Pusta dłoń

„Siła bez sprawiedliwości to przemoc. Sprawiedliwość bez siły to nieudolność.” ~Masutatsu Ōyama

Czym więc jest siła i sprawiedliwość w służbie jednemu dobru? Dla mnie i kilku tysięcy lat historii będzie to zawsze sztuka pustych dłoni. Sztuka karate.

W mroku niedomówień i licznych nieścisłości trudno jest oddzielić prawdę od ułudy. Dlatego też początki karate są mgliste i wiele cennych faktów historycznych na przestrzeni wieków straciliśmy bezpowrotnie. To , co się zachowało , to jedynie żałosny strzęp porywającej historii karate sięgającej swoją tradycją nawet do źródeł hinduskich. Zasadniczo historia karate dzieli się na cztery okresy: hinduski, chiński, okinawski i japoński. Najstarszy hinduski jest najgorzej znany. Głównie z przyczyn niewystarczających źródeł historycznych i ludzkiej bujnej wyobraźni. Przykładowo jedna z legend mówi o tajemniczym buddyjskim mnichu- Bodhidharmie. Według niej ów mnich wyruszył do Chin w celu rozpowszechniania nauki Buddy. Co znamienne dla przekazów ustnych, nie wszystkie wersje tej opowieści są zgodne ze sobą. Nie wiadomo ile lat miał Bodhidharma- 40, 50, czy 120? Podróżował pieszo przez Himalaje, czy popłynął statkiem? Faktem jest jednak to, że w końcu dotarł do Chin. Z początku przyjęty bez cienia entuzjazmu, zamieszkał w pobliżu klasztoru Szaolin (działo się to około roku 520 n.e., sam klasztor powstał w roku w 495 roku n.e.). Spędzał całe dnie na medytacji. Jedna z legend mówi nawet, że chcąc medytować w nocy, a nie mogąc poradzić sobie ze snem, w desperacji wyrwał sobie powieki, z których wyrosły pierwsze drzewa herbaciane. Dzięki mądrości jaką zbierał przez całe życie, doczekał się uznania i aprobaty mistrzów Szaolin. To właśnie wtedy zaczął ich nauczać własnymi metodami, rozwijającymi przede wszystkim charakter i ducha walki. W końcu wprowadził do Szaolin ćwiczenia fizyczne , zapoczątkowując w ten sposób tradycję uprawiania sztuk walki w klasztorze.

Z Chin do Japonii

W ciągu stuleci sztuki walki w Szaolin ewoluowały i rozwijały się pod okiem surowych chińskich mistrzów wraz z jej adeptami, sławiąc świątynię w lasach Shaoshi nie tylko w Chinach. Interesującym może się wydać fakt, iż nawet sama nazwa karate- zapisywana za pomocą dwóch ideogramów- oznaczała pierwotnie chińską dłoń. Jednak później pod wpływem japońskich mistrzów karate zmieniono nazwę na pustą dłoń. Właściwie to nazwa w samym swym brzmieniu nie uległa przekształceniu, jedynie jej zapis teraz się różnił. Co jednak sprawiło, że karate, a właściwie wiedza, która dała podwaliny pod tę sztukę samoobrony, pojawiła się w Japonii? W dużej mierze przyczynił się do tego upadek dynastii Ming (lata panowania przypadają na okres między 1368–1644), nad którą wisiał wcale nie błahy problem kryzysu gospodarczego i politycznego. Raz po raz wybuchały powstania chłopskie, plemiona mandżurskie się jednoczyły, a dwór był uwikłany w pajęczą, lepką nić intryg między eunuchami a konfucjanistami. W tej sytuacji głos mistrzów sztuk walk nie pozostawał bez echa w szczególności bezpośrednio po upadku dynastii. W konsekwencji wielu chińskich mistrzów musiało uciekać przed represjami politycznymi. Niejeden z nich znalazł schronienie na Okinawie.

