Coaching kariery w IT

Krzysztof Kempiński
Jul 16 · 19 min read
Image for post
Image for post

W ramach podcastu “Porozmawiajmy o IT” miałem okazję porozmawiać ze Sławomirem Czuż o coachingu kariery w IT.

Posłuchaj naszej rozmowy w wersji audio 🎧 👇

Cześć Sławku, bardzo miło witać Cię w podcaście.

Cześć, witam Ciebie i wszystkich słuchaczy.

W przedstawieniu Sławka lidera, padło słowo coach czy coaching kariery z nastawieniem na IT, będzie tematem naszej dzisiejszej rozmowy. Zawsze rozpoczynam rozmowę z gościem od takiego wprowadzającego pytania: czy słuchasz podcastów Sławku, jeśli tak, to jakich najczęściej i najchętniej?

Tak, słucham. Generalnie słuchanie contentu mówionego, że tak to wyrażę, jest bardzo ważną częścią mojego życia, bardzo ważną częścią mojego dnia. Moim dzieckiem opiekują się moi teściowie, więc często odwożę je do dziadków. Ta droga zajmuje mi łącznie ok. 90 minut dziennie, więc mam sporo czasu na słuchanie podcastów, na słuchanie Youtuberów, słuchanie de-tekstów, kiedy mogę skupić się na drodze wzrokowo, natomiast mogę słuchać dobrego, wartościowego contentu. Słucham Twoich podcastów, słucham rzeczy technologicznych, słucham rzeczy technicznych, hard warer’owych, czasami około HR’owych. Jest tych tematów bardzo wiele. Natomiast bardzo lubię taki mówiony kontent, lubię też audiobooki, zwłaszcza wtedy, kiedy czytane są przez autorów książek. Ta część więc jest bardzo ważna.

Super, bardzo się cieszę. Zacznijmy od pytanie od definicji: czym jest coaching kariery i czy jeśli chodzi o branżę IT, z którą jesteśmy obydwaj związani, to czy ten coaching wyróżnia się czymś szczególnym?

Coaching kariery generalnie jest procesem rozwoju. Jest to proces, który jest nakierunkowany na rozwój zdefiniowanego obszaru, tego który jest przedmiotem tego coachingu. Jest to proces, który na pewno jest interaktywny, jest ustrukturyzowany, na pewno jest zaplanowany, świadomy. Przede wszystkim jest nakierowany na bardzo konkretne osobiste cele. Jest to relacja 1 na 1. Jest to bliska, transparentna współpraca nakierowana na konkretna jednostkę — właśnie dlatego ma ono dla mnie największą wartość. Czy w branży IT wyróżnia się czymś szczególnym? Tak, na pewno, dlatego, że branża IT wymaga od ciebie pojęcia self-recyklingu, bycia cały czas na bieżąco, takiego automatycznego odświeżania twojej wiedzy, bycia cały czas na bieżąco z wszystkimi technologiami, ze wszystkim, co pracujesz. Dlatego, że dynamika tej branży i poziom zmiany jest bardzo wysoki. Przyznam ci się szczerze, że osobiście nie lubię słowa coaching — mówimy o pewnego rodzaju deprecjacji znaczenia tego słowa — ja nie bardzo lubię nazywać siebie coachem, chyba wolę słowo mentor, albo po prostu starszy kolega z branży. Tego pojęcia używam najczęściej, pojęcia mentor bardziej używam w określaniu tych relacji. Mentoring tak, bo warto o nim powiedzieć, przy okazji coachingu, na pewno jest to proces dłuższy, oparty na wzajemnym zaufaniu i szacunku, oczywiście tak samo, jak coaching, ale bardziej ukierunkowany na realizację długofalowych celów danej osoby, z którą pracujemy.

Jestem ciekaw, czego właściwie zainteresowałeś się taką działalnością, mając tyle lat doświadczenia w zarządzaniu w IT, jakie posiadasz. Jestem ciekaw co Cię popchnęło w kierunku właśnie coachingu kariery szczególnie w IT?

