Ucieknijmy w bajkowy świat!

Zanim w pełni uzależniliśmy się od smartfonów i Facebooka istniało coś o wiele groźniejszego — młodzieńcza miłość do komputera.

Dlaczego było to coś naprawdę niebezpiecznego? Bo absorbowało nas w 100%. Teraz gdy obsesyjnie sprawdzasz Instagrama co kilka minut, przynajmniej robisz coś w między czasie. Owszem coś tak prostego, jak umycie naczyń. Zamiast zając pół godzinki, zabiera dwie godziny z życia i może skutkować zalanym telefonem, ale nie da się ukryć, coś zostało zrobione. A siadając do komputera, możesz zapomnieć o byciu pożytecznym dla kogokolwiek, nawet dla siebie.

Wiem, co mówię, przeżyłem coś takiego. W tym roku mam pierwsze wakacje, które nie polegają na budzeniu się specjalnie o ósmej rano, włączeniu komputera i pójść spać jakoś o czwartej może piątej nad ranem. Nie funkcjonuję w stanie zupełnej wegetacji i śniadanie stało się ważniejsze od wizyty na Summoner’s Rift. Nazwijcie mnie wariatem, ale potrafiłem przed komputer zapomnieć o głodzie, wizytach w łazience i tylko popijać Mountain Dew czy inne wysokokaloryczne napoje.

Dzięki zmianie trybu życia, a potem przeniesieniu aktywności na bloga przestałem. Jednak do dziś, gdy widzę, jak ktoś gra, świecą mi się oczy. Nie nazwałbym tego radością dziecka, tylko niewymowny szczęściem ćpuna, który trzyma w dłoni pierwszą od miesiąca działkę. Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie przestał grać. Ale wiem, że w transie nie liczyło się nic innego. Otoczenie wiedziało, że niezależnie co się wydarzy, ja zareaguje, dopiero gdy skończy się runda. A potem zrobię wszystko na odwal, by jak najszybciej zacząć następną.

A co będzie, gdy wyjdzie VR?

Myślę, że wtedy mało kto z tych, już doświadczonych w “godzeniu” życia z komputerem, graczy wciągnie się na serio. Owszem, dzieciakom będzie się podobać. Ale ja nie grałem na komputerze dlatego, że fascynowała mnie grafika, tylko dlatego, że mogłem uciec od codzienności i jednocześnie wiedziałem, że w każdej chwili mogę się wylogować. Byłoby to oczywiście trudne, ale nie pozostawiało takich spustoszeń jak narkotyki, do których porównałbym niebezpieczeństwo kryjące się za VR.