Cyfrowa suwerenność Europy

Krzysztof Kempiński
May 25 · 17 min read

W ramach podcastu “Porozmawiajmy o IT” miałem okazję porozmawiać z Marcinem Zmaczyńskim o cyfrowej suwerenności Europy.

Posłuchaj naszej rozmowy w wersji audio 🎧 👇

Cześć! Moim gościem jest Head of Marketing CEE w Aruba Cloud, doświadczony manager odpowiedzialny za rozwiązania produktowe, strategie marketingowe oraz sprzedażowe, ich wdrażanie i realizację. Od ponad piętnastu lat związany z branżą IT, prywatnie pasjonat nowych technologii mobilnych, cloud computingu, cyber security oraz technologii blockchain. Moim i Waszym gościem jest Marcin Zmaczyński.

Cześć, Marcinie! Miło mi gościć Cię w podcaście.

Cześć! Witam serdecznie, Krzysztofie, Ciebie i Twoich Słuchaczy.

Dużo ostatnio mówi i robi się w obszarze chmury, ogólnie w obszarze cyfryzacji. Kiedy o tym myślimy, najczęściej przychodzą nam do głowy dostawcy tych usług zza oceanu. Może się pojawić pytanie: „Ale co z Europą?”. Właśnie o cyfrowej suwerenności Europy będę dzisiaj rozmawiał z Marcinem w podcaście.

Zacznijmy od ramowej części każdego mojego podcastu, czyli od pytania do Ciebie, Marcinie. Czy słuchasz podcastów? Jeśli tak, to może masz listę swoich ulubionych, którymi możesz się podzielić ze słuchaczami.

Krzysztofie, tak, słucham podcastów, jak najbardziej. Kiedyś słuchałem trochę więcej, ponieważ częściej jeździłem samochodem lub pociągiem, jeżeli chodzi o konferencje. Obecnie moja praca, jak większości osób w branży IT, jest głównie sfokusowana na pracy przy komputerze, przez co w jej trakcie nie słucham podcastów ze względu na to, że pracuję tym samym urządzeniem, którym odbieram podcasty, czyli mózgiem. Jest monochromatyczny, jeżeli o to chodzi. Natomiast bardzo często słucham podcastów w różnych sytuacjach po pracy. Bardzo lubię podcasty branżowe, chociaż przyznam szczerze, jest to dosłownie kilka podcastów, które czasami podsłuchuję, i to też nieregularnie. Z podcastów, których czasami słucham, to jest Biznes w IT na przykład. Dosyć fajny jest też podcast, który nazywa się Porozmawiajmy o IT, czyli Twój własny, Krzysztofa Kempińskiego.

Dziękuję.

Ciekawie i przystępnie opisujesz pewne tematy związane z branżą i zawsze lubię posłuchać, jak to wygląda z drugiej strony. Ciekawy jest też DevTalk, już taki trochę bardziej zaawansowany. Ze swojej branży, marketingowej, polecam Marketing Manager 2.0, którego też czasami lubię posłuchać. Ma on bardzo ciekawych gości i warto się czegoś od nich nauczyć. Natomiast poza tym, lubię słuchać podcastów związanych z moją pasją podróży, czyli podcastów, które opisują sytuację w innych regionach świata, ponieważ uważam, że nasze media są niestety dosyć skąpe w tym temacie. Bardzo fajnym podcastem jest Dział Zagraniczny Macieja Okraszewskiego i bardzo lubię też Drzazgi Świata Kamili Kielar. To jest podcast, który opisuje ciekawe tematy dotyczące różnego rodzaju sytuacji globalnych w różnych zakątkach świata, o których często milczą tak zwane media głównego nurtu.

Ok, dzięki wielkie. Tego ostatniego nie znałem, z chęcią sobie spojrzę. Dzięki za podzielenie się podcastami, które trafiają do Twojej głowy. Super.

To co, może przejdziemy do tematu naszej rozmowy. W tym podcaście bardzo często padały takie stwierdzenia, że transformacja cyfrowa w Polsce, ale też na świecie, mocno przyspieszyła z powodu pandemii i że nie jest to opinia, ale mierzalny fakt. Jako Aruba Cloud przeprowadziliście ciekawe badanie związane z transformacją w rejonie Europy Środkowej na temat tego, jak firmy radzą sobie z tą transformacją. Chciałbym Cię wobec tego zapytać, na jakim etapie drogi z implementacją cloud computingu jesteśmy w rejonie Europy Środkowej?

