Zamienię Cię na łódzki model #11

Ilustracja: Adam Pękalski

Od Łodzi przemysłowej do akademickiej. Cykl rozwojowy miasta: fabrykant Borowiecki — towarzysz Borowiecki — magister Borowiecki. Siedemdziesięciolecie Uniwersytetu daje asumpt do snucia wielu opowieści. Wraz z szeregiem głośnych wydarzeń i jubileuszowych aktualności pojawiły się wszak wspomnienia. Tu i ówdzie podszyte nostalgią — z sentymentem w butonierce. Nastrojowi sprzyja jesień, która niewątpliwie już za oknami. Ta ponoć mimozami się zaczyna, złotawa, krucha i miła. Co było najpierw: jajko czy kura? Mimozy czy nawłoć? Melancholijne październiki i listopady nie służą ognistym dysputom. To czas, gdy wygrywa fotel oraz powieść w towarzystwie herbaty. I wycieczki w las pamięci. Nawet jeśli pamięć młoda. Wtedy choć w zagajnik. I hajda — busz po polsku. Wyprawy pozorowane. Fantasmagorie obłożone termoforem. Anabaza pod kocem. Widać tylko czubek nosa. Właśnie tak asekurowany, wychylam się zza kaloryfera i włączam wspominkowy umysł. W wehikule wpisuję cel podróży: Katedra Teorii Literatury. Pstryk. Siedemdziesiąt lat. W drogę. O roku ów! Kto ciebie widział w naszej Łodzi… Cóż, ja nie widziałem, ale od czego są książki. Coś się kończy, coś się zaczyna. Niewątpliwie idzie nowe. Wątpliwe natomiast, że samo dobre. Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się. Wkrótce oziębianie stosunków. Mury. Gwiezdne Wojny. Jest jednak i jasna strona mocy. Powstaje Uniwersytet Łódzki. A w jego strukturze Katedra Teorii Literatury. Gdy zaglądam do jej pierwszej siedziby, Profesor Stefania Skwarczyńska właśnie odpala papierosa. Ma już za sobą habilitację (ok. 1937) na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, ale jeszcze nie wie, że wkrótce na jej prace powoływać się będą teoretycy literatury w kraju i poza jego granicami, szczególnie ci zainteresowani genologią literacką. Nie wie też zapewne, że za chwilę działalność Katedry zostanie zawieszona aż do październikowej odwilży w ’56. Krytyczność, wolność słowa i silny charakter wyraźnie nie są w cenie. Wiadomo. Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie. Na szczęście kolejne dekady są łaskawsze dla tych intelektualnych brewerii. Zamykam oczy i przeskakuję o kilka lat. Równolegle z badaniami nad literaturą rozwijają się studia nad filmem i teatrem. Nie chcąc przeszkadzać, chowam się za paprotką. Korytarzem idą filmoznawca-legenda Bolesław W. Lewicki oraz Stanisław Kaszyński — wybitny teatrolog. Żywo dyskutując, zmierzają do Skwarczyńskiej. Teorie literatury, filmu i teatru. Skwarczyńska, Lewicki i Kaszyński. Marka rodzimego kulturoznawstwa. Produkt flagowy. Godło Teraz Polska. Tzw. „model łódzki” lub „eksperyment łódzki”. Otwartość, innowacyjność i interdyscyplinarność. Atest każdej kontroli jakości gwarantowany. Przy takich fundamentach buduje się trwałe wzorce. Dbają oto kolejno Prof. Teresa Cieślikowska i Prof. Grzegorz Gazda. Tu zwolnię. Docieramy do lat mi bliskich. Dzieje się tak wiele, że wystarczy chwila nieuwagi, a już gubię dziesiątki znamienitych książek i artykułów literaturoznawczych, nie mówiąc o narodzinach wielojęzycznego pisma naukowego „Zagadnienia Rodzajów Literackich”/”The Problems of Literary Genres” (1958). Będąc w nim obecnie redaktorem, mogę tylko skarcić się za niekonsekwencję i domalować smutne słoneczko w tym nostalgicznym itinerariuszu. Katedra Teorii Literatury to jednak nie tylko badacze i ich dorobek, to także miejsca. Dla Katedry genius loci zawsze był łaskawy. Za nami prawdziwa wędrówka naukowych ludów. Modernistyczny budynek przy ul. Lindleya 3. Kamienica przy ul. Sienkiewicza 21 (późniejsza germanistyka). Pałac Biedermanna położony na rogu ulic Franciszkańskiej i Północnej. Nowa siedziba Wydziału Filologicznego przy Pomorskiej. I to od razu na odpowiednim poziomie. Trzecie piętro z betonu, szkła i stali. Wyobrażam sobie lekko zagubioną Profesor Skwarczyńską, która — obładowana książkami — kłóci się po raz enty z portierem, że i owszem ona wejdzie z papierosem do windy, bo zarówno ta winda, jak i ten papieros bardzo jej się podobają. Poza tym na trzecim czekają już na nią Profesorowie Lewicki z Kaszyńskim. Równie zagubieni jak ona. Jeden walczy z kapryśnym kserem. Drugi ma kłopot z hasłem do Wi-Fi. Jakby tego było mało, kawa zapewne już wystygła. A praca czeka. Praca sama sobie nie poradzi. Tyle jest jeszcze do zrobienia!

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Wiedzieć Więcej’s story.