Monopole to twory z natury problematyczne. Z zasady bezwzględne (anihilują ośrodki konkurencji). Czasem złe, rodzą kłopoty dla maluczkich, takich jak ja — ograniczając możliwość wyboru. Stanowią rodzaj bariery, o które rozbija się jednostkowa wolności. Monopole nie mają charakteru kagańca: oferują doznania, usługi, produkty. Unosi się nad nimi aura łaskawego dobrodzieja, który myśli o nas dobrze i nam służy, dzieląc się swoimi dobrami. W dobie konsumeryzmu definiującego naszą obecność w świecie, kojarzą się z wygodną, update’owaną klatką. Ale tylko dlatego że jest ona przestronna, nie zmienia ona swojego przeznaczenia. Poruszamy się więc w zamkniętej sferze podsuwanych i sugerowanych możliwości. Najlepiej jeśli w tej klatce zostaniemy — o to chodzi monopolom.

Jestem świeżo po lekturze artykułu o umierającym webowym internecie. André Staltz posługuje się terminem Trinet, który odnosi się do trójki gigantów. Amazon, Google i Facebook przekształcają internet jaki znamy w urządzone na nowych zasadach uniwersum. Chodzi o przejście od polimorficznej i autonomicznej struktury web w strukturę podporządkowaną monopolom, które doskonalą orientancję na temat naszych idei, stylów życia, preferencji i kształtuję je w zgodzie z własnymi merkantylnymi potrzebami. Intrygująca i przerażająca wizja nieodległej przyszłości.
Są tacy, którzy z tej zmiany nie robią problemu, mają się dobrze. …


Za liberalizacją przepisów o wycince drzew głosowano 16 grudnia — w Sali Kolumnowej — jak jeden mąż. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Projekt przechodził procedurę w takim tempie, że wicedyrektor Biura Analiz Sejmowych uznał, iż „ze względu na pilny tryb (…) pogłębiona analiza tej kwestii nie jest możliwa”. Na koniec nowelę przyklepał prezydent. Gdy w necie podniesiono larum, że na potęgę tną drzewa, prezes PiS, popadając w zadumę, zasugerował, że przepisy mogą mieć coś wspólnego z lobbingiem. On też głosował za.

W tym przypadku nie dmuchano na zimne. Znów Polak okazuje się być mądry po szkodzie. Ale mądry tylko połowicznie, bo minister Szyszko, który drastyczne zmiany firmuje pokiereszowanym autorytetem, idzie w zaparte i prawi o wolności jako o tym imperatywie, który pozwala rąbać na prywatnym terenie. Do głowy mu nie przyszło, że to może być nie gumno, zagroda, lecz zadrzewionych parę hektarów, które możny wykarczować i poczekawszy trochę, sprzedać deweloperowi. A jeśli z myślą o zmianie przepisów kupowano wcześniej działki, które po takim czyszczeniu zyskują na wartości? Przejmujący je inwestor zaoszczędza czas i pieniędze, unika płat, które są naliczane w sytuacji, gdy rusza z budową na zadrzewionej działce. Czy to nie przekręt? …


Image for post
via icanread

Nie będzie żadnych noworocznych postanowień. Rok 2016 wcale się nie skończył. Nic z tego, co przyniósł w nadmiarze i co źle nam się kojarzy, psując samopoczucie, nie odeszło w niepamięć, nie straciło na aktualności. Na Bliskim Wschodzie będzie trwał konflikt, rozlewając się głębiej i ogarniając Turcję (patrz: ostatnie zamachy i rządowy atak na media). Na swoim podwórku Zachód będzie prowadził wojnę z terrorem, w reakcji na problem ograniczając prawa obywatelskie. Opinia publiczna nie ustanie w wysiłkach poszukiwania zbiorowego kozła ofiarnego, którego obwini o wiele społecznych problemów (bezrobocie, przestępczość, brak stabilizacji). Być może w wyniku najbliższych wyborów w kilku krajach Unii Europejskiej urosną w siłę populiści. …


Spór polityczny osiągnął etap, w którym obu stronom pozostała mobilizacja zwolenników. Jak daleko są gotowi się posunąć, nie wiadomo. Obie strony nie komunikują się ze sobą. Język został zmanipulowany na poziomie podstawowych pojęć.

Prezes PiS mówi z aprobatą o krytyce rządu, dodając że ma na myśli krytykę…konstruktywną. Prezydent utyskuje na konflikt wokół Trybunału, nie zająknowszy się na temat tego, kto w nim uczestniczy, jakby konflikt ten rozgrywał się po za jego sferą wpływu, jakby nie miał on nic z nim wspólnego. Opozycja idzie na zwarcie, bo jej obecnością w parlamencie PiS w ogóle się nie przejmuje, uchwala co przyjdzie mu do głowy i to w tempie ekspresowym. …


Być może łomotanina wokół polityki, która trwa na polskim Twitterze jest dowodem frustracji i alienacji pewnego grona użytkowników. Chcą się naparzać, ich sprawa. Co jednak, jeśli amok i nienawiść do oponentów są symptomem poważniejszego problemu? Co jeśli przeniosą się one do przestrzeni publicznej? Mamy wszyscy przechlapane. Niezależnie od barw i sympatii politycznych.

