Kucając
Andrzej Stasiuk

Na niewielki zbiór impresji Andrzeja Stasiuka składają się teksty już publikowane. Ale to z pewnością nie powinno powstrzymać przed zakupem tej niezwykłej książki nawet tych , którzy w swoich zbiorach mają wszystkie poprzednie tomy autora. To bowiem lektura z tego rodzaju, którą warto mieć gdzieś blisko siebie i wracać do niej tylko po to, by przeczytać jedno króciutkie opowiadanie, kilka zdań. A potem zwolnić i pomyśleć.
Historie opisywane przez Stasiuka to historie dziejące się tu i teraz. Nie odsyłają nas w dalekie podróże, do miejsc egzotycznych, ich bohaterami nie są niezwykłe postacie, których losy zaskakują i zadziwiają. Aby odnaleźć swoje przestrzenie i bohaterów, pisarz po prostu przykucnął. Z ogromną wrażliwością i uważnością pochylił się nad żabami, rakami, umierającą suką. Wszystkimi zmysłami posmakował deszczu, mrozu, nocy, poranku, zmieniających się pór roku. Bez zbędnych komentarzy opisał brutalność, samotność, rytm, przemijalność i celowość świata natury. Świata , który budzi zachwyt, ale często i sprzeciw człowieka swym okrucieństwem, które nastawione jest na ciągłą walkę o przetrwanie, na bycie częścią łańcucha pokarmowego. A jednak to świat, który jest mądrzejszy od człowieka uzurpującego sobie bycie pępkiem wszystkiego.
“Dziwna jest ta nasza cywilizacja. Ratuje, chroni, przedłuża nam życie. A jednocześnie czyni nas bezbronnymi wobec śmierci. Nie potrafimy się wobec niej zachować.”
Dużo w tej książce o śmierci, stanowiącej jedno z podstawowych doznań. Śmierci, z którą walczy człowiek, z której nadejściem nie potrafi się pogodzić, a jednocześnie, której w odróżnieniu od świata natury, tak wiele w sposób celowy i bezsensowny zadaje.
Suka” to moje ukochane opowiadanie. Powolne odchodzenie starego psa, z którym spędziło się szesnaście lat, a który teraz “… przypomina stary, strzępiący się dywanik.” Najłatwiej byłoby ją uśpić, pozbyć się kłopotu uciążliwej pielęgnacji, zniecierpliwienia i irytacji przedłużającej się agonii, a przede wszystkim uczestnictwa w śmierci:
“Bo przecież uczestnicząc w śmierci innych ludzi, w śmierci bliskich, sami trochę umieramy, sami stajemy się trochę bardziej śmiertelni.”
Cywilizacja uczy się wydłużać życie, a jednocześnie daje sobie prawo do jego skracania. Ingeruje w los i w czas. A jednocześnie skazuje człowieka na przerażającą samotność odchodzenia. Strach przed śmiercią wybiera dla człowieka szpitale, hospicja, domy starców, jako przestrzeń, w których dostaje fachową opiekę, ale pozbawiony zostaje bliskości z rodziną, przyjaciółmi. Umierająca na werandzie suka cierpi, ale zostaje otoczona czułością, uwagą i poświęceniem. Swojej ostatniej gonitwy nie przebędzie sama, chociaż wymaga to od jej opiekunów odwagi i skupienia się na niej, a nie na swoim samopoczuciu.
To tylko jedno z opowiadań, ale każde inne również uzmysławia nam , że “…jesteśmy zwierzętami, chociaż ze wszystkich sił staramy się o tym zapomnieć.” Jesteśmy tylko częścią wielkiego świata natury i tak jak jaskółka, czy owca wpisujemy się w podobny schemat od narodzin do śmierci. Może więc warto zamiast walczyć z tym co nieuchronne, poświęcić swój czas na radość ze smakowania życia?
“Każdego ranka wychodzę na taras i patrzę, jak podnoszą się mgły. Pojawia si e słońce i drzewa stają w czerwonych i złotych płomieniach. Nie ma piękniejszego światła niż światła jesieni. W nieruchomym powietrzu blask zaciera kontury rzeczy i zostawia jedynie barwy. Nawet dźwięki są wyraźniejsze, oddzielone od siebie i trwają dłużej.”
Przepiękna, mądra książka. Do zachwytu i rozmyślań. A jakby tego było mało, tekst dopełniają niezwykłe ilustracje Kamila Targosza.
Andrzej Stasiuk “Kucając”, wyd. Czarne 2015, s. 122

