szantażować kontrahentów zgłoszeniem do prokuratury nieprawidłowości przy składaniu oświadczenia o utrzymaniu składników majątku. Oczywiście zarządowi beneficjenta nie mogło zależeć aby roztrząsać kwestie tego oświadczenia, które faktycznie tylko z powodu zbiegu pewnych okoliczności nie zostało złożone, co pozwoliło na przekazanie całego projektu wraz z majątkiem. Jedynie szantażyści z mający bezpośredni wgląd w dokumenty urzędników oraz prokuratury.

Niniejszym w tej sprawie, z uwagi na treść trzeciego donosu, zawiadamiam o uporczywym nękaniu przewidzianego w art. 190 a k.k., o czym świadczy szczególne nastawienie psychiczne polegające na nieustannym nękaniu, pomimo sprzeciwu pokrzywdzonego, a także dłuższy upływ czasu, przez który sprawca powtarza swoje zachowania skierowane przeciwko osobom nękanym. Skutkiem zachowania się sprawcy jest wytworzenie u osób wskazanych w donosie uzasadnionego poczucia zagrożenia oraz poczucia istotnego naruszenia prywatności.

Ponadto w tej sprawie zawiadamiam o możliwości popełnienia przestępstwa płatnej protekcji, polegającej na: obietnicy odstąpienia od czynności służbowych prokuratury i urzędników Zachodniopomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. w związku z brakiem złożenia oświadczenia o utrzymaniu trwałości projektu, w zamian za bezprawne zwrócenie mienia należącego Z… sp. z o.o. szantażystom, oraz zwrócenia urzędnikom nienależnego im wynagrodzenia.

Do trzech razy sztuka

Zarząd zawiadamiał pisemnie prokuraturę, jak i urzędników zwracając się z prośbą o zdementowanie i wyjaśnienie wszystkich trzech donosów. We wszystkich trzech sprawach ani urzędnicy, ani prokuratura nie odmówili postępowania, ani nie podjęli żadnych kroków w celu wyjaśnienia nielegalnych i skandalicznych przykładów współpracy szantażystów, urzędników i prokuratorów — jakie ujawniane były kolejno w trzech donosach.

Uznałam że wyczerpano w tej sprawie możliwości ochrony obywateli w W tej sytuacji podjęłam decyzję o ujawnieniu całej tej sprawy. W sytuacji wyczerpania możliwości dochodzenia swoich praw na drodze przewidzianej prawem, uzasadnione jest podjęcie czynności obrony koniecznej i samodzielne bronienie swoich praw poprzez ujawnienie wszystkich przestępstw jakie podkreślono w serii artykułów.

Like what you read? Give John Andersen a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.