Deponia (recenzja)

Gra Deponia (produkcji Daedalic Entertainment) jest klasyczną przygodówką point and click. Nienajlepszą, ale wartą poznania. Jest to pierwsza część trylogii.

Deponia jest planetą pokrytą masą starych, nieużytecznych przedmiotów — jest wysypiskiem śmieci. Zamieszkują ją barwne postacie, a wśród nich niezbyt zaradny główny bohater — Rufus. To dość egoistyczny, niezbyt sympatyczny chłopak. Całe miasteczko (Kuvaq) nie traktuje go poważnie i uważa jedynie za przyczynę problemów i zamieszania w mieście. Rufus ma marzenie, by wydostać się z Deponii. Jego próby ucieczki i dotarcia do wymarzonego miejsca — Elizjum — dotychczas kończyły się niepowodzeniami. Gdy udaje mu się dostać na elizjański krążownik, jest świadkiem rozmowy, z której wynika, że dziewczyna (Goal) biorąca udział w konwersacji, jest zagrożona. Rufus decyduje się zareagować i próbuje ją uratować. W efekcie jego heroicznego aktu oboje spadają z krążownika i trafiają na Deponię. W dalszej części gry celem Rufusa wciąż jest dostanie się do Elizjum, ale tym razem w towarzystwie Goal. Po drodze pojawi się wiele trudności i zwrotów akcji.

Świat Deponii jest kreskówkowo/komiksowo rysowany. Grafika jest miła dla oka i spójna. Można powiedzieć, że jest “porządnie” wykonana. Przestrzenie w lokacjach są czytelne i zrozumiałe, łatwo się po nich poruszać. Interaktywne elementy są często w subtelny sposób wyodrębnione od reszty. Nie podoba mi się jedynie wygląd menu gry, w którym zabrakło kreskówkowej lekkości (menu sprawia wrażenie ciężkiego/topornego, niewyważonego). Muzyka w grze jest dobrze dopasowana, nie drażni.

Dużą zaletą gry są charakterystyczne postacie. I tu trzeba niestety przyznać, że prędzej można polubić postacie drugoplanowe niż głównego bohatera. Rufus jest dosyć drażniący w całej swojej niezależności, buntowniczości, zapatrzeniu w siebie i głupkowatych tekstach. Podejrzewam, że jego zachowanie miało być z zamierzenia zabawne i “cool”, ale nie do końca udało się to autorom gry. Poboczne postacie są natomiast bardzo barwne i różnorodne. Mają zabawne przywary, często zaskakujące zachowania. Spotkania z nimi są zdecydowanie atrakcyjną częścią gry.

Zagadki w Deponii są na wysokim poziomie. Są logiczne, złożone i dość trudne. Wymagają nieszablonowego myślenia. Pojawiają się różne typy zagadek (zbieranie przedmiotów, łączenie ich ze sobą w taki sposób, by stały się użyteczne, zagadki typu puzzle, zagadki w dialogach). Wskazówki otrzymujemy z rozmów z napotkanymi postaciami, znalezionych pisemnych informacji oraz z ust głównego bohatera wypowiadającego na głos swoje przemyślenia. W trakcie gry trzeba uważnie słuchać dialogów i zapamiętywać informacje — często mogą przydać się później. Jeśli czegoś niedosłyszeliśmy, zawsze można ponownie zadać pytanie danej postaci. Przedmioty które zbieramy i łączymy ze sobą często są abstrakcyjne i śmieszne, ale mimo wszystko ich użycie jest logiczno-odkrywcze — odkrywamy inne, nieoczywiste zastosowania przedmiotów, jednak zgodne z ich cechami, materią, strukturą, ciężkością. Złożoność zagadek w Deponii polega na tym, że aby rozwiązać jeden problem, pojawia się wiele mniejszych po drodze — już myślimy, że udało się nam wykonać zadanie i wtedy okazuje się, że jest jeszcze jakieś brakujące ogniwo. Przyznam, że dla mnie ta złożoność często była dosyć męcząca. Miałam wrażenie, że zbyt długo trwało wykonanie pewnych teoretycznie prostych zadań. Żeby je wykonać trzeba było się mocno wysilić, a nagroda za ich realizację nie była satysfakcjonująca. Przez to akcja gry toczyła się powolnie i zaczynała mnie nudzić. Jako, że jestem niedoświadczonym graczem, w przypadku niektórych zagadek posiłkowałam się znalezionym w internecie przewodnikiem. I tu muszę przeznać, że rozwiązania zagadek nie budziły myśli- “Jak to? Przecież to bezsensu!”, a raczej “Ale to sprytne! Szkoda, ze sama na to nie wpadłam”. Wskazuje to zdecydowanie na jakość zagadek, które choć często abstrakcyjne, pozostawały logiczne i przemyślane.

Zdecydowaną wadą gry była zbyt wolno tocząca się akcja. Główny bohater powolnie się porusza po planszy, jest to dosyć irytujące. Zniecierpliwienie podczas gry pojawiało się często. W pierwszej lokacji Rufus pozostaje dosyć długo, i robi się to nużące. W dalszej części tempo gry rośnie i jest odrobinę lepiej.

Gdy zaczynamy “wkręcać” się w rozwój gry, a fabuła staje się interesująca, następuje rozczarowujący koniec. Kulminacja wydarzeń pozostawia niedosyt. Koniec gry jest drastycznym urwaniem akcji.

Deponia nie zrobiła na mnie oszałamiającego wrażenia. Spodziewałam się po niej zdecydowanie więcej. Jej główną zaletą są dopracowane zagadki, humorystyczne dialogii, barwne charaktery. Największą wadą gry jest powolność akcji. Przyznam, że jestem ciekawa jak wygląda kontynuacja Deponii w dwóch kolejnych częściach. Nie jest to jednak ciekawość tak wielka, by zmotywować mnie do zagrania. Deponia pomimo całego swojego uroku, niestety nie porywa.

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Justyna Maslanka’s story.