The Purge: Anarchy
A healthy dose of income-based exploitation, 3/6.
Raczej bezbłędny genre film. Chudy, spójny, więdzący po co istnieje. Zręcznie, szybko łączący trzy wątki, nie błąkający się niepotrzebnie po backstory’ach bohaterów (które nikogo w takich filmach nie obchodzą). Krótko i treściwie zakreślający niezbędne elementy.

Dodatkowo ‘zaangażowany społecznie’ — przykryty niby-politycznym tematem o podłożu społeczno-ekonomicznym. Zabarwienie klasowe to raczej wystarczający pretekst do rozwijania fabuły opartej na slashingu i killingu.
Na początku przeszkadzała mi kamera umiejscowiona na lewej stronie maski samochodu Franka Grillo. Kilka innych, niepotrzebnie krzywokątnych ujęć również (takie ujęcia nigdy nie działają). Zdjęcia nienajciekawsze, color-wise: większośc filmu działa się w nokturnalnym Los Angeles, a nocne filmy nie mają najlepszego światła. Ogólnie wyglądał cyfrowo, choć nie wiem jakiej kamery użyto do filmowania.
Frank Grillo grał czystą, wyliniałą action figure, raczej prosto z lat 80 lub 90. Satysfakcjonująca rola. Latynoski sprawdzały się w swoich rolach, grały właściwie i przekonująco. Para też była ok, wyglądem i zachowaniem telegrafowała squeaky cleanliness — tym śmieszniej, gdy sięgnęli po spluwy.
Z innych sightów, które zwróciły moją uwagę: załatwienie gołymi rękami gościa nadchodzącego zza rogu — by nie robić hałasu bronią; gruba szalona baba, rzucająca mięsem i strzelająca z dachu budynku; czarny z maską hokejową podpisaną “God” — skutecznie groził z oddali (dziwne umiejscowienie polskiego tłumaczenia podpisu było atrakcją).
Podobało mi się użycie czasownika “to purge”, jako słowa określającego czynność zabijania. Często obecne w news reportach i dialogach bohaterów, np. “he’s purging”. “those who are purging tonight”, “I want to purge”.
Montaż na napisach końcowych wzmacniał emblematyczne undertones filmu. Trafny plakat (ten z amerykańską flagą), jak i tagline: “United we purge”.
Email me when film critique publishes stories