Tak naprawdę było kilka czynników, które zmotywowały mnie do tego, żeby realizować się w tej funkcji, w tej pracy. Po pierwsze, było to moje doświadczenie zawodowe, ale również to wszystko, co wyniosłem lub też to, czego nie wyniosłem z uniwersytetu. Zacznę może od części dotyczącej pracy, więc pierwsza rzecz, z którą się zetknąłem to tzw. polska myśl menedżerska, czyli ludzie, którzy nie są liderami, którzy są przełożonymi, którzy są nastawieni na podcinanie skrzydeł, gnębienie jednostek ambitnych, wybitnych, utalentowanych, które prą do przodu, które chcą realizować więcej, chcą robić więcej. Jest to strasznie trudne i bardzo demotywujące, więc pomyślałem, że będę pomagał osobom, które mają takich przeciwników na swojej drodze, bo z takimi też da się wygrać. Druga sprawa — spotkałem się bardzo często z filozofią budowania zespołów opartych na zasadzie: Hej wiesz, ja to najchętniej bym zbudował ten zespół w taki sposób, że zanim ktoś się zorientuje co się dzieje, to niech miną przynajmniej 2 lata. Jest to straszne, przerażające, ale jest to niejednokrotna sytuacja, z którą ja się spotkałem. Każdemu życzę, żeby jak najmniej miał do czynienia z tego typu osobami. Natomiast jest ich wciąż bardzo wiele. Trzecia sprawa to jest system edukacji. Nasze studia nie uczą zarządzania karierą, nasze studia nie uczą wyciągania ręki o pomoc, nasze studia nie uczą, nie wpajają mentalności dzielenia się wiedzą. Kiedyś miałem na ten temat bardzo ciekawa dyskusję ze swoim promotorem pracy magisterskiej, prof. Pocztowskim, który jest specjalistą do spraw zarządzania zasobami ludzkimi — o tym, że nasze studia, nasz system edukacji, zupełnie do tego nie przygotowuje. Pracując kiedyś w jednej z firm, w ABB, razem z Kasią Markowicz, z Piotrem Ciechanowskim (ówczesnym szefem centrum, bardzo pozdrawiam ich serdecznie) wypracowaliśmy taką inicjatywę no li-challing month — czerwiec miesiącem dzielenia się wiedzy, w której zebraliśmy ludzi, którzy chcieli, którzy prowadzili wewnętrzne szkolenia, wewnętrzne sesje, pracowali z innymi i byli bardzo mocno nacelowani na to dzielenie się wiedzą. Teraz to dzielenie się wiedzą wraca, to dobro wraca. Ludzie potem chcą z Tobą pracować, tworzysz ekstra Network, ludzie dzielą się wiedzą, chcą to robić, lubią pracować z innymi ludźmi tego typu. Efekty tej pracy widać błyskawicznie, więc to wszystko daje mi satysfakcję, i to wszystko zmotywowało mnie do tego, żeby zająć się tymi tematami związanymi z coachingiem kariery i pracować z wszystkimi jednostkami, które chcą i są gotowe na taką zmianę. Daje mi to ogromną satysfakcję i robię to przede wszystkim, naprawdę przede wszystkim, dla satysfakcji. Jest to mój trochę taki hobby-job, nie jest to moje główne źródło utrzymania, robię to bardzo często dla osobistej satysfakcji. Oczywiście pracuję komercyjnie, natomiast jest to bardzo ważna część tej pracy, że to dzielenie się wiedzą, umiejętność wypracowania fajnych rozwiązań, wyprodukowania czegoś co jest bardzo mocno sfokusowane/skupione na drugiej osobie daje najwięcej satysfakcji.

Jasne, bardzo fajna historia. Wiesz, ja również staram się realizować ten podcast pod kątem dzielenia się wiedzą. Robię to również hobbystycznie, w takim niezarabiającym charakterze. Po pierwsze myślę, że to jest potrzebne dla wszystkich, którzy tej wiedzy po prostu potrzebują, ale też dla nas, osób, które w jakiś sposób realizują się poprzez tego typu działania. Doskonale rozumiem Twoje pobudki. Jak już też powiedziałeś, coaching to nie to samo, co mentoring. Coach to nie to samo co doradca czy mentor, który ma — powiedziałbym — bardziej bliższą relację. Powiedzmy, coach nie rozwiązuje bezpośrednio problemów, raczej wskazuje nam pewne kierunki. Dlaczego, według Ciebie, istotne jest właściwe nastawienie do tego procesu tych dwóch stron? Tego coacha i tego coachowanego, żeby wynieść z tego jak najwięcej korzyści.

