Pokój Filmowy: Jak Indiana Pacers zaskoczyli Igora Kokoskova i wyłączyli Devina Bookera

Pokój Filmowy to miejsce, w którym za pomocą — a jakże — filmów (i grafik) postaram się przedstawić konkretne detale z wybranego meczu, mające pewien wspólny element. Nie jest to nic innego jak wcześniejsze wpisy o Boston Celtics (raz i dwa), czy Anthonym Davisie, z tą różnicą, że postanowiłem tej formie nadać najprostszą, ale stałą nazwę. Na niech będzie początek przedstawię pięć następujących po sobie akcji w ofensywie Phoenix Suns z porażki przeciwko Indianie Pacers (104:109), w których wspólnym elementem są podwojenia na Devinie Bookerze i reakcje — lub ich brak — na nie.

Wiele umyka w kalendarzu, w którym każda drużyna ma 82 mecze do rozegrania. I o ile efektowne akcje wykonywane przez poszczególnych zawodników są łatwo dostrzegalne — namacalnie to widzimy — tak w ogromie spotkań można nie dostrzec roli jaką odgrywają poszczególni trenerzy. Ta się zwiększa w decydujących momentach, i tak jak najważniejsi gracze właśnie wtedy mogą przesądzić o losach meczu, tak trenerzy swoimi decyzjami i szybkimi reakcjami także są w stanie wydatnie pomóc prowadzonej drużynie w odniesieniu zwycięstwa.

Taką potyczkę trenerską mogliśmy doświadczyć w niepozornym starciu Indiany Pacers z Phoenix Suns, gdzie w ostatnich minutach Nate McMillan zaskoczył Igora Kokoskova agresywnym sposobem obrony Devina Bookera na piłce. Serbski trener zmuszony był do bieżącego szukania odpowiedzi. Analizując kilka kolejnych posiadań Suns z końcówki meczu, zobaczmy jak ten sobie z tym poradził.

94 (Suns)-95 (Pacers): Kokoskov na 4 minuty przed końcem 4. kwarty zdecydował się na skorzystanie z przerwy na żądanie. Suns po wznowieniu gry specjalnie nie kombinowali i zagrali prostego pick and rolla — Booker zaczął na piłce, zasłonę stawiał Deandre Ayton, dwóch strzelców rozciągało grę po jednej stronie, a ostatni zawodnik po drugiej.

Jednak zasłona zamiast otworzyć nowe możliwości, to w zasadzie je ograniczyła, bo Pacers za wszelką cenę chcieli uniemożliwić zdobycie punktów właśnie dwójce najlepszych graczy Phoenix. To widok, który po zasłonie zobaczył Booker.

Nie ma w tym nic nowego — najlepsi kozłujący, szczególnie tacy z rzutem za 3, są podwajani. Niemniej zaskoczyć mogło zachowanie obrońców pilnujących dwóch strzelców — nie jeden, a dwóch z nich wyszło do pomocy, czym całkowicie zagęścili pomalowane i odcięli możliwość wykończenia akcji Bookerowi, czy podania do Aytona. Ostatecznie wyglądało to tak:

Można dostrzec, że z trzech graczy nieuczestniczących w akcji pilnowany jest wyłącznie Trevor Ariza. Wydawałoby się, że w takim tłoku naturalnym rozwiązaniem byłoby podanie — łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić — i całość zakończyła się stratą.

0 punktów Suns (jedno posiadanie).

94–97: W kolejnej akcji Jamal Crawford zaczął z piłką, a Booker szukał sobie miejsca ruchem bez piłki po zasłonach. Zmianą kierunku na dwóch kolejnych zasłonach 21-letniemu obwodowemu udało się znaleźć dobrą pozycję pod koszem. Myles Turner, odpowiadający za Aytona, wyszedł za nim wysoko, co sprawiło, że pod obręczą pojawiło się dużo wolnej przestrzeni.

2 punkty Suns (dwa posiadania)

96–99: Suns ponownie zdecydowali się na powrót do pick and rolla Bookera z Aytonem, lecz tym razem pojawiła się subtelna różnica. Na stronę, od której Pacers wychodzili do pomocy przeniesiony został Ariza, a T.J. Warren stał się samotnym strzelcem.

Indiana nie zdecydowała się na zmianę schematu i Booker delikatnie wycofał akcję, na tyle by móc posłać długie podanie właśnie do Arizy. Doug McDermott wyszedł do pomocy do Aytona i nie zdążył na czas powrócić do Arizy, który dobre podanie zamienił na 3 punkty.

