Jak uporządkować maila?

Od dwa tysiące piątego roku, Internet zmienił się nie do poznania. Każdy, kto dziesięć lat temu wyłączył komputer i dziś jakimś cudem włącza go po raz pierwszy, praktycznie nie da rady się w nim odnaleźć. Dlaczego “praktycznie”? Bo pozostała jedna rzecz, która prawie w ogóle się nie zmieniła…

Mail.

Choć nigdy o nim nie pamiętamy i służy nam nie raz tylko do tego, by zalogować się na Facebooku, to jest to narzędzie, bez którego nie istniałyby social media! Nie znaleziono dla niego alternatywy i na każdej stronce, gdzie możemy mieć własny profil musimy podać coś z “małpą”. A to sprawia, że nagle na naszą skrzynkę odbiorczą napływają setki reklam, spersonalizowanych wiadomości — zachęt i powiadomień. Jak sobie z tym poradzić?

Najpierw należy dobrze wybrać serwis, z którego korzystamy.

Moim zdaniem najlepszy będzie Gmail. W odróżnieniu od onetu, wp i tlenu, jest on przystosowany do tego, by służyć użytkownikowi. Nie dostajemy na nim tony reklam, a jeśli takowe się pojawią, lądują w folderze “oferty”, a nie między ważnymi wiadomościami. Co więcej, jeśli kiedyś zapomnimy się i nazbieramy wszelkiego rodzaju subskrypcji newsletterowych, które bynajmniej nas nie interesują, istnieją narzędzia do “odsubkrybowania”. Takie jak

Unroll.me

Wygląda to tak:

To jedno z tych naprawdę porządnie wykonanych rozszerzeń. Robi to, do czego zostało stworzone i nic więcej. Dzięki temu, gdy zaczynają mi przeszkadzać maile typu: “groupon: oferta dekady”, wystarczy wejść w unroll.me i kliknąć magiczne “unsubscribe”.

Z/W czym to się je?

Najlepiej mieć do wszystkiego aplikacje. Owszem klient Gmaila jest w stanie nam w wielu zadaniach pomóc, ale z autopsji widzę, że paru podstawowych rzeczy, takich jak na przykład design, mu brakuje. Co więcej, jeśli maili dostajemy dużo, a nad wszystkim chcemy nadążyć, to zwyczajnie żaden basicowy klient nie da rady. Dlatego też mam spis aplikacji, których ja używam:

  • Chromebook — Inbox
  • iPhone — Outlook (czasem ‘zwykły’ mail, ale w wyjątkowych sytuacjach)
  • iPad — Inbox

Box, box, box…

Ten pierwszy — Inbox, to aplikacja stworzona przez Google. Swoją funkcjonalnością przypomina trochę dziecko Dropboxa — Mailboxa. Ale jak to zwykle bywa, działa lepiej, bo zrobiona została przez twórce Gmaila, więc jest lepiej wspierana. To naprawdę kawał dobrego klienta mailowego. Ma wiele smaczków, które pomagają radzić sobie z zarządzaniem korespondencją. Mi najbardziej przypadły do gustu kategorie, pinezka (prawy górny róg), możliwość ustawienia przypomnień i automatyczny podgląd załączników, a resztę odkryjcie sami tutaj.

[caption id=”attachment_699" align=”aligncenter” width=”506"]

Chcesz zaproszenie do Inboxa? Pisz na bartek.rogacewicz@gmail.com[/caption]

Outlook

To drugi, co dziwne, polecanym przeze mnie klient. Chyba pierwszy raz chwalę cokolwiek stworzonego przez Microsoft :D

To świetny program, choć nigdy nie przemawiał do mnie na Windowsie, to wersja na iOS jest genialna, pomimo tego, że w skrzynce gmail mam około dwóch i pół tysiąca wiadomości, w apce widzę tylko dwadzieścia pięć wątków. Dzięki funkcji sortowania, Outlook odrzucił wszystko co spamerskie, nieaktualne i nieważne, by pokazać mi to, co może być istotne. Na komputerze nie miałoby to dla mnie takiego znaczenia, lecz w iPhonie 6 plus jest za mały ekran(sic!), by brnąć przez spam.

Outlook na iOS i na Androida.

Nadrób zaległości!

A na koniec, jeśli korzystacie z gmaila już od dłuższego czasu, polecam pozbyć się wiadomości nieprzeczytanych. Nie trzeba przywiązywać do tego większej wagi, jednak wtedy zobaczyć, kto, co i kiedy spamuje Was najbardziej. Sam dziś zszedłem z poziomu 1500 wiadomości do 0!!!!