Warto na początku podkreślić, że badanie, o którym mówisz, robiliśmy w lutym 2020 roku. Niedawno minęła rocznica od zrobienia tego badania i dlatego postanowiliśmy o nim przypomnieć z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że było to chyba ostatnie badanie robione przed Covidem na tak dużą skalę. Przebadaliśmy sześćset pięćdziesiąt firm, z czego dwieście pięćdziesiąt w Polsce, dwieście na Węgrzech i dwieście w Czechach. Czyli sześćset pięćdziesiąt firm to jest dosyć spore badanie. To było badanie, które zakończyliśmy dokładnie w styczniu 2020 roku. Miesiąc później wybuchła pandemia, więc można powiedzieć, że to badanie ma także pewną wartość pokazującą, jak bardzo zmieniło się postrzeganie firm, sposób myślenia i optyka w stosunku do czasów sprzed pandemii.

Zdecydowanie można powiedzieć, że przed pandemią polskie firmy, szczególnie polskie firmy, były bardzo ostrożne, jeśli chodzi o implementację jakichkolwiek usług chmurowych u siebie. Znacznie bardziej niż ich koledzy z sąsiednich krajów bloku Europy Środkowo-Wschodniej, czyli Czesi i Węgrzy. Zdecydowanie nasi sąsiedzi z południa, czyli Czesi, mieli już na początku roku 2020 implementację rozwiązań chmurowych na poziomie pięćdziesięciu procent, podczas gdy u nas wynosiła ona wtedy około trzydziestu trzech procent. W uproszczeniu można powiedzieć, że tylko co trzecia firma z sektora SMB w Polsce używała jakichkolwiek rozwiązań w chmurze.

Już teraz można powiedzieć, że bardzo mocno się to zmieniło. Myślę, że dosyć ważna jest też kwestia definicji. Co rozumiemy przez używanie rozwiązań w chmurze? Niekoniecznie oznacza to pełną migrację do chmury. Bardzo często używamy narzędzi, które sensu stricto są już w chmurze stworzone. Inną kwestią jest to, że firmy zostały zmuszone do bardzo szybkiej nauki i edukacji. W momencie, kiedy biura zostały pozamykane i nagle okazało się, że praca biurowa jest niemożliwa, firmy musiały bardzo szybko przestawić się na pracę zdalną, przestawić pracowników na pracę zdalną. Zdecydować się, jakie narzędzia i usługi będą wykorzystywane do poszczególnych czynności typu komunikatory, narzędzia używane do szerowania wspólnych, firmowych plików, do komunikacji. Jest też kwestia zabezpieczenia sieci, skoro wszyscy będą pracowali poza siecią firmową, bo będą się łączyli ze swoich zewnętrznych Wi-Fi, sieci lokalnych.

To wszystko musiało bardzo szybko zostać przygotowane przez firmy. Część firm się z tego wywiązało bardzo dobrze, a część nie. Były na ten temat robione badania Kaspersky’ego w kwietniu 2020 roku, czyli dwa miesiące po wybuchu pandemii, gdzie okazało się, że niestety bardzo wiele firm działało ad hoc i dopiero po pewnym czasie dało pracownikom odpowiednie narzędzia do pracy. Bardzo często pracownicy pracowali na swoich własnych komputerach.

Jeżeli chodzi o temat chmury, to można powiedzieć, że firmy przeszły do chmury w sposób pośredni, korzystając z narzędzi, które były w chmurze, bardzo często przekazując swoje dane już do chmury. Jeżeli mówimy o szerowaniu plików na zewnętrznym dysku wirtualnym, który został wykupiony, jeżeli mówimy o współdzieleniu pewnych zasobów danych czy projektów, które siedzą w rozwiązaniach zewnętrznych w chmurze, to tak naprawdę bardzo często sensitive data, czyli te cenne dane, były już w sposób świadomy wynoszone na zewnątrz przez firmy.

