Łódź i Warszawa #7

Łódź i Warszawa. Dwie siostry, dwa przeciwstawne żywioły. Niektórzy widzą między nimi duopolis, inni zaś twierdzą jedynie, że ta większa rozwija się kosztem tej mniejszej. Łódź na tle stolicy jakby zakompleksiona. Wszystko, od barw miasta po kolor ulicznych tablic chce mieć „warszawskie”. Zazdrości stolicy miejskości, a jednocześnie czuje się nią pogardzana. Warszawa, jakby nie chciała zauważyć. W dwumilionowej stolicy wciąż nie znalazło się miejsce dla ulicy Łódzkiej. Na mapach pogody warszawskie telewizje też nie umieszczają Łodzi nazbyt chętnie… A jednocześnie i nad Wisłą można zauważyć pewien kompleks: że Łódź brzydka, ale przecież niezniszczona, że tak przypomina przedwojenną Warszawę. Że Filmówka i puby na Piotrkowskiej. Że nie tylko biurowce, ale także antykwariaty i rzemiosło w centrum.

Wzajemne relacje między Warszawą a Łodzią stanowią nader interesujący fenomen socjologiczny. Również w wymiarze czysto ludzkim. To z Warszawy przybywali inteligenci, którzy rozwinęli życie kulturalne, a później także akademickie nad Łódką. Z drugiej strony iluż to młodych i zdolnych łodzian ruszyło, tak jak Tuwim, na udany podbój stolicy. Oba miasta, choć lubią się od siebie dystansować były i — zdaje się — będą na zawsze na siebie skazane. Świadomość tego mieli już łódzcy żurnaliści sprzed wieku, którzy komentowali zawiłe relacje łódzko-warszawskie za pomocą takich oto zabawnych wierszyków. Poznajcie Marzenia łodzianina z 1905 roku. Miłej lektury!

Obywatel miasta Łodzi przy kufelku bredzi
Że Łódź w miejskich urządzeniach Warszawę wyprzedzi
Że niedługo gród bawełny stanie na tej stopie
Że się będzie mienił miastem drugim w Europie

Bo niech tylko, mówi, miną te czasy krytyczne
To dorożki nawet w Łodzi będą elektryczne

A jeżeli nie poskąpią ofiar grube ryby
Będą rosły i szpitale jak po deszczu grzyby
Tak że wkrótce, gdzie nie pójdziesz — w centrum czy zaułek
Spotkasz człeku gmach szpitala albo też przytułek

Kanalizacją także, gdy przyspieszą kroku
To na pewno będzie “fertig” w dwutysięcznym roku
I to miasto, to miasteczko, takie jeszcze młode
Będzie miało do użytku filtrowaną wodę

Słowem pójdziem raźno naprzód, a za latek dwieście
Ani dymu ani kurzu nie będzie już w mieście
I nie będziem się na słońcu smażyć jako skwarki
Bo Łódź będzie posiadała aleje i parki

Nawet wstrętne dziś Bałuty, za owe lat dwieście
Będą czyste jak w Warszawie Krakowskie Przedmieście
Już nie będzie w tej osadzie błota, ani pyłu
I nożowiec przechodniowi nie zagrozi z tyłu
Bo oświata, która wszędy rzuca “reflektory”
Trafi wkrótce, niezawodnie, i w bałuckie nory
I oświeci tych “rycerzy”, którzy lud dziś trwożą
Także wezmą się do pracy — a swe majchry złożą

Na marzenia łodzianina mówi Żet z Warszawy:
“Wszystko róbcie — wszak tym Łodzi przysporzycie sławy
Ale wiedzcie, gdy tak prędko uczynicie tyle
Toż i my też z swym postępem nie zostaniem w tyle
Tak, że wówczas, w naszym grodzie, rozważywszy ściśle
Będziem mieli już gotowy trzeci most na Wiśle”

M. Jak

“Goniec Łódzki” (24.04) 07.05.1905, nr 118a.

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Wiedzieć Więcej’s story.