Koniec Prijovicia w Legii. Za łatwo?

Wszystko wskazuje na to, że Aleksandar Prijović odejdzie z Legii w tym okienku transferowym, do wyjaśnienia zostaje kwestia kwoty transferu i przyszłego klubu Szwajcara. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że po ostatnich wypowiedziach (“W Legii osiągnąłem wszystko, chcę odejść, mam super propozycję z Chin”) z lekka buntowniczy napastnik miałby odnaleźć się w zespole prowadzonym przez Jacka Magierę, który wymaga posłuszeństwa i stawia na dobrą atmosferę. Piłkarz sfrustrowany to żaden piłkarz — tak można odbierać przekaz z Łazienkowskiej, więc trwają gorączkowe poszukiwania miejsca, w którym Prijović mógłby rozwijać swoją karierę.

Nie ukrywam, że postawą napastnika jestem rozczarowany, choć jednocześnie nie jestem zdziwiony. Nie od dziś wiadomo, że chodzi on własnymi ścieżkami, że jest butny, opryskliwy, wywyższa się. No wypisz wymaluj nasz lokalny Zlatan Ibrahimović. Bezczelność Szwajcara bardzo często pomagała mu na boisku, ale dziwię się, że nikt z jego otoczenia nie powiedział mu “poza boiskiem, szczególnie w gabinetach, musisz zachowywać się ciut inaczej, bo sobie szkodzisz”.

Czy będę za nim płakał? Nie, nie będę. Zdaję sobie sprawę, że strzelił dla Legii trochę ważnych bramek, swoją postawą na boisku zawsze prezentował to, czego oczekiwałem od pozostałych graczy Legii — zaangażowanie, nawet wtedy, kiedy brakowało umiejętności. Możesz być słabszy od kolegów, ale tu jest Legia Warszawa, tu musisz udowodnić, że zasługujesz na miejsce w składzie i wysoki, jak na polskie warunki, kontrakt. jednocześnie mam świadomość, że za półtora, może 2 miliony Euro (bo pewnie za ok. tyle zostanie ostatecznie sprzedany Prijović) Legia mogłaby mieć dużo lepszego napastnika.

Dziwi mnie też jedna rzecz. Legia co prawda nie ma jakiegoś szczegółnego problemu z obsadą pozycji napastnika (Magiera, jak donoszą zaprzyjaźnione wiewiórki z Łazienkowskiej, oczekiwałby bardziej wzmocnienia pozycji lewego obrońcy, bądź skrzydłowego). Jest Radović, jest Hamalainen, jest Kazaishvili, jest, od wielkiej biedy, Kucharczyk, jest też w końcu sprowadzony w tym okienku Daniel Chima Chukwu, więc jest komu grać, poza tym meczów w tym sezonie nie zostało już dużo (liga plus ewentualne dalsze mecze w Lidze Europy, ale to nic pewnego). Mimo wszystko jednak dziwi łatwość, z jaką na Łazienkowskiej chcą się pozbyć obydwu najlepszych napastników w zespole, z relatywnie niewielkie pieniądze (biorąc pod uwagę oferty dla Nikolicia jeszcze z poprzedniego okienka transferowego).

Podskórnie czuję również, że sprawa z Prijoviciem nie zostanie załatwiona tak, jakby sobie tego życzyły wszystkie zainteresowane strony. Klub, piłkarz, menedżer i kibice.