Imigranci/uchodźcy #4

Toczona obecnie dyskusja nad kwestią imigrantów/uchodźców opiera się na szeregu argumentów. Niektóre z nich nie mają jednak wiele wspólnego z prawdą. Jeden z nich usilnie wykorzystują zwolennicy przyjmowania przez Polskę uciekinierów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Na Facebooku od dłuższego czasu krąży bowiem informacja jakoby „Ponad 70 lat temu Iran przyjął 116 tysięcy polskich uchodźców (ponad 77 tysięcy żołnierzy i ponad 43 tysiące cywilów, w tym 20 tysięcy dzieci. Nikt nie sprawdzał wyznania polskich uchodźców”. W komunikacie tym jest jak z wiadomościami radia Erewań — niby prawdziwe, ale…

Nie jest bowiem prawdą stwierdzenie, iż to Iran przyjął uchodźców. Iran nie był wówczas państwem suwerennym, lecz całkowicie zależnym od Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego. Cofnijmy się jednak do wybuchu II wojny światowej, kiedy to Iran ogłosił neutralność. Pozostawał jednak w bliskich kontaktach politycznych i gospodarczych z III Rzeszą. Doprowadziło to 25 sierpnia 1941 roku do połączonej, brytyjsko-sowieckiej agresji na Iran. W wyniku krótkotrwałej wojny proniemiecki monarcha, Reza Szach Pahlawi, został obalony. Na jego miejsce w Teheranie zainstalowano Mohammada Rezę Pahlawiego.

Monarcha nie miał żadnych możliwości decydowania o kraju. W wyniku presji Moskwy i Londynu, Iran zobowiązał się zapewnić bezpieczeństwo wewnętrzne i dał zgodę na swobodny i niekontrolowany tranzyt pomocy materiałowej przez swoje terytorium do Związku Sowieckiego. Zapewnił również nieograniczony dostęp do wszystkich środków transportu, w tym dróg, linii kolejowych (wraz z infrastrukturą), lotnisk, portów, sieci telefonicznej i telegraficznej, a także rurociągów. Przez terytorium Iranu rzez całą wojnę przewieziono 170 tysięcy pojazdów i 4,8 tysiąca samolotów. Północ Iranu, dokąd ostatecznie przybijały sowieckie statki z Polakami, znajdowała się pod sowiecką administracją wojskową. Władze irańskie nie miały do niego żadnego dostępu. Ostatni amerykański żołnierz wyjechał z Iranu 31 grudnia 1945 roku, a brytyjski dzień później. Do 9 maja 1946 r. Związek Sowiecki wycofał swoje oddziały wojskowe z północnej części kraju.
Wróćmy jednak do Polaków. Począwszy od marca 1942 r. do Iranu zaczęto ewakuować z sowieckich obozów żołnierzy polskich pod dowództwem generała Władysława Andersa. W krótkim czasie przybyło około 44 tys. Polaków, w tym 32 tysiące żołnierzy i kobiet z Pomocniczej Służby Kobiet. Podczas drugiej tury ewakuacyjnej, od 9 sierpnia 1942 r. do końca listopada, do Iranu dotarło około 29 tys. cywilów i 41 tys. żołnierzy. Każdy był weryfikowany, a jego dane, w tym wyznanie, umieszczano w kartotece osobowej.

Dzięki akcji ewakuacyjnej dziesiątki tysięcy Polaków uratowano przed niechybną śmiercią z rąk stalinowskich oprawców. Polacy trafili do kilku miejscowości, w tym do Teheranu, Ahwazu, Meszhedu oraz Isfahanu. Ewakuacja była możliwa dzięki polsko-sowieckiemu porozumieniu z 30 lipca 1941 r. pomiędzy generałem Władysławem Sikorskim (premier rządu RP na uchodźstwie) a Iwanem Majskim (ambasador Związku Sowieckiego w Londynie). Nie było żadnego porozumienia z Iranem. Monarcha, chociaż odwiedził Polaków, odnosił się sceptycznie do obecności obcych przybyszów (co znajduje potwierdzenie w brytyjskich dokumentach), bowiem — i trudno nie przyznać mu racji — dostrzegał w tym zbyt duże obciążenie dla swojego kraju. Za jak najszybszym wycofaniem Polaków opowiadały się władze irańskie, mające świadomość niezdolności do utrzymania tak dużej ilości zagłodzonych i schorowanych uchodźców. Iran sam bowiem miał problemy z żywnością, a tak duża grupa dodatkowych konsumentów drastycznie zwiększała jej cenę. Prawdą jest jednak, że zdecydowana większość Irańczyków dobrze i z życzliwością traktowała egzotycznych gości.
Tworząc analogię zwolennicy przyjmowania imigrantów nie zważają na jeszcze trzy różnice. Po pierwsze, obecny napływ ludności z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu ma charakter masowy (kilka milionów wobec nieco ponad stu tysięcy osób). Po drugie, Polacy skoszarowani byli w specjalnych ośrodkach i mieli ograniczoną swobodę poruszania się (podlegali rygorowi quasi-wojskowemu), podczas gdy obecnie uważa się, że trzymanie uciekinierów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu w obozach jest skandaliczne i niehumanitarne. Nikt z Polaków nie przekroczył granicy nielegalnie — wszyscy od początku do końca byli kontrolowani.
Po trzecie, obecny exodus ma charakter stały, podczas gdy w odniesieniu do Polaków było oczywiste, że ich obecność będzie czasowa (już w sierpniu Polacy zaczęli opuszczać Iran, kierując się w pierwszym rzucie do Afryki (Uganda, Tanganika), a później do Indii (w żadnym z wypadków nie pytano o zgodę miejscowych władz — decyzje zapadły w Londynie i wynikały z przyczyn pragmatycznych, a nie humanitarnych). W kolejnym okresie większość Polaków rozjechała się po całym świecie. W Iranie pozostała niewielka grupa kobiet, które związały swoje życie z nową ojczyzną. Kilka z nich, tak zwanych „dzieci Isfahanu”, mieszka w Iranie po dzień dzisiejszy.
Osobom zainteresowanym tematyką polskich uchodźców, nie tylko w Iranie, mogę z całego serca polecić książkę, którą drukiem Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego wydał adiunkt Instytutu Historii dr hab. Jacek Pietrzak („Polscy uchodźcy na Bliskim Wschodzie w latach II wojny światowej Ośrodki, instytucje, organizacje”).

W 2013 r. powstał film dokumentalny opowiadający historię Polaków w Iranie, a także losy tych osób, które po wojnie pozostały pozostać. Zob. Perskie ocalenie (reżyseria: Andrzej B. Czulda), Access Gram TV: Warszawa 2013.

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Wiedzieć Więcej’s story.