Oczywiście mentor, czy coach nie rozwiąże takich problemów, ale może pomóc. To jest relacja zupełnie innego typu, bardzo długofalowa, bardzo mocno nastawiona na zaufanie. Wracając do nastawienia, coaching to przede wszystkim umiejętność słuchania ze zrozumieniem. Umiejętność analizowania i przemyślenia tego, co coach ci mówi, wyciągania wniosków, zaaplikowanie tej wiedzy dla siebie. Coaching to szacunek do drugiej strony, to jest na pewno podstawowa część tej relacji. Można oczywiście też popatrzeć na to czysto merkantylnie, niech pan robi tę usługę i tyle. Natomiast to zupełnie nie o to chodzi. Dla mnie bardzo istotną rzeczą jest tzw. sponge-mound (tryb gąbki), czyli umiejętność zbudowania takiej relacji, która opiera się na zaufaniu, że osoba, z którą pracuję rzeczywiście słucha i chce słuchać, i chce realizować te rzeczy, o których rozmawiamy. Na przykład, jeżeli chcemy zrealizować jakiś cel, to mamy do tego 3 punkty, które musimy zrobić — w tym miejscu przeczytaj książkę, popracuj nad tymi dokumentami a w tym miejscu może posłuchaj podcastów, może popatrz na materiały na You Tub’ie, a w tym miejscu przygotuj prezentację. Te wszystkie trzy elementy potem dadzą ci podstawy do tego, żeby pójść o krok dalej. Jeżeli kto jest w stanie na zasadzie zaufania usiąść i przeanalizować te rzeczy, posłuchać i je rzeczywiście wykonać i bardzo uczciwie do tego podejść, to wtedy są bardzo fajne efekty. Są oczywiście też przypadki, w których są potrzebne bardzo mocno wypracowane dobre, konkretne praktyki. Tak jest, na przykład, w kwestiach przygotowania ludzi do rozmów rekrutacyjnych. Wówczas mówimy o tym, że mamy trzech głównych aktorów w procesie. Mamy sourcer’a, który przegląda CV — do niego trzeba trafić z pewnym przekazem, z pewną komunikacją. Mamy rekrutera, który robi telefoniczny screening, który przegląda CV w dłuższy sposób. Wczytuje się w nie trochę bardziej. Do niego trafiamy z zupełnie innym przekazem, w jeszcze inny sposób. W końcu mamy tę trzecią osobę, która podejmuje decyzje w procesie, gdzie już na konkretniej rozmowie musimy obronić pewne konkretnie określone tezy po to, żeby osiągnąć zamierzony cel, tak? Wygrać tę rozmowę, dostać tę pracę. Tam są konkretne praktyki, gdzie idziemy pewną określoną ścieżką, która jest mocno wypracowana, a zmienia się tak naprawdę tylko kontekst i stanowisko osoby, poziom i tak dalej. Oczywiście są też przypadki bardziej abstrakcyjne, kiedy najpierw trzeba ten cel zdefiniować, albo wtedy kiedy ten cel jest bardzo długofalowy i mówimy o serii, na przykład, kilku albo setek takich spotkań, sesji coachingowych nakierowanych na kilku różnych kompetencjach, które trzeba wspólnie wypracować rozwiązanie, więc tak to wygląda. Jest jeszcze taka fajna forma, ja nazywam to nieco prześmiewczo, agressive coaching, czyli takie krótkie 5-minutowe sesje, gdzie często ludzie, z którymi pracowałem wcześniej dzwonią do mnie i mówią: A słuchaj, Sławek, co byś zrobił w takiej sytuacji? Albo szukam inspiracji na ten temat, albo utknąłem z tym , i z tym… Zatem krótkie, fajne 5-minutowe rozmowy: A może pomyśl o tym… A może byś sprawdził to, a może byśmy porozmawiali o tym, o tamtym, szukałeś tego? Te krótkie, 5-minutowe agresywne sesje coachingowe (ja to nazywam agresywnym coachingiem, bo zwykle trwają właśnie do 5 minut) zawsze jest z tego fajny efekt, bo udaje się przełamać impas, sposób myślenia n temat danego problemu. Ja to polecam tak naprawdę każdemu, z każdym, zwłaszcza z kimś, kto nie jest ekspertem w danej dziedzinie, jak szukamy kreatywnego rozwiązania Najlepsze rozwiązania pochodzą od tych osób, które nie wiedzą, że nie da się rozwiązać tego problemu. To taka lekka, bardziej casualowa forma.

Kiedy sobie myślę właśnie o planowaniu kariery, przychodzi mi na myśl obraz takiej osoby, która dopiero co wchodzi do branży, stawia pierwsze swoje kroki. Czy coaching kariery może być również adresowany do osób bardziej doświadczonych, do osób, które już mają jakieś miejsce w tej drabince?