Na pewno pandemia przyspieszyła proces migracji do chmury w sposób pośredni. Natomiast w pierwszym etapie, jeżeli chodzi o bezpośredni sposób migracji, czyli migracje swoich zasobów z infrastruktury on-premise do infrastruktury chmurowej, to raczej zostało to zablokowane z tego względu, że firmy do końca nie wiedziały co będzie dalej, jak dalej pandemia się potoczy. Bardziej były zajęte działaniem day by day, czyli przygotowaniem się do sytuacji, jaka jest.

Pierwsza fala, jaka była, to na pewno była fala migracji pośredniej, czyli firmy zaczęły korzystać z rozwiązań, które są w chmurze, a do których często wcześniej niespecjalnie zaglądały albo nie czuły takiej potrzeby, bo do tej pory wszystko funkcjonowało, jak funkcjonowało. Praca zdalna zmusiła ich do pewnych zmian paradygmatów, jeżeli chodzi o to i to jest na pewno bardzo pozytywne. I kiedy zobaczyły, że nie taka chmura straszna, jak im się wydawało, to też pomogło im to podjąć kolejne decyzje, jeżeli chodzi o kwestie migracji. Myślę, że ten proces będziemy bardzo mocno widzieli. Oczywiście niektóre problemy związane z migracją dalej pozostają, bez dwóch zdań.

Jestem ciekaw, czy z tego badania, czy też z Twojej obserwacji rynku, wynika jakiś spójny obraz tego, co przyciąga, a co odpycha firmy z naszego regionu do chmury. Czy to jest zależne od kraju, czy też może są to wspólne elementy, które działają na korzyść, na pewne benefity, które firmy chcą osiągnąć poprzez tę migrację albo te obawy. Czy możesz się podzielić rzeczami, jakie zaobserwowaliście w tym temacie?

Nasze badanie pokazało jasno i wyraźnie, że bardzo dużo firm, szczególnie w Polsce, w porównaniu z sąsiadami, odczuwa lęk przed przekazaniem danych na zewnątrz, utratą kontroli nad danymi. Obserwujemy podejście, że dopóki dane są na moim serwerze, który mam pod stołem, to te dane są bezpieczne, bo w każdej chwili mogę dotknąć tego serwera i czuję, że mam nad tym kontrolę. A nie wiem, kto tam pracuje i kto będzie miał dostęp do tych danych, kiedy będą one w chmurze.

Z jednej strony firmy deklarowały w naszym badaniu, że jeden z największych plusów chmury to bezpieczeństwo danych, ale jednocześnie obawiały się o to bezpieczeństwo. Ten dualizm racjonalno-emocjonalny był bardzo mocno widziany przez nas. Racjonalnie firmy wiedziały, że dane są bezpieczne w chmurze, a z drugiej strony bały się o utratę tych danych po przekazaniu ich do rozwiązań chmurowych. Myślę, że bardzo dużą rolę do odegrania ma tu edukacja. Powiedzmy sobie szczerze, bardzo często słowo chmura było nadużywane, czasami robił się z niego taki niebezpieczny buzzword.

Z jednej strony firmy deklarowały w naszym badaniu, że jeden z największych plusów chmury to bezpieczeństwo danych, ale jednocześnie obawiały się o to bezpieczeństwo. Ten dualizm racjonalno-emocjonalny był bardzo mocno widziany przez nas. Racjonalnie firmy wiedziały, że dane są bezpieczne w chmurze, a z drugiej strony bały się o utratę tych danych po przekazaniu ich do rozwiązań chmurowych. Myślę, że bardzo dużą rolę do odegrania ma tu edukacja.

To jest kwestia edukacji, która musi jeszcze zostać dobrze poprowadzona. Jest prowadzona i myślę, że pandemia bardzo mocno pomogła w tym, żeby przedsiębiorcy w Polsce zrozumieli, czym chmura tak naprawdę jest i jakie usługi wchodzą w jej skład. Nazwanie czegoś tak bardzo ogólnikowo nie do końca jest pomocne. W jaki sposób ta chmura rzeczywiście może pomóc w optymalizacji biznesu? To nie jest tylko kwestia oszczędności, ale wielu innych rzeczy. Myślę, że pandemia pozwoliła firmom zrozumieć, że usługi, które zostały im zaoferowane nawet za darmo przez niektórych dostawców, na przykład jeśli chodzi o komunikatory, to są usługi, które od samego początku działają w chmurze.

