Dlaczego tęsknię za Brazylią?

Ze wszystkich narzekań na świecie zdecydowanie wolę te, w których mówi się, że jest za gorąco, niż że jest zimno. Zdecydowanie wolę ludzi przeklinających z zachwytu niż z powodu autobusu, który uciekł i kasjerki w Biedronce, która właśnie zamknęła kasę. Nie mam nic przeciwko spóźnianiu. Lubię całować się na powitanie. Lubię czarnoskórych ludzi na ulicy, zapach mango i limonek. Tak sobie myślę, że tęsknię za Brazylią.

Często wracam do tej podróży sprzed ponad dwóch lat. Im więcej czasu mija, tym bardziej zauważam jej wpływ. Na przykład czasem myślę sobie o tym, że ludzie w Polsce mogliby się częściej uśmiechać. I być bardziej wyrozumiałymi. Że mężczyźni mogliby umieć tańczyć. Że ideałem piękna nie musi być szczupła dziewczyna o płaskim brzuchu i małej pupie. Moglibyśmy nie mieć takiego dystansu, mówić sobie komplementy i dotykać się podczas rozmowy.

Tylko sytuacji politycznej możemy Brazylii nie zazdrościć. Chociaż… czy mamy lepszą? Na pewno trudniej nam ją znieść z powodu braku słońca 10 miesięcy w roku.

Zimową Olimpiadę w Soczi oglądałam siedząc w lanchonete i próbując ochłodzić się acai. Był luty 2014 roku, a ja mieszkałam w hostelu Nega Maluca w Salvadorze. W sierpniu 2016 roku, kiedy rozpoczną się Letnie Igrzyska w Rio de Janeiro, będę w Warszawie. Trochę to przykre, ale robię wszystko, żeby odnaleźć magię Brazylii w polskiej stolicy. Szukałam jej podczas targów śniadaniowych w Lenivcu, warsztatów fórro, imprez z pokazami samby i capoeiry, sięgałam po książki (między innymi „Dancing with the devil in the city of God”, Juliany Barbassa — bardzo polecam), drukowałam ćwiczenia do gramatyki języka portugalskiego.

Aż natknęłam się na Bom Dia Brasil Festival.

Spodobały mi się te żółte kolorki na ich stronie i postanowiłam zapisać się jako wolontariusz. Po pracy biegałam na spotkania, wymyślam hashtagi, grafiki, posty na facebooka, organizowałam zapisy na warsztaty, konkursy, walczyłam z WordPressem, żeby zrobić nową stronę internetową, roznosiłam ulotki. Wszystko po to, aby mieszkańcy Warszawy przez tydzień mogli bawić się w brazylijskim stylu i dowiedzieć czegoś więcej na temat kraju, o którym w sierpniu będzie bardzo głośno.

W tym roku motywem przewodnim Festivalu Bom Dia Brasil jest 100-lecie samby.

W 1916 roku zarejestrowany został pierwszy utwór: „Pelo Telefone” Ernesto Santosa. Czy wiecie, że maskotki tegorocznej Olimpiady nazywają się Vinicius i Tom? Imię Vinicius pochodzi od brazylijskiego poety i muzyka Viniciusa de Moraesa. Imię Tom nadano na cześć muzyka Toma Jobima. Tych dwóch panów siedziało sobie w barze Veloso na Ipanemie popijając piwo Brahma, kiedy (znów?) przeszła obok 18-letnia Helô Pinheiro (Tall and tan and young and lovely, The girl from Ipanema goes walking). Był rok 1962.

Lubię tą historię.

Już od poniedziałku będziemy słuchać dużo samby. I tańczyć sambę. I oglądać filmy o sambie. Rozmawiać o sambie i oglądać pokazy taneczne z sambą w roli głównej. Czy ja w tym akapicie zbyt wiele razy użyłam słowa samba?

Program Bom Dia Brasil Festival w skrócie wygląda tak:

  • Poniedziałek 13.06 — uroczyste otwarcie oraz pokaz filmu „Sangue Azul”.
  • Wtorek 14.06 — warsztaty języka portugalskiego w Warsaw School of Languages.
  • Środa 15.06 — romantyczny koncert zespołu Samba Soul.
  • Czwartek 16.06 — spotkanie z sambą: wykłady na temat tego gatunku muzycznego oraz prelekcja filmu „O samba”.
  • Piątek 17.06 — klub filmowy i prelekcja „Czarnego Orfeusza”, zdobywcy Oscara z 1959 roku.
  • Sobota 18.06 — Festa Grande w klubie La Playa z koncertem brazylijskiego projektu Sambalada i As Belezas do Brasil, występem zjawiskowej kubańskiej wokalistki Elis Herrera, djów Eda Szynszyla i Senhora Efebo, pokazem Capoeiry, animacjami Zumbrasil, pokazem rewii tanecznej Magia do Samba.
  • Sobota-niedziela 18–19.06 — warsztaty samby z najlepszymi polskimi tancerkami.

Szczegółowy program festiwalu znajduje się tutaj. Można też śledzić facebook. I zapisać na wydarzenie. Są do wygrania bilety na udział w warsztatach oraz na klubową imprezę w konkursie, którego szczegóły znajdują się tutaj.

Jak wam się podoba? Przyjdziecie? 🙂

Zdjęcia zrobił mi Michał Dybcio, nasz festiwalowy fotograf. Koszulkę przywiozłam oczywiście z Brazylii.

Tekst został oryginalnie opublikowany na starczewska.com

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.