Odchodzi blogerka, a trzech kretynów chce ją ruchać. Gratuluję!

Zastanów się zanim coś skomentujesz!

Nie chce wyjść na irytującego wujka, który jest najmądrzejszy po fakcie, lecz trochę już obserwuję blogosferę. Widzę na bieżąco, co się dzieje. Jak radzą sobie konkretni influencerzy, bo najzwyczajniej się tym interesuje. Jakiś czas temu, gdy czytałem kolejne teksty w feedly zadałem sobie jedno pytanie:”Jak będzie wyglądać nasza emerytura?”. Co stanie się z tymi wszystkimi ludźmi, którzy działają cyfrowo. I nagle wpadło mi do głowy coś oczywistego: “No a co z blogami, gdy autorzy odejdą?”. Na jedno, ani na drugie jest za wcześnie by odpowiedzieć, ale wczoraj miało miejsce coś przykrego. Mianowicie w szpitalu umarła blogerka modowa. Nie ważne jak pisała, czy ją lubimy, czy nie, bo jest to smutne. Zawsze jak ktoś bliski nam odchodzi, pojawia się smutek. A nie ma co się oszukiwać, odbiorca, który zostaje z twórcą na dłużej zaczyna się z nim utożsamiać, bo wchodząc w jego życie, zawiązuje się więź. To całkowicie normalne tak jak mieszkanie z lokatorem i mimowolne rozmowy.

To między innymi sprawia, że piszę. Nie dosyć, że lubię to robić, to dzięki dzieleniu się swoim zdaniem trafiłem na wspaniałych ludzi (kiedyś ich podlinkuje). Niestety zdarza się ta negatywna strona społeczeństwa. Opisując swoją przeszłość, by pomóc innym ludziom, spotkałem się z hejtem płynącym od jednego członka rodziny. Gdy, napisałem o rozstaniu, czymś co bardzo przeżyłem, anonimy do dziś lubią mi przypominać o tym, że “jesteś gimbusem”. A pisząc o iPhonie dowiaduję się, że “weź forsę od starych i go sobie w końcu kup” :D Jak sami widzicie, jest się z czego pośmiać. Niezależnie, co pada w tych komentarzach, zazwyczaj nie blokuje ludzi. Wybaczam, zostawiam ich samych ze swoimi frustracjami — nie reaguję. Ale jest coś, na co uważam, że każdy powinnien zareagować…

Pokażmy, że Internet nie jest furtką do bezkarności!

Sam poradzę sobie z ludźmi na blogu to nie jest problem — idiotów nie dopuszczam do głosu. Ale zupełnie inaczej jest w przypadku tych przykrych spraw. Jedną z nich jest właśnie odejście Maddinki. Jej blog został zamknięty. Wszyscy zatrzymali się na chwilę, bo odszedł ktoś mniej lub bardziej im znany. Nikt nie szedł do TVNu płakać, ale coś nasze serca chwyciło. Gdy nagle okazało się, że jest to doskonała okazja, do tego, by cały intelektualny margines społeczny wyszedł z nory i zaczął próbować być śmiesznym. No kurwa, świetnie Wam wyszło.

Panowie, gratuluję właśnie macie swoje pięć minut. Ktoś próbował apelować do Waszych przyszłych pracodawców, ale ja mam to w dupie. Niech Wasze dzieciaczki Was znajdą i zobaczą, jakich mają inteligentnych ojców, którzy ośmielają się zwracać im uwagę. Z całego serca życzę Waszym nazwiskom dobrego SEO. Niech Was wujek Google kocha miłością nieskończoną. Jesteście pięknym przykładem tego, kogo w Internecie nie chcemy, kto obniża w nim poziom dyskusji i kogo w żadnym zakątku społeczeństwa nikt nie potrzebuje. Źle im życzę? Nic bardziej mylnego. Mam nadzieję, że na przykładzie trzech idiotów chociaż mała grupa internautów nauczy się, że opcja komentarza, tak jak rozmowa w kawiarni, wymaga pewnego poziomu kultury, obycia i zimnej krwi, bo z tego, co widzę, szczególnie tej ostatniej cechy bardzo wszystkim brakuje.


Prywatnie bardzo współczuję chłopakowi blogerki, ma teraz wiele na głowie, a przydałby się ktoś, kto wziąłby wszystkich “śmieszków” za mordy i rozliczył z tego, co wypisują, bo niezależnie od poglądów pewne żarty nie są śmieszne, a głupota nigdy nie będzie w cenie.


Chciałem na koniec zaprosić Was do tego, by przekazać dalej to, co wypisali ci trzej. Tak jak kiedyś, tak teraz naprawdę dobrze byłoby zasypać nimi Google. Podeślijcie mi Wasze teksty. Zrobię z nich listę i dodam na blogu. Mój mail: bartek.rogacewicz@gmail.com