I nagle firmy zrozumiały, że nie muszą kupować infrastruktury tylko po to, żeby zainstalować taki streamingowy komunikator wideo u siebie, że to wszystko gdzieś jest i oni nie muszą się tym w ogóle martwić. Niektóre firmy nauczyły się, co to znaczy dług technologiczny. Na przykład nie mogą pozbyć się problemu długu technologicznego, czyli kwestii, czy wymieniamy, ile wymieniamy, ile musimy kupić, jak estymować. Bardzo wiele tego typu rozwiązań i tak zwanego zamrażania kapitału, chmura najzwyczajniej w świecie rozwiązuje. Bardzo dużo odpowiedzialności schodzi z ramion przedsiębiorcy na barki dostawcy chmury i to jest mega pozytywna rzecz, którą firmy zaczęły dostrzegać w okresie pandemii.

Myślę, że kwestia lęku, jeżeli chodzi o utratę danych, dalej jest i ona będzie oczywiście przez odpowiednią edukację zdejmowana. Natomiast trzeba tutaj bardzo mocno uważać, żeby nie podchodzić do tego zero-jedynkowo. Dosyć głośno ostatnio było o pożarze centrum danych jednego z dostawców usług, między innymi chmury, wyjątkowe nieszczęście się wydarzyło, tak naprawdę. Niektórzy klienci, także w Polsce, niestety potracili swoje dane, bo dyski spłonęły fizycznie i pewne dane są nie do odzyskania. Byłem zaskoczony, kiedy widziałem bardzo wiele heheszków, memów u swoich znajomych z branży, ze zdjęciem płonącego centrum, nad którym unosił się dym i podpisem, że tak te dane idą do chmury. Na pewno takie podejście, takie śmieszkowanie nie służy sprawie.

Prawda jest taka, że po pierwsze chmura jest usługą, która musi mieć swoją fizyczną lokalizację, czyli centrum danych. W tym centrum danych trzymamy wszystko, kolokacje, nasze rozwiązania on-premise i serwery dedykowane, jeżeli zdecydujemy się na takie rozwiązanie i nawet zwykły hosting. Więc tak naprawdę, jeżeli dane centrum spłonęło, to wszyscy klienci, bez względu na to, jaką formę infrastruktury wybrali, potracili swoje dane. To nie jest tak, że była to kwestia usług chmurowych. Po prostu fizycznie centrum danych zostało zniszczone.

Jedne, co edukacyjnie dobrego z tego wyjdzie, to kwestia backupu i disaster recovery. Wszyscy może w końcu zrozumieją, że posiadanie odpowiednich rozwiązań backupowych jest mega ważne. To też jest coś, co było widać bardzo często na Tweetach czy pod komentarzami u tej firmy. Osoby, które miały disaster pisały, że po dwudziestu minutach czy po dwóch godzinach, w zależności od wielkości, mieli na nowo wszystko postawione i działające. Natomiast osoby, które nie miały tego typu rozwiązań, bardzo często, i słusznie, czuły się okrutnie, ponieważ ich dane zostały zniszczone i niestety są nie do odzyskania w niektórych przypadkach.

Bardzo dużo się dzieje i ja też powtarzam, że chmura to nie jest remedium na całe zło. To są konkretne usługi i rozwiązania, które na pewno pomogą Twojej firmie nabrać wiatru w żagle. Natomiast trzeba mieć na uwadze to, że pewną formę odpowiedzialności ma zawsze klient, który wybierając dane rozwiązanie musi wiedzieć, co stoi za tą chmurą, gdzie ona jest zlokalizowana, jakie to jest centrum danych, jakie ma zabezpieczenia, bo to ma bardzo duże znaczenie.

Bardzo dużo się dzieje i ja też powtarzam, że chmura to nie jest remedium na całe zło. To są konkretne usługi i rozwiązania, które na pewno pomogą Twojej firmie nabrać wiatru w żagle. Natomiast trzeba mieć na uwadze to, że pewną formę odpowiedzialności ma zawsze klient, który wybierając dane rozwiązanie musi wiedzieć, co stoi za tą chmurą, gdzie ona jest zlokalizowana, jakie to jest centrum danych, jakie ma zabezpieczenia, bo to ma bardzo duże znaczenie.