5 punktów Suns (trzy posiadania)

99–99: Suns z jakichś przyczyn nie zdecydowali się na kontynuowanie ustawienia z Arizą jako jednym z dwóch strzelców i ten powrócił jako samotny zawodnik do rogu. Jednak podopieczni Kokoskova prowadzili dalej dwójkowe akcje Bookera z Aytonem, przy czym skutek okazał się podobny do tego z pierwszego opisanego posiadania.

Pacers ponownie podwoili na koźle Bookera, do Aytona doskoczyło dwóch zawodników z pomocy, lecz należy podkreślić, że zrobili to na tyle umiejętnie, by odciąć możliwość podania do rogu lub na szczyt. Inna sprawa, że przede wszystkim Warren nie przesunął się lekko w dół, przez co nie stworzył okazji, aby piłka do niego mogła w ogóle trafić.

Tak więc Booker będąc przy koszu, nie przerwał dryblingu, wypracował zmianę krycia, po której był pilnowany przez Turnera i w izolacji spróbował przedostać się pod obręcz, gdzie został zablokowany właśnie przez centra przeciwnika.

5 punktów Suns (cztery posiadania)

99–101: Booker ponownie zaczął na piłce, a Ariza zamienił się stroną z Warrenem. W tym przypadku kozłujący odrzucił zasłonę Aytona i postawił na typową izolację z Corym Josephem. Nie była to bynajmniej zła decyzja, choć ustawienie Aytona tuż przy koszu sprawiło, że śmiało od niego mogła wyjść pomoc, a do centra Suns doskoczył zawodnik z rogu. I mimo, że Booker poradził sobie ze swoim dedykowanym rywalem, to pod koszem czekał na niego nie kto inny jak Turner, gdzie skutecznie kontestował rzut.

Ayton miał jeszcze okazję do ofensywnej zbiórki, lecz nie był w stanie skarcić dodatkowej pomocy i zmiany krycia. Dwóch strzelców ponownie w zasadzie zostało odpuszczonych.

5 punktów Suns (pięć posiadań)

Do rozstrzygnięcia meczu pojawiły się jeszcze trzy posiadania w ataku Suns. Pierwsze to punkty zdobyte w kontrze, kiedy w końcu udało się dograć otwierające podanie do Aytona na blok, gdzie ten miał od razu korzystny mis-match wysoki-niski, a pozostałe dwa to akcje po przerwach na żądanie — zakończone połowicznym sukcesem (w drugim przypadku Pacers skutecznie zapobiegli otwartą trójkę Bookera zmianą krycia).

Wychodzi więc, że Suns w tych sytuacjach z końcówki meczu, gdy pojawiły się bardziej agresywne pułapki ze strony rywali na Bookerze, zdobyli po jednym punkcie na posiadanie. Nie jest to wynik zły, choć z drugiej strony patrząc, Suns wyszli bez punktów w trzech z pięciu akcji, mając na uwadze przecież, że pojawiały się dogodne pozycje do rzutów — tylko nie dla Bookera i Aytona.

Nieco dziwić może, że Kokoskov — z wyjątkiem jednej sytuacji — wyglądał jakby nie do końca był przygotowany na takie rozwiązanie i nie zdecydował się na całkowitą zmianę schematu, a jedyne jego usprawnienie, a też nie zawsze. Nie tylko nie zobaczyliśmy więcej Bookera bez piłki, ale także Suns nie szukali tak popularnych pick and rolli z trójką strzelców po jednej stronie parkietu, która przy korzystnym rozmieszczeniu poszczególnych graczy mogłaby zapobiec pomocy lub otworzyć przestrzeń dla ścinającego Aytona. Być może serbski trener wierzył w lepszą decyzyjność Bookera, lecz nie zrobił wiele (tudzież nic), by w statycznych sytuacjach ułatwić swojemu najlepszemu zawodnikowi wykreowanie rzutu.

Pacers w zasadzie nie zostali specjalnie zmuszeni do rezygnacji ze swojego sposobu obrony i swój cel osiągnęli: zrobili wszystko, by odciąć od obręczy Aytona, zabrać piłkę z rąk Bookera, a jeżeli nie to przynajmniej utrudnić maksymalnie obwodowemu oddanie rzutu. I wyłączając posiadanie, w którym lider Suns wybiegał po zasłonach, za każdym raz to się udawało — Booker kończył z kontestowanym rzutem, stratą, czy akcję kończył ktoś inny. Kokoskov skutecznie nie odpowiedział, stąd McMillan po zastosowanych zmianach nie musiał już dalej szukać.