Narodowe Czytanie #5

Mężczyzna w każdej chwili powinien być stanowczy, a przynajmniej wiedzieć, czego chce…” — najpewniej zatem Pani Wąsowska zrugałaby mnie okrutnie. Nie postanowiłem jeszcze bowiem, w którym kierunku podąży mój wpis. Może nawet, przeszyty spojrzeniem tej amazonki gdzieś w Zasławku, wypadłbym z siodła (gdyby tylko dane mi było jeździć konno). Ale skoro pojawiła się już Pani Wąsowska — “piękna samica”, “czarnooka wdowa”, jak każe ją swoim bohaterom nazywać Prus, spróbuję utrzymać się w rozpoczętej galopadzie. Jakby nie patrzeć, “Wysadzony z siodła” to w końcu dziełko naturalisty Sygietyńskiego. A skoro decyzja podjęta i przed oczami “Lalka”, nie pora przesiadywać “Na skałach Calvados”. Tako Rzecki Zaraz Tu Stach.

Piątego września odbędzie się 4. edycja ogólnopolskiej akcji Narodowe Czytanie. Piękna inicjatywa. Już Piłsudski zauważył, iż “Naród wspaniały, tylko ludzie k…”. W zeszłym roku więc naród nasz czytał “Trylogię”, na marginesie odkurzając dyskusję o tym, na ile Sienkiewicz jest pierwszorzędnym pisarzem drugorzędnym, a na ile Gombrowicz za to stwierdzenie powinien wylądować w rozpalonym piecu. Tu każdy może podać swoją liczbę zdrowasiek. Tym samym dotarliśmy do “Antka”. A stąd już rzut kamieniem z powrotem do “Lalki”. 
Był czas Kmicica. Przyszła pora na Wokulskiego. Powieść Prusa jest bohaterką tegorocznej edycji Czytania. I jaka decyzja? Będziemy razem oddawać się głośnej lekturze? “Kto nie idzie naprzód, cofa się” — stwierdza doktor Szuman. Tyle, że ten sam Szuman stwierdza innym razem: “jak zgodnie w kierunku ogłupienia ludzi pracuje pokój dziecinny i salon, poezja, powieść i dramat. Każą ci szukać ideałów, samemu być idealnym ascetą i nie tylko wypełniać, ale nawet wytwarzać jakieś sztuczne warunki”. Zatem czytać, pisać? Czy rzucić to wszystko w diabły? “Lalka” nie daje łatwych odpowiedzi. W zasadzie w żadnym temacie. Nie dziwi więc, że do dziś jest tak żywo dyskutowana i interpretowana. Prawdziwa ciągłość recepcji. Dodatkowym plusem jest każdorazowe odkrywanie coraz to innych aforystycznych perełek. Przykład? “W razie potrzeby najarystokratyczniejsze damy kąpią się w błotnych wannach; lecz bawić się w błocie mógłby tylko szaleniec”. To z rozmyślań Izabeli o ewentualnej relacji ze Stasiem. A gdy takie literackie bibeloty nie starczą dla rozrywki, zawsze liczyć można na niezawodną studenterię z kamienicy Łęckich: “Naprzód ci studenci, z trzeciego piętra od frontu, byli to istotnie ludzie niespokojnego ducha. Do godziny drugiej po północy śpiewali i krzyczeli, czasami nawet ryczeli i w ogóle starali się wydawać jak najwięcej głosów nieludzkich. W ciągu dnia, gdy choćby jeden z nich był w domu, a zawsze był któryś, jeżeli tylko pani baronowa Krzeszowska wychyliła głowę przez lufcik (robiła to po kilkanaście razy na dzień), zawsze jej ktoś usiłował wylać z góry wodę na głowę”. Jednak “Lalka” to nie sam spis wyczynów warszawskich pranksterów z czasów zaborów. Warto choćby zapoznać się z esejem o syndromie piwnicy i neurotycznym Wokulskim autorstwa Jana Tomkowskiego z tomu “Mój pozytywizm”. 
Patrząc na te “heheszki” żaków, Rzecki mógłby stwierdzić ponownie “Marionetki!… Wszystko marionetki!… Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, taka ślepa jak one…”. I tak po wanitatywnej nitce do fatalistycznego kłębka. Może to i Lachesis snuje ten wątek. Ale druty trzyma już Kochanowski wsparty o trumienkę. Jedną nogę ma Horacjańską — trwalszą niż ze spiżu, ale drugą lichą i kruchą — wszystko marność.

“Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy,
Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy;
(…)
Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,
Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom”.

Poczytajmy więc i Kochanowskiego, i Prusa. Nie tylko 5 września. Na zachętę zanucę skocznie za T-raperami znad Wisły:

“Lalka” Prusa! “Lalka” Prusa!
Ma dużego u nas plusa!

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Wiedzieć Więcej’s story.