Japońska wyspa

Okinawa, jak zresztą cały archipelag Riukiu, była miejscem gdzie od stuleci ścierały się zarówno elementy kultury chińskiej , jak i japońskiej. Co za tym idzie Okinawa była również rejonem , gdzie toczono nieustanne walki o wpływy. W związku z tym mieszkańcy wyspy niejednokrotnie musieli liczyć się z możliwością realnego zagrożenia. Tym bardziej, że jako rybacy byli narażeni na ataki piratów, aneksyjnych samurajów i ciekawskich Tajwańczyków. Kiedy pierwszy władca Królestwa Riukiu- Sho Hashi- wydał edykt zakazujący chłopom posiadania broni (nawet zwykły nóż kuchenny niebezpiecznie pachniał rewolucją), mieszkańcy wyspy musieli zastąpić broń innymi alternatywnymi sposobami obrony. Okazja do wywinięcia się spod uciążliwego prawa nadarzyła się po podbiciu Okinawy przez klan Shimazu w roku 1609. Niestety Japończycy wcale się nie kwapili spełnić prośby nowo podbitego ludu i udostępnić im do użytku broń białą. Jedynym wyjściem w tak burzliwych czasach okazała się walka wręcz. I właśnie wtedy na wyspę przybyli mistrzowie z Chin. Ich wiedza w połączeniu z pomysłowością podbitego ludu dała początek sztuce walki pustymi dłońmi.

Rozkwit

Jednak prawdziwy przełom dla karate nastąpił w roku 1922. Gichin Funakoshi (1868–1957) dał wtedy publiczny pokaz karate w Tokio. Ciekawa dyscyplina spotkała się z wielkim entuzjazmem, co zainspirowało mistrza do pozostania w mieście i nauczania karate. Z czasem z Okinawy przybywali kolejni mistrzowie , by wspomóc Funakoshiego, karate zyskało ogromną popularność. Na lata trzydzieste przypada jego rozkwit. Karate trenowano prywatnie, na uniwersytetach i w ośrodkach militarnych. Zmieniono nazwy kata- czyli dynamicznych układów ruchów tworzący walkę z niewidzialnym przeciwnikiem- na czysto japońskie, wprowadzono podziały na stopnie- kyu i mistrzowskie dan- a rok po śmierci Funakoshiego rozegrano pierwsze mistrzostwa karate w Japonii. Po drugiej wojnie światowej nastał trudny okres dla karate. Jednym z warunków kapitulacji, jakie postawili Amerykanie, było zaprzestanie uprawiania sztuk walki w kraju. Na szczęście oficerowie amerykańscy jeszcze nie wiele o karate słyszeli, więc szybciej się też ono odrodziło. Tak więc się ironicznie złożyło, że pierwszymi adeptami karate z zachodu stali się właśnie żołnierze amerykańscy. Do dalszej popularyzacji karate w niezwykłej mierze przyczynił się uczeń Funakoshiego- Masatoshi Nakayama (1913–1987). Warto zwrócić uwagę na fakt, iż jego karatega- strój do ćwiczeń- znajduje się w Polsce w Dojo Stara Wieś. Jest to unikalny obiekt na skalę światową zrealizowany z zamysłem stworzenia atmosfery treningu, ducha walki i Japonii. Bo przecież te trzy rzeczy są kwintesencją karate. Dojo nie tylko organizuje specjalne szkolenia karate, tzw. Gaszuku, ale także egzaminy na stopnie mistrzowskie, obozy o wysokim poziomie zaawansowania czy pokazy , jeśli tego wymaga okoliczność. Niepowtarzalnego klimatu Dojo nie da się opisać, można to jedynie przeżyć. Sama osobiście za każdym razem, będąc w Dojo, odkrywam coś nowego w tym niepowtarzalnym miejscu.

Ideologia

Karate- pusta dłoń- nigdy nie miało służyć do niecnych celów. Kto używa swych umiejętności karate do czynienia zła, po prostu nie jest godny miana karateki. Sam wielki mistrz Funakoshi tylko raz w życiu obezwładnił dwóch rabusiów i bardzo tego potem żałował, gdyż stało to w opozycji do jego poglądów. Trudno jest właściwie nazwać karate tylko sportem. To jest ideologia. Ideologia propagująca zdrowy styl życia, szacunek do wrogów, ucząca walczyć z samym sobą w każdej dziedzinie swego życia. Karate jest ścieżką życia, wyborem i nie ma od niego odpoczynku, bo jest zawarte w podejściu karateki do spraw najprostszych aż po walkę na śmierć i życie.

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Andżelika Serwatka’s story.