Bardzo ciekawe pytanie. Myślę, że coaching jest procesem, który jest zdecydowanie niezależny od wieku. Pracowałem z ludźmi w różnym wieku, od maturzystów po osoby znacznie starsze ode mnie. Ciekawe historie — maturzyści często zgłaszają się do mnie rodzice z zapytaniem: Słuchaj, dziecko nie wie, jaki wybrać kierunek studiów, zastanawia się nad tym. Jak to wygląda w przyszłości w pracy? To bardzo często są ciekawe rozmowy, z jednej strony tłumaczysz, że w wielu dużych organizacjach tak naprawdę ważne jest, że masz wyższe wykształcenie, naprawdę nie ma do końca aż tak wielkiej presji na to, czy ty kończysz taki czy inny kierunek studiów — wiele jest takich fajnych przykładów. Ja pracowałem z project managerami, którzy byli po studiach z mikrobiologii, albo z inżynierii medycznej, albo z innych studiów prawniczych. Świetnie sobie radzili w swoich obszarach, tak samo wszyscy inni ludzie, którzy szybko się przebranżawiają i pracują dzisiaj w IT, mając inny background, więc to jest jeden wymiar tego problemu. Z drugiej strony ważne jest, żeby studiować. Studia mają cię nauczyć pewnych, konkretnych umiejętności. Mam natomiast takie ciekawe historie, gdzie pracowałem z jedną z moich podopiecznych, udało mi się kiedyś przekonać do zrezygnowania ze studiów filologii angielskiej, na rzecz filologii niderlandzkiej. Pamiętam, że była w klasie maturalnej, rozmawialiśmy długo, kilka razy. Zdecydowała się na te studia i ja jej powiedziałem: Słuchaj, pójdziesz na te studia, będziesz mogła rozwijać swoje kompetencję z języka angielskiego, nauczysz się drugiego języka, kiedy skończysz. W trakcie studiów zrobisz kilka fajnych praktyk, ja ci pomogę w ich wyborze. Zobaczysz, będziesz na ostatnim roku studiów, przyjdą do ciebie pracodawcy z ofertami pracy. I tak było! Na V roku studiów odezwało się do niej kilka firm. Dziewczyna dostała świetne warunki na początku super premie językowe, język holenderski nie jest mainstreamowy, więc było jej bardzo znaleźć pracę. Pracowałem również z osobami, które były na drugiej skali spektrum, na przykład, w wieku 50+, z tej grupy wiekowej, w której zastanawiają się, jak się odnaleźć w jak szybko nadrobić zaległości technologiczne, jak poradzić sobie w pracy, w nowym środowisku agileowym, gdzie zawsze funkcjonowali w strukturach mocno waterfallowych, albo takich prawie zahaczających o prinsa, gdzie mamy mega udokumentowane, ustrukturyzowane, mamy bardzo mocno kontrolowany sposób pracy i tego typu środowisko. Oczywiście to co będzie zależne od wieku, to na pewno cele, tak? Na pewno zupełnie inne potrzeby mają osoby młode, a na pewno zupełnie inne potrzeby mają osoby, które mają już jakieś doświadczenie. Generalnie daje mi to bardzo dużo fajnych wyzwań i dużo satysfakcji z pracy. Z takimi osobami, ja zwykle, również pracuję przy pomocy ekspertów. Teraz myślę, ciekawa taka dygresja, w mojej pracy coachingowej nigdy nie pracuję sam. Uważam, że po pierwsze — może to być zaskoczeniem — ale dla mnie wynika to z definicji pojęcia coachingu, też między innymi dlatego nie lubię tego terminu coach, to jest proces zorientowany na druga osobę, na jej rozwój, w związku z tym nie wiem wszystkiego. Nie wstydzę się tego, nie waham się sięgnąć po pomoc ludzi z mojej sieci kontaktów, nawet w ekstremalnych przypadkach, poszukać kogoś na rynku, po to, żeby zrealizować konkretne cele rozwojowe osoby, z którą pracuję. Przygotowanie do rozmów rekrutacyjnych jest ciekawym przykładem. U mnie wygląda to w taki sposób, że ja w tym procesie korzystam z pomocy kilku osób. Po pierwsze, zawsze jest to bardzo szczera, głęboka rozmowa dotycząca targetów firm, wynagrodzeń wszystkiego, co się z tym wiąże. Po drugie, zawsze jest to sesja z ekspertem, który się zajmuje mediami społecznościowymi, który zanalizuje twojego LinkedIna, który poprawi wszystko to, co musi być poprawione, który audytuje twojego Facebooka, Instagrama, i tak dalej, w celu poszukiwania różnych dziwnych wynalazków, które tam się pojawiają. Jak również znajdzie się wybitny ekspert merytoryczny z tego obszaru, w który target ujesz, czyli jeżeli interesuje cię business intelligence, to zorganizuję ci sesję z dyrektorem business intelligence jednej z korporacji w Krakowie, który jest w sieci moich kontaktów, po to, żeby ten człowiek przemaglował cię z wszystkich tych pytań, które padają na rozmowie w innej firmie, ale one padną, bo to jest ten sam profil, ten sam typ, ta sama kwestia. Również organizuję sesję z osobą, która się zajmuje psychologią biznesu, gdzie porozmawiamy o tym, jak sobie radzić ze stresem, jak fajnie mówić, jak budować zaangażowanie w trakcie rozmowy, pogadać trochę o takich fajnych miękkich rzeczach, które mają znaczenie. Ale nie pracuję sam, tak? Owszem mogę przygotować w wielu kwestiach, pewnie nawet dobrze, taką osobę, ale ja nie waham się sięgnąć po takich ekspertów, z którymi pracuję od wielu lat i mam wiele takich osób, z którymi pracuję bardzo blisko, z którymi pracuje się bardzo dobrze, które pomagają mi przygotowywać osoby, na przykład do rozmów kwalifikacyjnych, ale również realizować inne cele. Dlatego, że, tak jak mówię, dla mnie coaching to przede wszystkim jest proces zorientowany na drugą osobę i należy zrobić wszystko, żeby zrealizować wszystkie potrzeby tej drugiej osoby. W związku z tym należy również sięgać po rady, po wiedzę osób znacznie mądrzejszych od nas samych.

