,,MARIA” i ja, czyli bliskie spotkanie z reaktorem

Międzynarodowe Centrum Badań Jądrowych w Świerku- miejsce tajemnicze i niedostępne. Wejść mogą tylko wtajemniczeni i uprzywilejowani. Niedawno taką właśnie osobą stałam się ja i z dumą mijałam wychodzącą z reaktora grupę ambasadorów różnych państw. Też stałam się uprzywilejowana. My uczniowie też możemy pokłonić się tajemniczej sile reaktora, wobec której ci wszyscy, (zwłaszcza ci mało o nim wiedzący) drżą ze strachu.

Atrakcją wycieczki był wykład z promieniotwórczości, prowadzone przez panią Ewę Droste. W bardzo ciekawej formule pani przekonywała, że promieniotwórczości nie należy się bać — trzeba ją poznać. Jest wokół nas, może być niebezpieczna, ale też bardzo pożyteczna, co więcej, na co dzień żyjemy z nią w symbiozie. Człowiek składa się z potasu, a ten jest promieniotwórczy i — jak widać jakoś każdy funkcjonuje. Taka ciekawostka!

Oczywiście, najfajniejsza i najciekawsza była główna atrakcja czyli wejście do samego reaktora. Ze względu na bezpieczeństwo i zmniejszenie ryzyka napromieniowania się do minimum nad reaktorem znajdowało się 11 metrów wody. Można było podziwiać go przez szybę , a w całej okazałości zobaczyć dopiero na makiecie.


Zafascynowana promieniotwórczością, zaczęłam się zastanawiać skąd to się wzięło, kto wymyślił, czy zapoczątkował badania nad promieniotwórczością? Zaczęłam szukać informacji w różnych źródłach. Po długiej lekturze pomyślałam co owi badacze, wynalazcy mieliby nam do powiedzenia, jakimi ludźmi byli? Czy wiedzą, jak bardzo przydatne dziś okazują się wynalezione przez nich technologie? — wyobraźmy sobie spotkanie z nimi, może właśnie powiedzieli by tak:

Heinrich Geissler

Wikimedia (CC)

Wszystko zaczęło się ode mnie, w połowie lat 50 XIX wieku. Byłem szklarzem na Uniwersytecie w Bonn. Może mało kto o tym wie, ale to ja wynalazłem prosty sposób wtapiania elektrod metalowych w szkło. Umożliwiło to zamknięcie bardzo rozrzedzonego gazu w szklanej rurce z metalowymi elektrodami.

I zaczęło się… ruszyła lawina badania promieni katodowych-czyli wyładowań elektrycznych w rozrzedzonych gazach. Właśnie w moich szklanych rurkach. Choć nie byłem naukowcem, na coś się moje umiejętności przydały.

Pewien profesor matematyki, Julius Plücker, wykorzystując mój wynalazek zauważył, że pole magnetyczne zmienia wygląd światła powstałego w rurce. Z czego następnie wywnioskował, że katoda musi emitować jakieś promieniowanie.

Wilhelm Roentgen

Wikimedia (CC)

Ja odkryłem promienie X. Mają one zdolność przenikania rozmaitych materii (także ludzkiego ciała). Nieskromnie mówiąc wiele osób zawdzięcza mi życie. Czym byłaby współczesna medycyna bez lampy rentgenowskiej i tomografu?

Promienie te biologicznie porażają i niszczą żywe komórki i to znajduje zastosowanie w leczeniu nowotworów, czyli w diagnostyce i jako środek leczniczy. Jako promieniowanie jonizujące moje promienie służą również do konserwacji żywności oraz w miernikach czyli defektoskopii.

Promieni X szczególnie bały się panie- pewna firma konfekcyjna nawet uspokajała swoje klientki, że produkowana bielizna nie naraża ich na niedyskrecję mężczyzn, gdyż jest wykonana z materiału nieprzezroczystego dla moich promieni. Ta anegdota powinna uświadomić, że ludzie boją się tego, czego nie znają. Jeśli moje odkrycie jest mądrze wykorzystywane, przynosi tylko dobro.

Irena Joliot- Curie

Wikimedia (CC)

Jestem córką Marii Skłodowskiej-Curie. Genetycznie obciążona nauką.

W czasie wojny byłam sanitariuszką- radiologiem w ambulansach frontowych. Szkoliłam techników rentgenowskich w ramach służby radiologicznej francuskiego Czerwonego Krzyża i walczyłam o prawa kobiet, w czasie II Wojny Światowej brałam udział w ruchu oporu. Byłam członkiem francuskiego Komisariatu Energii Atomowej.

Związałam się z Frédérikiem Joliot i z naszych wspólnych pasji narodził się Nobel 1935 za odkrycie w sztucznej promieniotwórczości, a ściślej za wytworzenie sztucznych radionuklidów których promieniotwórczość jest samorzutna, czyli to już 3 Nobel w tej samej rodzinie.

Pod batutem mojego męża 12 grudnia 1948 roku uruchomiono 1 reaktor jądrowy we Francji — ZOE, gdzie paliwem był dwutlenek uranu, a moderatorem ciężka woda.

Maria Skłodowska — Curie

Wikimedia (CC)

Odkryłam polon i rad. Polon to nazwa na cześć mojej ojczyzny, którą bardzo kochałam, a której wtedy nie było na mapie świata. Z mojej inicjatywy prowadzono także pierwsze badania nad leczeniem raka za pomocą promieniotwórczości. Zaczęło się to gdy podjęłam prace naukowe nad promieniowaniem odkrytym przez Becquerela. Zastosowałam, zamiast kliszy fotograficznej używanej przez uczonego, bardzo czuły elektrometr.

Dzięki tej modyfikacji stwierdziłam, że natężenie promieni Becquerela zależy od zawartości uranu w próbce i jest do niej proporcjonalne. Spostrzegłam, że jest to właściwość atomów uranu. Później udowodniłam, że poza uranem także tor emituje promieniowanie.

Dalsze badania, prowadzone wspólnie z mężem doprowadziły do odkrycia dwóch nowych pierwiastków radioaktywnych pochodzących od uranu. Właśnie radu i polonu.


Jak widać promieniotwórczości nie należy się bać. Wręcz przeciwnie, dalsza nauka nad tym zagadnieniem pozwala wykorzystywać je do coraz bardziej użytecznych celów — w dziedzinie medycyny, energetyki i wiele wiele innych. A przecież wszystko zaczęło się od zwykłego szklarza, którego „wynalazek” umożliwił zajrzenie wewnątrz organizmu bez użycia skalpela. Może i Ty się nim okażesz? Przecież w naszym świecie co rusz jakaś szyba potrzebuje wymiany.

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Maria Gryglewska’s story.