To jest trochę tak, jak z ubezpieczeniem na wakacje. Jak kupujemy ubezpieczenie za dwieście, trzysta złotych, w zależności od tego, na jak długo i gdzie jedziemy, nie chcemy wcale, żeby to ubezpieczenie było aktywowane, mamy nadzieję, że nie będzie. Jak wracamy z wakacji cali i zdrowi, to nie smucimy się, że wywaliliśmy trzysta złotych w błoto, bo nie musieliśmy z tego korzystać. Cieszymy się, że za trzysta złotych kupiliśmy sobie święty spokój. Nie martwiliśmy się będąc na wakacjach, bo cokolwiek się stanie, jesteśmy ubezpieczeni. Podobnie jest z kwestią backupu i disaster recovery, to jest kupowanie sobie świętego spokoju. Jeżeli coś się stanie, a zawsze może się stać i życie to pokazało, to jest to bardzo ważne, żeby nie żałować na to pieniędzy.

Jest to bardzo złe, jeżeli daną sytuację przekładamy na usługi chmurowe, na zasadzie, że tak to się kończy, jak się trzyma dane w chmurze. Nie, tak się to kończy, jak się trzyma dane gdziekolwiek, jeżeli to miejsce zostanie strawione pożarem.

Oczywiście, że tak. Powiedziałeś o obawach, które bardzo często mają swoje źródła w naszych emocjach, w naszej psychice. Powiedziałeś też, że adopcja chmury przed pandemią była na poziomie trzydziestu paru procent. Teraz powoli nadrabiamy, ale jest dużo do zrobienia. Mamy obawy podszyte emocjami, ale mamy też pewne namacalne bariery, które mogą blokować firmy przed migracją do chmury. Chciałbym Cię zapytać o to, czy te bariery są bardziej techniczne czy biznesowe? Która grupa ma większy wpływ na to, że firmy mimo wszystko wstrzymują transformację lub korzystanie z usług chmurowych?

Prawda jest taka, że chmura najbardziej rośnie przez to, że firmy do niej migrują. Dzisiaj każdą nową firmę, która powstaje nazywamy często startupem. Ale startupem nazywamy firmy, które od samego początku stawiają mocno na technologię, bo one potrzebują tej technologii. Jeżeli ktoś zakłada jakąś usługę nie związaną z onlinem, tylko offlinem, to wystarczy mu zwykła strona internetowa z adresem. Jeżeli chodzi o nowe firmy, to one są już od początku tak zwane cloudborn i Polska tutaj bardzo mocno prowadzi. Młode firmy, młodzi przedsiębiorcy od samego początku stawiają na rozwiązania chmurowe. Widzą w tym szybkość związaną z tym, że nie potrzeba dużych inwestycji w infrastrukturę, mogą od razu mieć bardzo elastyczne rozwiązania pod tym względem, że mogą bardzo szybko kalkulować sobie pewne koszty, jakie będą z tym związane.

Barierę mają firmy, które przez wiele lat działały na zasadzie on-premise i to jest całkiem zrozumiałe. Po pierwsze, czasami trzeba uczciwie zrobić remanent swoich danych, to znaczy zastanowić się, co zmigrować do chmury. Ja uważam, że nie wszystko warto, to nie jest tak, że migracja do chmury, to jest wszystko na raz. Przede wszystkim róbmy to etapami, zobaczmy, jakie mamy dane, które dane możemy zmigrować, a które dane ze względów prawnych, legislacyjnych są wątpliwe i lepiej tego nie ruszać. Kiedy już wiemy, że chcemy dane typu A zmigrować do chmury, a dane typu B i C na razie zostawić, to pierwszym firewallem jest zrobienie porządku, remanentu u siebie w firmie. Niektóre dane są mocno powiązane z in-house’owymi rozwiązaniami software’owymi, do których nikt nie ma dokumentacji, każdy się boi tego tknąć, a osoba, która to napisała, już dawno nie pracuje w firmie. Różne historie słyszeliśmy i widzieliśmy, więc wiemy, jak to jest.