Jak najbardziej. A czy myślisz, że w tej szybko zmieniającej się branży, jaką jest branża IT, planowanie swojej kariery powiedzmy na kilka lat do przodu, w ogóle ma sens? Czy taka strategia wypracowana tu i teraz, na przykład na jakiś rozwój, może się bardzo szybko zdelokalizować pod wpływem zmian chociażby technologicznych, czy wobec tego planowanie długoterminowe swojej ścieżki kariery, w ogóle ma jakikolwiek sens?

O, tak! Zdecydowanie tak. Wierzę generalnie, że Failing to plan is planning to fail czyli na pewno ten element planowania jest niezmiernie ważny, zarówno w pracy, jak i w planowaniu kariery. Jeżeli nie zmienia się cel, oczywiście można trzymać się strategii, ale należy pamiętać czemu to wszystko ma służyć? Jeżeli działa — super, trzymamy się i to realizujemy. Jeżeli nie to analiza, zmiany, ponowna implementacja. Ważne, żeby w planie uwzględnić ten sell — presailing, bo tego wymaga ta branża. Ważne, żeby w planie uwzględnić to, że to co jest pewne, to jest właśnie ta ciągła zmiana. Od tego trzeba zacząć. Bardzo podkreślam istotność myślenia strategicznego, zarządzania strategicznego. Jeden z moich znajomych, Michał Kanarkiewicz, który bardzo fajnie pisze o zarządzaniu strategicznym przez pryzmat gry w szachy, bardzo polecam jego książki, mówi o tym, jak bardzo ważna jest ta zmiana w myśleniu. Jak bardzo ważna jest ta zmiana w nastawieniu, gdzie zarządzanie strategiczne to konsekwentna realizacja pewnych celów. To jest zmiana mentalna, to jest bycie gotowym mentalnie na egzekucję pewnego, konkretnego planu. Myślę, że tak naprawdę w tym wszystkim najważniejsze jest to, jak bardzo jesteś gotowy na te zmiany, a nie jak dobrze wypracowany masz plan, bo nawet najlepiej wypracowany plan nie będzie skuteczny, jeżeli ty nie jesteś gotowy na zmiany, gotowy na podążanie za tym planem, na jego bardzo nieustępliwą egzekucję.

Pewnie. To jak w praktyce realizuje się taki coaching? Zajmują się nim tylko, powiedzmy wyszkolone osoby, takie jak Ty, czy też lider zespołu technologicznego, czy bezpośredni nasz przełożony również może sprawować taką funkcję, która nas kieruje, czy wesprze w pewnym momencie rozwoju naszej kariery?

