Słyszałem, że jestem dupkiem… — podsumowanie roku

Jutro jest 31 grudnia, więc wypadałoby wziąć kartkę, jakiś ołówek i usiąść, by wypisać sobie, co zrobiłem w tym roku, a co planuje. A przynajmniej tak sugeruje mi Internet…

To nie jest tak, że idea podsumowań i pewnego rodzaju przystanków w drodze na szczyt, gdy to powinienem się obrócić i spojrzeć, jak wiele przeszedłem, jest zła. Ale moje przystanki zawsze odbywały się częściej niż raz na 365 dni. Nieważne, czy jestem uczniem, czy może mówię to jako twórca i tak nigdy nie zrozumiem, co ma na celu podsumowanie w grudniu. A tym bardziej nie lubię czegoś, do czego ktoś mnie zmusza.

Cóż, taki już jestem. Na początku listopada, choć nie byłem do tego przekonany, napisałem podsumowanie 2015 roku. Szybko, co? Tak, ale powiedzmy, że była to praca wykonana w 99%. I tak czekały mnie jeszcze nowe sytuacje związane z rzeczami, które chce w przyszłości robić. Więc wiele by się w tym tekście zmieniło. Heh, rzeczywiście tak było. Potem najmniej miłe rozrywki — konsekwencje wyprowadzki od matki. No i cała lista pomaszerowała do kosza.

Uznałem, że za dużo mam do przekazania, że części nie chce przekazywać. A po jakimś czasie usłyszałem od jednej laski, że jestem pewnym siebie chujem, który gardzi innymi. Nie wszystkimi i wierzcie mi lub nie, ale często elokwencją maskuję swoją nieśmiałość. No, ale jak to ktoś kiedyś powiedział — Jak ktoś w Twoim towarzystwie czuje się od Ciebie gorszy, to zazwyczaj taki jest.

Więc, gdy od kilku dni zbierałem się do podsumowania tego roku, bardzo ciężko mi było pozbierać wszystko do kupy. W sumie stwierdziłem, że tylko ludzie nudni są w stanie spisać te wszystkie zmiany na kartce, bo u tych bardziej interesujących jest ich tak wiele, że zamiast patrzeć na konkretne punkty, łatwiej porównywać siebie z tym gościem, który siedział na tym krześle rok temu.

Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo ważne, by regularnie się zatrzymać i dokonywać przeglądu osiągnięć, ale po roku jest ich tak dużo, że mogę to tylko skwitować w jeden sposób = “Jestem zupełnie innym człowiekiem…”. Dlatego też wybrałem mniejsze okresy i nie potrzebuję zmiany cyfry w dacie, by pomyśleć o sobie.

Niech będzie, że się przechwalam, że jestem zapatrzony w siebie i że jestem egoistą, bo ja po prostu się z tym zgadzam, ale podsumowując wszystko, co było w tym roku, chce taki być, chce robić to, co robię i dalej mieć w dupie, gdy ktoś czuje się w moim towarzystwie gorszy. Bo jeśli w tym roku:

  1. Nie zbudował od zera bloga,
  2. Nie opublikował ponad 250 tekstów,
  3. Nie stworzył podcastu, którego ludzie z chęcią słuchają,
  4. Nie zaczął dbać o swoją sylwetkę i formę,
  5. Nie zmienił w swoim życiu czegoś, co powinien zrobić (w moim przypadku wyprowadzka od matki),
  6. Nie skończył toksycznego związku,
  7. Nie poznał wielu fantastycznych osób, którzy mają wiele ciekawego do powiedzenia (Tak, to o tych znajomych, którymi podobno gardzę.),
  8. Nie znalazł dziedziny, która może być jego pracą do końca życia.
  9. A przede wszystkim, nie nauczył się znać swoją wartość i mówić, co mu się nie podoba, bez względu na reakcję innych.

To niestety, ale taki najprawdopodobniej jest. To był świetny rok, ale takiego też potrzebowałem. JA! Nie Ty, nie on i nie ona. Więc fakt, że się wydarzył nie uczynił mnie najzajebistszym facetem na świecie. Tylko delikatnie zbliżył do czegoś, co znasz jako “szczęście”. I wiecie, co dla większości pewnie jestem tym tytułowym dupkiem. Nie potrafię zliczyć tych niezadowolonych dziewczynek, które nie robiły na mnie wrażenia i młodzieńców, od których nie czułem się gorszy.

Ale te wszystkie rzeczy, o których piszę, pokazały mi jedno, że najważniejsze, co się wydarzyło w tym roku to zmiana mojego podejścia do samego siebie, bo stałem się po prostu sobą. Robię to, co lubię, mówię to, co chce, a jednocześnie działam tak, by nie mieć potem wyrzutów sumienia.

Czy potrzebowałem do tego roku, nie, bo w końcu zacząłem wszystko 16 marca. Ale potrzebowałem tego podsumowania, by uświadomić sobie i Tobie, że ta cała moda na podsumowanie akurat teraz, to tylko puste slogany. Bo dla każdego ten rok był inny i doskonale widać to na moim przykładzie, więc daj sobie chwilę wytchnienia i obróć się w tył, by zobaczyć ile przeszedłeś, dopiero gdy sam będziesz na to gotowy, tak jak ja będę najprawdopodobniej w marcu,

A teraz wybaczcie, ale idę skończyć ten rok świetną imprezą. Mam nadzieję, że Wy też będziecie się dobrze bawić, w końcu wszyscy na to zasłużyliśmy…

Sprawdź też: 13 cech i wiesz, że to nie ten!

Coś powinno pojawić się na snapie ;)