Powiedzmy, że już wiemy, jakie dane chcemy przenieść i jakie nam to ewentualnie przyniesie gratyfikacje biznesowe. Na przykład dane, które przeniesione do chmury pozwolą analityce big data wyciągnąć bardzo ważne rzeczy, które do tej pory leżały odłogiem, bo nigdy tego nie ruszaliśmy. Kolejną kwestią jest, w jaki sposób zmigrować je do chmury, w jaki sposób te dane, które będą w nowym środowisku, połączyć z danymi, które będą u nas on-premise? Czy mamy ludzi, którzy mają odpowiednie kwalifikacje do tego, żeby te dane zmigrować, czy takie osoby w ogóle w firmie są? I to jest bardzo duże wyzwanie z tego względu, że na rynku jeszcze nie ma tak dużej ilości specjalistów, jeżeli chodzi o cloud, tak zwanych architektów, osób, które pomagają w migracji, aby pokryć zapotrzebowanie na to. Myślę, że to jest taki duży bloker.

My, jako Aruba, współpracujemy z kilkoma firmami, które zajmują się migracją i budowaniem architektury chmurowej, jak na przykład Kylos, mamy partnerów do tego typu rozwiązań. Bardzo często nasi klienci mówią nam otwarcie, że chętnie zmigrowaliby część do chmury prywatnej, ale za bardzo nie wiedzą, jak to zrobić, potrzebują pomocy, estymacji. To jest proces, to też trzeba sobie jasno i wyraźnie powiedzieć, że migracja do chmury jest pewną formą procesu. W zależności od tego, jak dużo jest danych, jaka jest struktura firmy, to może trwać od miesiąca do pół roku nawet. Jest to proces, który trzeba sobie wkalkulować czasowo.

Na pewno kwestie umiejętności i skilli technicznych są tutaj wyzwaniem, ale jest to wyzwanie, które z czasem będzie zanikało, bo coraz więcej osób uczy się nowych certyfikatów poszczególnych dostawców chmury. Coraz więcej osób chce być architektem chmury, więc myślę, że ten firewall będzie zdejmowany. Oczywiście dostawcy coraz częściej oferują pełną, kompleksową usługę migracji do swoich usług chmurowych. Nie tylko sprzedaży usługi, ale także kompleksowego zarządzania tą usługą.

Myślę, że to są dwie główne przyczyny. Pierwsza, to są dane, firmy muszą zrobić z tym porządek i zrozumieć, które dane chcą, których nie i dlaczego. A później jest już kwestia egzekucyjna, wykonawcza, gdzie czasami jest potrzebna pomoc z zewnątrz.

Tematem dzisiejszego odcinka jest cyfrowa suwerenność Europy, a rozmawiamy o transformacji cyfrowej i adaptacji do chmury. Pytam Cię o to, Marcinie, nie bez powodu. Jednym z kluczowych wniosków z raportu, który był wcześniej przytoczony jest to, że firmy z Europy chcą przetwarzać dane w miejscach, które są pod ochroną unijnej legislacji. Czasem jest to wręcz wymóg, niektóre branże są regulowane w ten sposób, że dane nie mogą wychodzić poza Unię Europejską.

Unia Europejska musi być na to gotowa i nie może się opierać tylko i wyłącznie na usługach dostarczanych przez gigantyczne firmy ze Stanów czy Chin. W związku z tym pojawia się pytanie, na ile jest to realny problem, który mają firmy ze Starego Kontynentu, a na ile element zwyczajnej konkurencji gospodarczej z firmami z całego świata?

To jest bardzo ciekawe pytanie. Żeby popatrzeć na to z szerszego kontekstu, trzeba zobaczyć, jak powstała chmura obliczeniowa w tej formie, w której znamy ją dzisiaj. Na początku był to projekt poboczny firmy Amazon, która miała na tyle dużą własną infrastrukturę, że stwierdziła, że można z tym jeszcze coś zrobić. Dała wolną rękę i tak powstał Amazon Web Service, który bardzo szybko się rozrósł. Później dołączyła plejada dużych firm typu Microsoft, IBM i Google. Amazon, Microsoft i Google to obecnie wielka trójca, przyjrzyjmy się tym firmom.