Wydaje mi się, że każdy, kto ma odpowiednie predyspozycje mentalne do bycia coachem, kto chce pomóc, kto lubi dzielić się wiedzą, kto chce się skupić na potrzebach drugiej osoby, nadaje się do takiej roli. Wydaje mi się, że ogromną rolę w tym wszystkim, zawsze pełni bezpośrednio przełożony. To trochę dłuższa historia, tutaj bardzo dużo rzeczy zależy od osobowości. Pamiętam, że w jednej ze swoich korporacji i innych przygód, miałem już spotkania świetnej, fantastycznej, absolutnej liderki z Wielkiej Brytanii, z którą pracowałem, która powiedziała mi bardzo szybko, na początku: Słuchaj, Sławo, ja wiem, że ty jesteś dużym potencjałem, wiem, że jesteś bardzo ambitny, wiem że realizujesz cele w taki sposób, że jest to zawsze ustrukturyzowany plan. Ja ci chcę powiedzieć tylko jedną rzecz, chcę cię zapewnić, że będę cię wspierać w każdym możliwym momencie Twojej kariery, twojego rozwoju nawet jeżeli jutro miałbyś przeskoczyć mnie w strukturze i zostać moim menadżerem. Będę wspierać cię przez cały czas. Pamiętam, że te słowa utkwiły mi do dzisiaj bardzo mocno w mojej głowie. To był pierwszy moment, w którym ja się spotkałem z podejściem, w którym skupiajmy się na drugiej osobie, pomagajmy im rosnąć, tylko wtedy, tak naprawdę korzystają na tym wszyscy. Ten bezpośredni przełożony ma ogromne znaczenie, ja to bardzo podkreślam. Można też trafić zupełnie przeciwnie, można też trafić bardzo źle, kiedy twój bezpośredni przełożony będzie taką osobą, która generalnie będzie torpedować twoje plany. Wówczas są 2 strategie i 2 rzeczy, które można zrealizować. Jak pytałeś, jak to się realizuje w praktyce? W praktyce to naprawdę bardzo ważne jest zrozumienie bardzo szerokiego kontekstu, w jakim się znajdujesz, procesów w firmie, mechanizmów działania, awansów, promocji, zmian, umocowań pewnych osób, relacji, natłoku. Całego wszystkiego, pełnego obrazka, który tworzy ten kontekst coachingu i albo wypracowujesz plan, który, na przykład ma na celu obejście drugiej osoby bokiem, zanim się zorientuje co się dzieje, może tak się wydarzyć. Albo run away — po prostu uciekasz z tej organizacji, uciekasz z tego setupu, wiesz że jest toksyczny, wiesz, że utknąłeś, wiesz, że nie da rady i szkoda czasu. Po prostu, zwyczajnie w świecie szkoda czasu, bo pewne rzeczy się nie zmienią, nie mają szansy jeżeli próbowałeś i widzisz, że nie ma, to ja namawiam do zmiany. Szkoda życia. Można te wszystkie rzeczy zrobić. Mam dwa takie przykłady. Myślę, że ciekawe. Pierwszy przykład: miałem taki case, mój osobisty będąc w jednej z firm. Utknąłem. Byłem w takim miejscu, w którym miałem problem z pójściem dalej, miałem problem z pójściem wyżej. Wiem, że robiłem świetną robotę, wiem, że miałem szansę na rozwój, na potencjał. Udało mi się poprzez złożony proces zaaplikowania na stanowisko, którego nigdy nie miałem szansy dostać, ale przez odpowiednią siatkę rekomendacji dotarcie do osoby, która była odpowiednio wysoko w strukturze, po to, żeby mieć szansę z nią porozmawiać. Po rozmowie, która miała trwać 15 minut, a która trwała 90 minut, dostałem informację zwrotną: stary, słuchaj, na pewno nie robisz tych rzeczy, które powinieneś robić. Na pewno powinieneś być w innym miejscu w organizacji. Ja do ciebie wrócę. Ten człowiek wrócił po to stanowisko C-level, bo to jest bardzo wysoko w organizacji, wrócił do mnie za pół roku i mówi: Mam dla ciebie pracę. Chciałbym, żebyś dołączył do mojego zespołu… Udało się, ale sposób w jaki to zostało załatwione, bardzo ciekawe. Moi przełożeni nie zostali zapytani o zgodę. Nie zostali zapytani o ich opinię, tylko dostali informację, że: Cześć, Sławek wtedy i wtedy, przenosi się do mojego zespołu. Zrekrutujcie sobie kogoś na jego miejsce. Dziękuję, do widzenia. Jak dobrze zrozumiesz kontekst, środowisko, wiesz kto decyduje, kto może się dobrze odnaleźć w jakim miejscu, jaką jest figurą — te wszystkie rzeczy można zrobić, jesteś w stanie wypracować taki plan. To wymaga dużego zrozumienia dużej wiedzy na temat kontekstu i pracy działających w firmie, ale da się to zrobić. Ale czasami po prostu trzeba uciekać. Także to jest bardzo zależne od sytuacji.

Ok, Sławku, trochę powiedziałeś na temat tego, jaką osobą jest coach, jaką misję może realizować, w jaki sposób może pomóc. Chciałbym Cię prosić o podsumowanie, jakimi cechami musi się charakteryzować dobry coach kariery w IT? I czy wiedza techniczna jest w jakiś sposób wymagana, żeby się realizować, jako coach kariery w IT?

W mojej ocenie, taki coach musi na pewno mieć odpowiednią osobowość, potrafić w stu procentach skupić się na potrzebach osoby, z którą pracuje. Nad sformułowaniem i realizacją jej celów. To jest najbardziej kluczowa rzecz. Oczywiście, kolejną rzeczą jest umiejętność budowania dobrej relacji, zaufania, bycia bardzo transparentnym. To skupienie na tej drugiej osobie jest absolutnie kluczowe, jeżeli chodzi o mentalną część bycia coachem. Rozwijać się, poszukiwać rozwiązań nie tylko w oparciu o własne doświadczenia — to na pewno jest kolejna rzecz, której trzeba się trzymać. Na pewno trzeba umieć sięgną do innych po radę, albo zorganizować sesję czy dwie, z kimś innym. Mówiłem o tym wcześniej, ja nie waham się sięgnąć do ludzi z mojej sieci kontaktów, którzy są ekspertami w danym obszarze. Dzwonię do kogoś i mówię: Cześć, mam takiego człowieka, świetny temat. Potrzebuję, żebyś popracował nad tym i na tym. Organizujemy wspólne spotkanie, a następnie kilka sesji, realizuje ktoś inny. Ja wiem, ze to jest najlepsza możliwa osoba, która nad tym konkretnym kawałkiem kompetencji popracuje. To jest mój model pracy. Wiedza techniczna, bo o to pytasz, tak, owszem pomaga. Ale wydaje mi się, że nie jest to czynnik kluczowy. Ja mam wykształcenie menedżerskie, od lat pracuję w IT i bardzo dobrze rozumiem to środowisko, bardzo dobrze rozumiem kontekst, organizację procesów, liderów, i tak dalej. Techniczne rzeczy są bardzo istotne wtedy kiedy mówimy o rozwijaniu kompetencji bardzo mocno technicznych. Jeżeli celem coachingu jest konkretna techniczna rzecz to wówczas ta wiedza techniczna się przydaje. I wydaje mi się, że tutaj na pewno są na rynku tacy specjaliści z tej branży, którzy pracują mocno nad techniczną rzeczą. W pierwszej kolejności, na pewno ważna jest ta cecha osobowości, czyli ta umiejętność skupienia się na drugiej osobie, no i potem cała reszta, w zależności od tego, co jest celem.

