Nie powinniśmy zastanawiać się, w jakich warunkach ludzie czytają, tylko cieszyć się z tego, że w ogóle to robią!

Wczoraj przeczytałem pewien bardzo fajny cytat. Brzmiał on mniej więcej tak:

Lepiej jest myśleć, jak moja wersja strony dla smartfonów będzie wyglądać na komputerze, niż jak wersja komputerowa będzie prezentować się na telefonie.

W tym jednym zdaniu zawiera się tak naprawdę cały Internet. Niezależnie, czy masz swój sklep, bloga, jesteś redaktorem portalu, czy po prostu odbiorcą treści, coraz częściej i na coraz dłużej sięgasz po smartfona. Sektor mobile w kategorii “czytelnictwo” rozwija się wręcz niemożliwie szybko. Największe portale na świecie i księgarnie e-book’ów mówią wyraźnie, że od momentu premiery iPhone 6, ich strony, czy też książki najczęściej czyta się właśnie na telefonach. I nie ma w tym nic dziwnego, w momencie, gdy jednocześnie można zaobserwować, że mało i średnio wymagający użytkownicy, zastępują laptopa, czy peceta, właśnie 5-calowym urządzeniem. W myśl zasady: “Najlepszym komputerem jest ten, który masz przy sobie.”. Naturalnym jest, że ich ilość w sieci rośnie, a sprzedaż tabletów, e-booków, czy notebooków drastycznie spada.

Zobacz jak ładnie wygląda bartekrogacewicz.pl na Twoim telefonie

N

o dobra,

ale to nie jedyny skutek całego zjawiska. Kolejnym jest fakt, że trzeba dostosować Internet do nowych okoliczności. Nie jest to moda, czy też sztuczne wymuszenie, ale prawdziwa potrzeba. Tutaj parę miesięcy temu pomogło ludziom Google, które zapowiedziało, że strony bez wersji mobilnej będzie trudniej znaleźć w wyszukiwarce. W końcu wszystko ruszyło. Choć smartfony mamy w kieszeniach już od 10 lat, to dopiero w tym roku Internet stał się iPhone-friendly. To samo zrobiłem z blogiem. Oczywiście motyw, który mam, miał wersję mobilną, ale był to kompletny stock. Odbiorca nie widział slidera, nie miał możliwości łatwego udostępniania, lajkowania i komentowania wpisu, a przede wszystkim był ograniczany, bo menu, delikatnie mówiąc, wiedziało lepiej, co można, a czego nie. Na szczęście czas przynosi zmiany i wczoraj w końcu ogarnąłem to tak, że dziś wolę na telefonie czytać swojego bloga, niż na laptopie. Dlatego też zapraszam Was do wejścia i zabawy ;) Wczoraj na twitterze wyrażałem swoją ekscytację.

Ty najbardziej skorzystasz na zmianach

Istnieje jeszcze jedna rzecz, która powstała w wyniku całego mobile-zamieszania. A mianowicie polityka Facebooka. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale w momencie, gdy klikasz w jakiś link, który znajomy dodał na swoim profilu, aplikacja portalu nie przenosi Cię np. do Google Chrome, tylko otwiera artykuł, bądź zdjęcie we wbudowanej przeglądarce. I jak pewnie się domyślasz, nie dzieje się tak przypadkiem. Twórcom kolejnych produktów z kategorii social media nie tylko zależy na tym, by czytelnik został u nich jak najdłużej, ale w grę wchodzi też dbanie o doznania, jakie serwuje mu mobilna aplikacja. Tego typu zabiegi, jak właśnie zintegrowany system otwierania stron internetowych mają przyśpieszyć ich ładowanie, poprawić działanie i pozwolić na łatwy powrót do momentu, w którym zostawiłeś swojego ukochanego fejsbunia. Dodatkowo ekipa Marka Zuckerberga, szczególnie w przypadku tych największych np. “New York Times” sama poprawia każdy artykuł, tak by lepiej czytało się go na iPhonie, bądź najnowszym Samsungu Galaxy Note.

Nie powinniśmy zastanawiać się, w jakich warunkach ludzie czytają, tylko cieszyć się z tego, że w ogóle to robią!

Moja pierwsza myśl, gdy dowiedziałem się o tego typu działaniach, czy też zmianie na stanowisku głównego komputera w domu, wywoływała niedowierzanie. W końcu, jaki wpływ mogą mieć tego typu pierdoły na cały Internet. Jednak cyfry są nieubłagane. Już co drugi użytkownik przegląda Internet na smartfonie. Co sprawia, że dość kontrowersyjna pozostaje kwestia zachowania “kultury czytania”, bo odbiorca nie jest w stanie w pełni zagłębić się w książkę, czy też artykuł w momencie, gdy robi to między przystankami w autobusie. Lecz czasy się zmieniają. Tak jak telewizja nie zabiła książki, tak nie zrobią tego telefony. A na samo “pisanie” to zjawisko ma wspaniały wpływ. Opcja czytania gdziekolwiek stanowi ogromną okazję dla nas — twórców, by dotrzeć do tych wszystkich ludzi.

A co to wszystko znaczy dla Ciebie?

W końcu sprawdzając rozkład jazdy autobusów, swoje lub Twojego dziecka oceny w e-dzienniku, czy po prostu przeglądając serwis informacyjny, bądź plotkarski, nie będziesz potrzebował dodatkowych aplikacji, czy wiedzy, jak ominąć przestarzałe, nieprzystosowanie do smartfonów rozwiązania. Problem leży po stronie administratorów stron i to oni są zmuszeni to ogarnąć. Bo niezależnie od zdania przeciwników rozwiązań tego typu, to Internet ma działać dla Ciebie, a nie odwrotnie!