Bardzo ważne jest to, żeby zdefiniować, czym jest chmura. Dla mnie chmura, w dużej mierze, to nie jest kwestia infrastruktury, bo infrastruktura jest potrzebna dla każdej usługi, czy to będzie chmura, serwer dedykowany czy kolokacja. Tam wszędzie są infrastruktury i fizyczne serwery. Dla mnie chmura to są tak naprawdę dane i to, co z tymi danymi możemy zrobić. Jeżeli popatrzymy na chmurę z tej perspektywy, to zobaczymy, że Amazon jest firmą, która się narodziła z danych, jest największą platformą e-commerce’ową i ona po prostu żyje z danych. Potem mamy Microsoft, firmę, która jest największym producentem systemu operacyjnego i również żyje z danych. Google, którego nikomu nie trzeba przedstawiać, największa wyszukiwarka na świecie, także żyje z danych.

Są to firmy, które świetnie operują na danych, dzięki czemu wygrały swoją pozycję. Potrafiły te dane odpowiednio analizować, optymalizować i stworzyć takie, a nie inne produkty i usługi, bo korzystały z danych. Są to firmy, które nie skupiają się na chmurze jako na samej formie infrastruktury, tylko pokazują: „Zobaczcie, co możemy dla Was zrobić, my już to umiemy”. Kto zaprzeczy, że takie firmy jak Google, Amazon czy Microsoft umieją operować danymi, one żyją z tego, one generują te dane.

Po drugiej stronie, kiedy mówimy o konkurencji, są Chiny. Najwięksi dostawcy usług cloudowych to Alibaba, czyli największa platforma e-commerce’owa Tencent, platforma społecznościowa, mamy jeszcze Baidu, czyli wyszukiwarkę chińską. Potężne firmy operujące na danych, one także tworzą swoje chmury.

Spójrzmy na Europę. Dostawcy chmury w Europie to są firmy, które według mojej najlepszej wiedzy powstały w dużej mierze z firm hostingowych, czyli firm hardware’owych, infrastrukturalnych. Aruba to jest największy dostawca hostingu i shared hostingu we Włoszech. Niemiecki Ionos, który dołączył do GAI, to jest największy dostawca usług hostingowych w Niemczech. Teraz kupił Profitbrix, ale to też jest bardzo świeża firma, która wyrosła z Ionosa. OVH jest to firma będąca największym dostawcą hostingu we Francji.

Te firmy zajęły niszę rynku cloudowego w Europie z tego względu, że nie mieliśmy graczy na miarę Google czy Microsoftu. Więc firmy, które zajmowały się głównie blachami, tak szczerze powiedziawszy, zajęły się kwestią chmury. I to jest największe wyzwanie Europy, tak naprawdę, z tego względu, że walka nie będzie toczyła się o kwestie infrastruktury, na zasadzie, jakie serwery będą pod tą chmurą, tylko jakie usługi my w tej chmurze zaoferujemy klientom. Te usługi będą bazowały wokół danych, big data, machine learning, deep learning. To są tematy, które będą rozwijały chmurę w sposób niespotykany do dzisiaj. Ilość danych, która będzie rosła, za kilka lat będzie o kilkaset procent większa niż jest teraz.

Tutaj chmura rozwinie swoje skrzydła, jeśli mogę tak powiedzieć. Ale żeby rozwinęła swoje skrzydła, będzie potrzebowała odpowiednich usług i narzędzi do tego, a nie stricte infrastruktury. Więc myślę, że to jest największe wyzwanie europejskie i po to powstała inicjatywa GAIA-X, która łączy zarówno firmy, które zajmują się infrastrukturą chmurową — Aruba Cloud, Ionos, OVH czy też telekomunikacyjne potentaty europejskie jak T-Mobile i Orange z firmami software’owymi typu Tails, Atos i tak dalej. Połączenie software’u z hardwarem na poziomie europejskim jest jakąś alternatywą do rozwiązań, które oferują potężni giganci zza Atlantyku.

Myślę, że jest to niezwykle potrzebna inicjatywa, jest to też duże wyzwanie, ale cyfrowa gospodarka europejska musi się opierać na pewnych europejskich podstawach, żeby zachować swoją pełną niezależność. Będzie to potrzebne, bo gospodarka cyfrowa dopiero rośnie, ale za kilka, kilkanaście lat swoją wartością prawdopodobnie przebije wartość obecnie funkcjonującej gospodarki.