Rozumiem. Czy wobec tego, taki coaching kariery, to jest jednorazowa usługa? Ktoś spotyka się z Tobą, omawiacie, w jaki sposób ten rozwój miałby wyglądać, taka pomoc jest udzielana z Twojej strony czy ze strony Twojej sieci kontaktów, czy tez bardziej jest to długofalowy proces planowany, przemyślany na ileś tam sesji rozciągniętych w czasie?

Tak. To zależy, jak to zdefiniujemy, jakie są potrzeby. Może to być bardzo szybka współpraca jeżeli mówimy o wygrywaniu rozmów rekrutacyjnych, to jest to bardzo mocno nakreślony jeden konkretny cel. Chcę wygrać tę i tę rozmowę, interesuje mnie to i to stanowisko. Czasami przychodzi mi pracować z takimi Klientami, którzy mają wybrany jeden konkretny cel, na konkretne stanowisko i konkretną firmę. Trzeba popracować na tak mocno skonkretyzowanym celem. Czasami trochę bardziej średnio terminowo może to być relacja trochę dłuższa, która ma na celu osiągnięcie awansu na konkretnych warunkach — czyli chcę zmienić mój kontekst pracy, to gdzie jestem, moje miejsce w strukturze organizacyjne, ale na konkretnych warunkach. Te warunki to A, B,C,D,E — i teraz musimy zrobić wszystko, żeby te warunki zostały spełnione jednocześnie. Musimy zrozumieć to wszystko, co się dzieje dookoła, wiedzieć jak to działa, kto o czym decyduje, żeby móc te cele zrealizować. Oczywiście są też relacje długie. Wtedy to jest tak, że ten coaching może być coachingiem, a może też być tak, że może być mentoringiem w zależności, jak są zdefiniowane cele, bo może to być coś nakierowane na kilka bardzo konkretnych kompetencjach, więc możemy mówić o takich kilku projektach coachingowych występujących po sobie. A może to być relacja bliższa mentoringowi, gdzie trochę więcej mamy rzeczy o charakterze abstrakcyjnym, gdzie pracujemy nad też konkretnymi kompetencjami, ale bardzo długofalowo. To zależy, jak ta usługa będzie wyglądała, to zależy od tego jakie są potrzeby. Natomiast wszystkie scenariusze są możliwe.

Rozumiem. Taka relacja z coachem może być dość intymna, ze tak to ujmę. Może być konieczność mówienia o rzeczach prywatnych, jakieś otworzenie się przed tym coachem. W związku z tym, pojawia mi się pytanie, jakie zasady powinny być przestrzegane we współpracy z coachem aby nic co niepotrzebne, nie wyszło na zewnątrz?

Dotykasz bardzo ważnego obszaru, mianowicie zaufania. To jest najtrudniejsza, ale równocześnie najważniejsza rzecz. Transparentność i ogromne zaufanie — to jest bardzo trudne, dlatego że ciężko jest zbudować tego typu relację zaczynając pracę z osobą, która jest obca, z którą nie mamy wcześniejszych relacji. Dlaczego jest to istotne? Dlatego, że nigdy to o czym rozmawiamy nie jest oderwane od innych rzeczy. Praca, rodzina, dom, cele finansowe, wartości które tobą kierują w życiu — te rzeczy wszystkie są ze sobą powiązane. Dla innych, różnych ludzi inne rzeczy są ważne. Każdy ma różne cele i jest w stanie realizować je w inny sposób i dlatego jest niezmiernie ważne, żeby o tym wszystkim porozmawiać. Jeżeli ktoś chce robić karierę w korporacji i pracować zagranicą, musi być gotowy na relokację, w związku z tym musi mu to umożliwiać jego sytuacja życiowa, rodzinna i tak dalej. Wiem, może przykład jest bardzo trywialny ale tak naprawdę to jest bardzo istotne. Absolutna gotowość do zmian trochę na zasadzie be careful what you wish for– gotowość mentalna do bycia coachowanym jest bardzo, bardzo istotną cechą. Rzeczywiście, jeżeli chcę i rzeczywiście jestem gotowy na tego typu relację, to muszę też być gotowy na zmiany. Bardzo często tego typu relacja, która wymusza na tobie zmianę, która ciągnie cię do przodu, która pcha cię do przodu, która sprawia, że ty musisz przemyśleć całą masę rzeczy, i być może zmienić całą masę rzeczy, które robisz do tej pory. Natomiast bardzo ważne jest, żeby zrozumieć cały ten kontekst, bo wtedy łatwiej jest wypracować wspólnie rozwiązanie, które jest efektywne, i które jest możliwe do zaaplikowania. Jeżeli wypracujemy rozwiązanie, które jest niemożliwe z perspektywy rodzinnej, domowej albo finansowej to tak naprawdę takie rozwiązanie nie ma żadnej wartości. To jest bardzo istotne, żeby móc umieć otwarcie o tym mówić. Ja zawsze staram się takie rzeczy budować ze swoimi podopiecznymi, z którymi pracuję bardzo powoli. Daję im czas, miejsce i przestrzeń na to, żeby spokojnie mogli się otwierać, mogli mi zaufać, mogli mówić o tych rzeczach. Nigdy nie naciskam, szanuję drugiego człowieka, szanuję czas cudzy, czas swój. Daję im szansę no to, żebyśmy mogli sobie spokojnie te wszystkie rzeczy poukładać. Natomiast im bardziej jesteśmy otwarci, transparentni tym znacznie lepsze jesteśmy w stanie wypracować rozwiązania i jesteśmy w stanie znacznie szybciej osiągać założone cele.

