Marketing w wyszukiwarkach — więcej wyszukiwań i wyższy wzrost z inwestycji… za darmo!

Zanim zdecydujemy się coś kupić, szukamy zarówno w realu, jak i online opinii czy statystyk, które w jasny sposób przybliżą nas do decyzji o zakupie. Czyni tak wielu z nas. Przeciętny konsument przegląda 10,4 źródeł informacji, aby podjąć ostateczną decyzję o zakupie, jak podają badania Google z 2011 roku. Co więcej — liczba takich ciekawskich rośnie, bo jeszcze w 2010 liczba przeszukiwanych źródeł wynosiła ledwie 5,3.

By klient był kontent
Dlatego właśnie powstał content marketing. W pełni wpasowuje się on w potrzeby użytkowników sieci. Odpowiada na ich pytania i rozwiązuje problemy. Ale nie sprzedaje nachalnie produktu. Content marketingowiec ma więc przed sobą wyzwanie — ma nie tylko odnaleźć, co „siedzi w głowie klienta”, ale i przekazać gotowe rozwiązania, zaspokoić ich potrzeby w wartościowy sposób. Jest on zatem nie tylko copywriterem czy — w mniejszym stopniu — grafikiem, ale i również poniekąd psychologiem, a na pewno sprawnym researcherem.

Content marketing wcale nie okazuje się łatwo mierzalną strategią. Co więcej — angażuje ona wiele czasu, ale zalety tego narzędzia niewątpliwie zacierają niczym szkolna gumka wszelkie wady za sobą. W ten sposób na dłuższą metę zdobywa się klienta. To długie i trudne zaloty, ale warte swojej ceny, ponieważ potencjalny klient lubi być traktowany jak pan i tutaj content marketing — zaspokający jego potrzeby — staje się w pewien sposób sprawdzoną formą obsługi klienta.

Reinkarnacja treści
Do narzędzi content marketingowych zaliczyć można grafiki, infografiki, artykuły, wpisy w mediach społecznościowych oraz na blogach, newslettery, e-booki, webinary, podcasty, video, case studies, raporty oraz… opinie. Notabene to te ostatnie uważane są za najbardziej wiarygodne, a więc skuteczne. Niestety tylko 33 proc. marketingowców z nich korzysta. Wśród wymienionych form najprostsze narzędzie stanowią obrazki, a najtrudniejsze case studies.

Jak widać, content potrafi przyjmować różnorodne oblicza, a przygotowanie go pochłania dość dużo czasu. Z dodania do siebie tych dwóch czynników pojawia się następujące rozwiązanie: warto udostępniać tę samą treść, ale w innej formie. To, co opublikujemy na blogu, przedstawimy w zajawce na facebooku. Artykuł omówimy krótko w podcaście. Skrót case studies przedstawimy w formie infografiki. I tak dalej. Grzechem jest pominięcie takiej możliwości. Jedna treść może zyskać wiele żyć, co brzmi jak reinkarnacja, ale ta opcja powinna się spodobać nie tylko buddystom. ;)

Słupki rosną
W przypadku firm, które wykorzystują content marketing w swojej strategii, otrzymują one o 45 proc. wyższy wzrost z inwestycji* (ROI) niż te, które nie żywią swoich potencjalnych klientów wartościowymi treściami.

Firma HVAC montująca i zajmująca się naprawą klimatyzacji stworzyła notkę na blogu, na której podzieliła się radami na temat chłodzenia i pozbywania się wilgoci w domach i firmach. Uzyskała 40 proc. więcej wejść na stronę pochodzących z organicznych wyszukiwań. A przecież nie promowała w żaden sposób swoich usług. Można? Można. Jeśli znasz jakieś interesujące case studies odnoszące się do stosowania content marketingu, podziel się nimi w komentarzach.

*Wszelkie dane przywoływane w tekście pochodzą z raportu A Tactical Approach to Content Marketing dostępnego na stronie MarketingSherpa.

Artykuł został opracowany we współpracy z agencją marketingową Scorise (www.scorise.com).

Like what you read? Give Wioletta Mak a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.