Co wybrać abonament, czy kartę?

To pytanie pojawiło się w mojej głowie, gdy po dwóch latach bycia zobowiązanym abonamentem nadszedł moment podjęcia decyzji co dalej? Czy przejść na bardzo tanie oferty na kartę, gdzie już od 19,99 mogę mieć nielimitowane rozmowy, czy jednak podpisać kolejną umowę na dłuższy okres czasu i zapłacić więcej?

Wybrałem abonament. Dziś telefon ma wiele funkcji, pisze na blogu, tweetuję, robię zdjęcia, słucham muzyki, gram i tak naprawdę tylko 7% czasu użytkowania smartfona spędzam na dzwonieniu. Więc pierwsze czego potrzebuje to internet, a dopiero po nim rozmów i smsów. I w takim zestawieniu, karta wypada blado, jest korzystna, jednak nie ma tylu zalet, co umowa, a ceny, gdy uwzględnia się pakiet danych są zbliżone. Więc jako klient płacimy firmie podobne pieniądze, jednak jesteśmy dla niej nikim, co sprawia, że nie obejmuje nas cały program “utrzymania klienta” (na którym sporo można ugrać). Co więcej nie dostajemy telefonu z umową, a nowa “komórka” to koszt od 300 zł, gdzie tak naprawdę dopiero od tysiąca możemy w ogóle myśleć o tym, by urządzenie było fajne, funkcjonalne i przystępne w użytkowaniu. W momencie, gdy zsumujemy koszty, okazuje się, że opłaca się podpisać umowę na 24 miesiące.

Nie bez przyczyny podkreśliłem fragmenty poprzedniego zdania. Nigdy nie ma sensu brać abonamentu na 3 lata lub co gorsza na 4. Wszystko tanieje i nie raz zdarza się, że w cenie 3 GB internetu, ktoś ze starą ofertą dostaje 100 MB. Ewentualnie, jeśli bierzesz bardzo drogi telefon, możesz zastanowić się nad okresem 30 miesięcy, ale po kalkulacji, często jest tak, że jesteś dwie, trzy stówki w plecy.

Wiem, że dla wielu, starter bez żadnych nakazów, zakazów, zobowiązań jest genialnym rozwiązanie. Jednak rzeczywistość pokazuje, że gdy w grę wchodzi internet, zupełnie nie opłaca się taki model korzystania ze smartfona. Ale jeśli miałbym dać dziecku prosty telefon do szkoły lub umożliwić babci dzwonienie do pani Krysi, nie wahałbym się i sięgnął po tanie rozwiązanie, które w przypadku samych rozmów jest zdecydowanie bezkonkurencyjne.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.