Czy wpadnę dzisiaj do basenu?

Na zegarku piętnasta, znajomy dzwoni, że jest domówka, a Ty nie zastanawiasz się, co założyć, czy ile kupić, by nie trzeba było chodzić dwa razy, tylko myślisz co zrobić z telefonem, by jutro działał tak samo dobrze, jak dziś.

Może to brzmieć wręcz absurdalnie, ale w te wakacje pytanie, które najczęściej sobie zadawałem to właśnie: “Czy istnieje ryzyko, że wpadnę dziś do basenu?” lub “Czy przypadkiem iPhone się nie wygnie?”. Praktycznie codziennie na facebooku widzę, że komuś ze znajomych telefon się zalał, zepsuł, został zgubiony, czy rozsypał się na kawałki, a umówmy się, to nie są tanie rzeczy. To sprawia, że czuje straszny dyskomfort, gdy idę ze smartfonem gdzieś, gdzie pojawi się głośna muzyka i alkohol, a jednocześnie nie mogę go zostawić, bo ten awaryjny kontakt trzeba mieć. I nie jestem odosobnionym przypadkiem, w momencie, gdy na kafle leci iPhone (nie mój), to nawet te zupełnie niezwiązane z technologią osoby obecne obok zwracają na to uwagę.

Próbowałem go nosić w nerce, w jednej kieszeni, w drugiej, w kurtce, bluzie i tak dalej, ale tak naprawdę, żeby mieć pewność, że wszystko okay, musiałbym go gdzieś położyć. A nie zrobię tego, jeśli wokół mnie jest kilkadziesiąt osób, które zaraz będą w stanie wskazującym na spożycie i nawet przypadkiem mogą go strącić, zalać, czy uszkodzić w inny sposób.

Z jednej strony to dobrze, bo podświadomie nie chcąc stracić telefonu, nie idziemy w największy ogień, ale z drugiej, to cholernie głupie, by smartfon miał tak duży wpływ na nasze życie. Ktoś powie, jak się dba, to się ma, ale to nie jest przypadek, że co drugi smartfon w rękach użytkowników 18–24 ma zbity ekran. Pasją młodych ludzi nie jest rzucanie telefonami i nawet jeśli tatuś kupił rozpieszczonej córeczce tego iPhona, to jednak zdaje sobie ona sprawę z jego wartości i wierzcie mi lub nie, ale specjalnie go nie rozwali. A jednak szkło się kruszy, plastik pęka, a elektronika pada jak mucha pod wpływem wody. Mój telefon jest cały i zdrowy, jednak i tak uważam, że obecnie smartfony nie są dostosowane do naszego stylu życia. Jako użytkownicy nie powinniśmy w ogóle pamiętać o tym, że mamy w kieszeni telefon. To ma działać i ma mnie nie ograniczać, nie oczekuje, że będzie miało “krawędź do szybkiego otwierania piwa”, ale po to wychodzę ze znajomymi, by się dobrze bawić i wyluzować, a nie nosić problem z tyłu głowy.