Na Twitterze nie wymienia się poglądów. Raczej padają kalumnie, wymieniamy się inwektywami. Mikroblogowy serwis jest armatą, z której wali się we wroga. 14o znaków to amunicja. Determinacja i konsekwencja, z jaką się rozdaje ciosy, zdobywając poklask i aprobatę liczoną w reetweetach i serduszkach, ciążą ku socjopatii. Swoją drogą symbol serduszka widziany z tej perspektywy nabiera cech perswersyjnych. …


Szantażyści: islamski terror i ekstremizm własnego chowu

Terroryzm zabija, ale miarą jego zbrodniczej skuteczności jest nie tylko zdolność do mnożenia ofiar, co do podsycania atmosfery paniki i zagrożenia, wykraczającej daleko poza pojedynczy akt terroru.

Celem zamachowców jest eskalacja napięcia i zawężenie pola do podejmowania racjonalnych wyborów przez obywateli, stanowiących tzw. milczącą umiarkowaną większość. Terroryści, ekstremiści, odrzucają umiarkowanie. Wolą mieć do czynienia ze spanikowaną, zatomizowaną zbiorowością. Perwersyjnie cenią sobie motłoch i łatwość z jaką mogą nim manipulować.

Terrorysta ma zawsze zdefiniowanego wroga, choć ofiarami aktów terroru padają głównie przypadkowe osoby. Ale to dla pomysłodawcy zamachu nie ma znaczenia w ogólnym rozrachunku. Liczy się rezonans społeczny i reakcja polityków. …


Uznajmy, że kryzys jest właściwym stanem nowoczesności, tylko nie potrafimy się z tym faktem oswoić. Uparcie wypatrujemy na horyzoncie symptomów normalności, chwytając się każdej fatamorgany. Portem, do którego szczęśliwie przybyliśmy miał był porządek liberalno-demokratyczny. Fukuyama pisał o końcu historii. Z pojawieniem się internetu eksplodował technoutopizm. Miliony uwiodła wizja, że globalne narzędzie edukacji, informacji i emancypacji pomoże zaprowadzić demokratyczny ład w autorytarnie rządzonych krajach. Wszystko miało być w zglobalizowanym świecie osiągalne. Jednak żadna z tych wizji nie wpisała się na trwałe w tymczasowy porządek. Każda zmiana zostaje wyparta przez następne tąpnięcie, przesunięcie. …


Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ma 24 lata. Stoi za nią solidny bagaż doświadczeń. Czy to wystarczy żeby mówić o tradycji i kulturowych wzorcach aktywności, przenoszonych z pokolenia na pokolenie? Ten, kto utyskuje na Polskę współczesną, opisując ją w ponurych barwach, ma poznawczy kłopot, gdy konfrontuje swój pogląd z efektami zbiórek trwających od 1993 roku. Wystarczy trochę statystyki i empatyczne nastawienie wobec tysięcy osób zaangażowanych w akcję żeby znaleźć powody do optymizmu. Jaki jest zatem sens pomstowania na hasła sie ma i róbta, co chceta?


Łatwo to się maszeruje, skanduje hasła i zabiera głos z mównicy sejmowej. Z całą resztą idzie gorzej. Nie ma prostego rozwiązania.

Zbierzmy w całość:
1. Francja jest w stanie wojny z tzw. państwem islamskim. Zamachu dokonali m.in. jej obywatele. Kryjówkę mieli w jednej z dzielnic Brukseli.
2. Z ISIS ścierają się — ideologicznie i w polu — zwolennicy Al Kaidy. Ta potępiła zamach w Paryżu
2. Z islamistami z ISIS walczy Rosja — wspiera rządzącego w Syrii Baszszara al-Asada, którego końca chce Zachód, czyli m.in. Francja.
3. Dla graniczącej z Syrią Turcji, głównym przeciwnikiem są Kurdowie. Kurdowie są na pierwszej linii walki z islamistami zbierającymi się pod czarnym sztandarem z cytatem z Koranu.
4. Turcja jest w NATO, które pomaga Kurdom. NATO to Stany, ale Barack Obama zapowiedział, że wojsk lądowym do Syrii nie pośle.
5. Głównym sojusznikiem USA w Zatoce Perskiej jest Arabia Saudyjska. To kraj sunnicki. A ISIS wpierają głównie sunnici. Gdy chodzi o odwieczne antagonizmy, rywalem Arabii Saudyjskiej jest szyicki Iran.
6. …


Jest kryzys. Wystarczy obejrzeć wiadomości, pogadać ze znajomymi i zajrzeć do internetu. Buzuje, bardzo często nieprzyjemnie. Gdy jest kryzys, budzą się demony i do głosu dochodzą niskie instynkty. Przestraszonym ludziom krew uderza do głowy, zwężają się źrenice i horyzonty. A na zagrożenie trzeba reagować rozumnie.

„Rozumienie jest trudne, dlatego większość ludzi ocenia.” Carl G. Jung

Dojrzałe, poukładane społeczeństwa, na wzór życiowo ogarniętego człowieka, sobie poradzą. Mają wysoki kapitał społeczny, sprawną administrację. Nastawione innowacyjnie, wzorotwórczo i kulturotwórczo, są na dobrej drodze, aby kryzys ogarnąć i wykorzystać dla swojego rozwoju. …

About

andrzej jozwik

@andrzej_jozwik. Journalist. Piszę, nagrywam, montuję. media/culture/politics/nature/all that matters.

Get the Medium app

A button that says 'Download on the App Store', and if clicked it will lead you to the iOS App store
A button that says 'Get it on, Google Play', and if clicked it will lead you to the Google Play store