Dużo tu mówisz o takim świadomym podejściu do swojego życia, planowania w ogóle swojego życia. Zgodzisz się ze mną, że coaching kariery w IT jest głównie nastawiony, jednak na umiejętności miękkie (planowanie, komunikacja, negocjacje w rozmowach o pracę) — czy na tym głównie można powiedzieć, że opiera się mimo wszystko coaching w IT?

Tak, w pewnym sensie jest to prawdą, dlatego, że coaching jako taki, coaching kariery jest pojęciem bardzo abstrakcyjnym i trochę agnostycznym, jeżeli chodzi o branżę. Tak naprawdę pewne wartości uniwersalne, niezależnie od branży, będą tutaj aplikowane. Nie jest to złe, dlatego, że coaching kariery w ogóle jest dokładnie na to nastawiony. Kontekst IT jednak nie może być całkowicie wyłączony, ponieważ ta branża wymaga całkowitego oddania się temu, by być całkowicie na bieżąco. Trzeba non-stop myśleć o technologiach, ona ma być atutem, ona ma być mocną stroną. Nie można się całkowicie wyzbyć, więc należy planować rozwój w ramach danej technologii, co nie zawsze jest łatwe. Albo na przykład potrzeba planować go w taki sposób, żeby odpowiednio szukać źródeł wiedzy, inspiracji, podnoszenia swoich kompetencji. Często do mnie trafiają ludzie, którzy utknęli, zastanawiają się co dalej, jak dalej, gdzie tego szukać. A szukać inspiracji i dobrego contentu dzisiaj to jest duże wyzwanie dlatego, że mamy sporo średniej jakości materiałów w Internecie. Każdy może dzisiaj wrzucić jakiś tam program szkoleniowy na platformę szkoleniową, sprzedawać go, promować — on może być bardzo dobry, ale może też być bardzo zły, przeciętny. Ja bardzo lubię konferencję, bardzo lubię spikerów — nie często na te konferencje jeżdżę, ale najciekawsze przeglądam je i przeglądam, kto jest na tych konferencjach jako spiker. Przeglądam ich materiały i słucham ich podcatsów, Youtube, ich contentu i zastanawiam się: ok., warto tam iść? Warto tam nie iść. Wydaje mi się to fajnym sposobem na wyselekcjonowanie tego, co jest wartościowe, a co nie. Są oczywiście jeszcze szkolenia, jeżeli chodzi o obszar, ja akurat nie uważam szkoleń za mega wartościową rzecz im dalej jesteś z perspektywy swojej kariery. Z jednej strony te umiejętności miękki, o których mówimy (planowanie, komunikacja, negocjacje) zdecydowanie są ważne, ale ta technologiczna wartość cały czas jest jednak nieodzownie główna. Czy mówimy o rzeczach softwarowych czy hardwarowych czy Project menadżerskich, zawsze musimy to mieć na tym drugim, trzecim wątku i w tym obszarze musimy się również bardzo mocno rozwijać.

👉 Czytaj dalej na: https://porozmawiajmyoit.pl/poit-072-coaching-kariery-w-it/

kkempin’s dev blog

Dev and life blog.

Welcome to a place where words matter. On Medium, smart voices and original ideas take center stage - with no ads in sight. Watch

Follow all the topics you care about, and we’ll deliver the best stories for you to your homepage and inbox. Explore

Get unlimited access to the best stories on Medium — and support writers while you’re at it. Just $5/month. Upgrade

Get the Medium app

A button that says 'Download on the App Store', and if clicked it will lead you to the iOS App store
A button that says 'Get it on, Google Play', and if clicked it will lead you to the Google Play store