Europa powoli zauważa ten problem, o którym powiedziałeś, że brak jest firm, gigantów technologicznych, które byłyby oparte na danych i w ten sposób kreowały podejście do chmury, które opisywałeś. W związku z tym, od 2019 roku mówi się i pracuje nad projektem GAIA, o którym chwilę mówiłeś. Chciałbym, abyś powiedział nieco więcej o tym, czym ten projekt jest, jak powstał, komu ma pomóc i w jaki sposób.

Ten projekt jest odpowiedzią na zmieniającą się sytuację gospodarczą, na to, że rośnie gospodarka cyfrowa. Ma ona ogromne znaczenie i będzie miała ogromne znaczenie także dla Europy. Nie chcę powiedzieć, że Europa przespała pewne rzeczy, bo może jest to nadużycie, ale na pewno nie była liderem ani innowatorem w tej dziedzinie. Teraz po prostu staramy się odrobić nasze zadanie domowe i myślę, że inicjatywa GAIA-X jest niezwykle ważna i potrzebna. Ona powstała z ramienia Komisji Europejskiej francusko-niemieckiego rządu. Na początku firmy z Francji i Niemiec zaczęły do tego projektu dołączać, bardzo szybko jednak zaproszenie do niego dostały firmy z wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej.

Ten projekt jest odpowiedzią na zmieniającą się sytuację gospodarczą, na to, że rośnie gospodarka cyfrowa. Ma ona ogromne znaczenie i będzie miała ogromne znaczenie także dla Europy. Nie chcę powiedzieć, że Europa przespała pewne rzeczy, bo może jest to nadużycie, ale na pewno nie była liderem ani innowatorem w tej dziedzinie. Teraz po prostu staramy się odrobić nasze zadanie domowe i myślę, że inicjatywa GAIA-X jest niezwykle ważna i potrzebna.

Plusem tego projektu jest to, że w ogóle powstał. Dużym wyzwaniem jest fakt, że tak wiele firm jest skupionych wokół tego projektu, który powstał z ramienia politycznego. Pytanie, na ile uda się wypracować dla niego wspólny kierunek. W przypadku dużej korporacji wystarczy podpis prezesa lub decyzja rady członków zarządu. Wtedy wszystkie ręce na pokład i idziemy w jednym kierunku. Tutaj sytuacja wygląda trochę inaczej, te rozmowy i kwestia decyzyjności może być trochę dłuższa, ale jest to działanie w ramach pewnej strategii Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o Europę Cyfrową na lata 2020–2030. Myślę, że pewne ramy zostały nakreślone. Jak to się w praktyce wszystko okaże? Myślę, że bardzo dużo zależy od współpracy między krajami.

Dużą wartością GAI-X jest kwestia suwerenności, otwartości, redundancji, ale też możliwości szybkiej migracji od jednego dostawcy do drugiego. Niezależność klienta, fakt że nie jest przyspawany do jednego dostawcy chmury, jest czymś bardzo pozytywnym. Natomiast myślę, że ta nakładka software’owa, która niejako nastąpi, czyli dołączenie firm software’owych do rozwiązań chmurowych, będzie rzeczą krytyczną.

My jako Europa musimy przygotować rozwiązania na skalę gospodarki cyfrowej za kilka lat i teraz jeszcze tego tak bardzo nie widać, ale już za kilka lat to będzie bardzo mocno widoczne. Musimy też pamiętać o tym, że big data uczy się i optymalizuje najlepiej przy dużej ilości zbiorów danych, wtedy doskonali swój algorytm i robi się coraz lepszy. Jak zsumujemy wszystkie dwadzieścia parę rynków europejskich, to takie zbiory możemy zebrać. Ale już widać jasno i wyraźnie, że algorytmy chińskie czy amerykańskie, które mają dane iluś milionów swoich odbiorców, są bardzo mocno zaawansowane i to będzie duże wyzwanie dla europejskich firm.

👉 Czytaj dalej na: https://porozmawiajmyoit.pl/poit-116-cyfrowa-suwerennosc-europy/

kkempin’s dev blog

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.

Krzysztof Kempiński

Written by

IT expert. Ruby on Rails/iOS/Elixir programmer. Blogger. Podcaster.

kkempin’s dev blog

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.