Łódź, która nie powstała #32

Amerykański architekt Robert Venturi uznawany jest za jednego z ojców architektury postmodernistycznej. To on, deklarując że „mniej znaczy nudniej” („less is bore”) jako pierwszy zachwycił się kiczowatą estetyką Las Vegas. W latach 70. wraz z żoną, Denise Scott-Brown napisał przełomową książkę „Uczyć się od Las Vegas”, w której wyróżnił dwa typy budynków — „dekorowane budy” i „kaczki”. Pierwsza grupa komunikowała się z odbiorcą za pomocą reklam i szyldów mówiących o określonej funkcji. „Kaczki” przemawiały sugestywną formą.

Venturi nie mógł przewidzieć, że dwie dekady później w dźwigającej się z kryzysu Łodzi powstanie projekt niezwykle bliski opisywanym przez niego ideom. Pomimo upadku przemysłu włókienniczego stanowiącego podstawę ekonomicznej egzystencji miasta, okres transformacji sprzyjał snuciu ambitnych planów i wizji wspaniałej przyszłości. Kreślono koncepcje wieży widokowej przy ul. Piotrkowskiej i łuku tryumfalnego w okolicach placu Niepodległości. Wszystkie je przyćmił jednak projekt Marka Janiaka i Wojciecha Saloni-Marczewskiego.

W połowie lat 90. architekci zaprezentowali zdumionym łodzianom koncepcję budowy niezwykłego hotelu. W kwartale ulic Piotrkowskiej, Mickiewicza, Kościuszki i Zamenhofa, wzdłuż pasażu Józewskiego, miał stanąć… transatlantyk. Uniesiona na słupach ponad 6 metrów nad ziemię budowla do złudzenia przypominała ogromny statek, który zacumował nieopodal głównej arterii miasta. W jego wnętrzach przewidziano luksusowy hotel, centrum konferencyjne, kawiarnię i basen. Forma liniowca miała wywoływać skojarzenia zarówno z luksusem, jak i samą nazwą miasta.

Janiak i Saloni-Marczewski marzyli, że hotel-statek stanie się nowym symbolem miasta, „łódzką wieżą Eiffla”. Ogromne koszty inwestycji oraz liczne kontrowersje towarzyszące samej koncepcji sprawiły jednak, iż plany ewentualnej budowy odłożono ad acta. Co ciekawe, jeszcze w 2003 r. autorzy koncepcji deklarowali na łamach prasy „statku nie odpuścimy!”.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.