Dla mnie, to nie jest już życie “w biegu”

Często mówi się, że ci młodzi ludzie to tylko w tych swoich komóreczkach cały czas siedzą. Inteligencja jest odwrotnie proporcjonalna do rozmiaru ekranu, a smartfony nie są dla nas narzędziem, ale uzależnieniem. Jednak fakty są zupełnie inne.

Kluczem do zrozumienia jest wzmożona aktywność. Dziś, już w procesie edukacyjnym widać, że przyzwyczajamy się do dużej ilości zajęć dodatkowych, po szkole “normalnej”, uczęszczam na popołudniowej lekcje języka. Kiedyś, choć czasem to występowało, to rzadko kiedy było tak, że dziecko miało przez sześć dni w tygodniu zajęcia dodatkowe, co powodowało brak wolnego czasu.

I właśnie ten czas liczy się najbardziej. Choć od małego wychowani w kapitaliźmie i uczeni o wartości pieniądza, to zegarek stał się wyznacznikiem bogactwa, a jego wskazówki obecnym stanem konta. Dlatego też ci najbardziej kreatywni i aktywni młodzi ludzie rzadko oglądają telewizję. Podświadomie wiedzą, że nie stać ich na to i dlatego też wtedy sięgają po telefon/komputer. Nie po to, by dostarczyć kolejną działkę uzależnieniu, tylko po to, by utrzymać pewien poziom obrotów, na jakich funkcjonują. Bo właśnie dzięki przyzwyczajeniu do życia w biegu, nie jest on ciężarem, tylko pozwala się rozwijać.

Więc nie ma się co dziwić, że młody człowiek podczas biernej aktywności, takiej jak słuchanie muzyki, czy oglądanie filmu, gdy tylko wyczuje nudę, sięga po smartfona. Robi to zupełnie podświadomie. Dostarcza sobie w ten sposób wszystko to, co jest niezbędne, by wykorzystać wolne chwile jak najlepiej, bo widać, że każde kolejne pokolenie ma ich coraz mniej.