Eventy budujące lokalne społeczności IT

Krzysztof Kempiński
Jan 27 · 14 min read

W ramach podcastu “Porozmawiajmy o IT” miałem okazję porozmawiać z Anną Prończuk-Omiotek o wydarzeniach budujących lokalne społeczności IT.

Posłuchaj naszej rozmowy w wersji audio 🎧 👇


Cześć, mój dzisiejszy gość to CEO firmy Cheepro ekspert i mentor w licznych konkursach, między innymi w ramach platformy startupowej platformy Unicorn Hub. Tworzy lubelską społeczność IT w ramach inicjatywy Lublin IT. Jest współorganizatorką takich wydarzeń jak JS i Data Science Lublin. Dodatkowo przeprowadza szkolenia speechowania dla startupów, autoprezentacji i wystąpień publicznych dla biznesu. Wraz ze swoim mężem uwielbia podróżować, zwłaszcza do słonecznej Kalifornii. Na swoim koncie mają już 15 odwiedzonych krajów. Moim i Państwa gościem jest dziś Anna Prończuk-Omiotek.

Cześć Ania, bardzo mi miło gościć Cię w podcaście.

Mnie również bardzo miło.

A z Anią porozmawiamy sobie o eventach budujących społeczności IT, zwłaszcza te lokalne społeczności IT, bo tutaj właśnie Ania ma bardzo duże doświadczenie. Ja zawsze pytam na początku moich gościu, o to, czy słuchają podcastów, jeśli tak, to proszę ich, żeby podzielili się swoimi ulubionymi. Czy słuchasz podcastów?

Tak słucham, przy czym ostatnio chyba bardziej się przerzuciłam na audiobooki, niż na podcasty. Też niektórzy autorzy tworzą i jedne i drugie. Z podcastów słucham Małą Wielką Firmę na przykład, bardzo fajny podcast dla ludzi, którzy mają firmę, lub chcą mieć firmę. Bardzo fajnie tam Marek Kwiatkowski opowiada sam o doświadczeniach biznesowych, ale też zaprasza ciekawych gości. Też z podcastów Michał Szafrański, więc jak oszczędzać pieniądze, przy czym tak jak mówię, ostatnio nie słucham tyle podcastów, przerzuciłam się na książkę, ostatnio słuchałam książkę “Zaufanie jako waluta przyszłości” i to jest super książka dla każdego, kto ma bloga lub chce mieć bloga i chce swój biznes oprzeć na blogu w mniejszym, lub w większym stopniu. Tam Michał pokazuje, ile on zarabiał i ile trzeba było pracy włożyć, żeby ten blog zaczął zarabiać.

Zdecydowanie, też mogę polecić te podcasty. To jest klasyka Polskiego podcastingu, można powiedzieć.

Tak.

Ok, Ania od 10 lat zajmujesz się zawodowo organizacją eventów. Zastanawiam się, co Cię skłoniło, albo jakie zainteresowania popchnęły Cię w kierunku organizacji eventów, zwłaszcza tych związanych z branżą IT.

Pierwsze moje doświadczenie zawodowe, tak się złożyło, że było w branży IT. Mimo że z wykształcenia jestem ekonomistką, to dzięki temu, że moja pierwsza praca to była specjalista do spraw marketingu w firmie IT, to już w tej branży zostałam. Tak jakoś się złożyło, że akurat ta branża była moją pierwszą i tak mi się spodobało to, w jaki sposób jest podejście do pracy, jak dużo się tutaj zmienia, jak też jest widoczna innowacyjność i szybkość zmian, szybkość powstawania nowych rozwiązań. Te wszystkie czynniki wpłynęły na to, że od pierwszej pracy w IT w tej branży zostałam i nie planuję tej branży zmieniać. Natomiast jeżeli chodzi o organizację eventów, to ja tak naprawdę zaczęłam już na studiach robić takie niekomercyjne, mniejsze spotkania dla studentów, w mniejszych grupach, w ramach koła naukowego, później już jako koordynator, jako prezes koła naukowego całą koncepcję i cykl wydarzeń tworzyłam. I z takich wydarzeń non profitowych wyszło, że później też robiłam wydarzenia w firmach, w których pracowałam, ale też w mojej własnej firmie. I dlatego mam firmę szkoleniową.

Ok, czyli trochę przez przypadek, ale z drugiej strony tak Ci się to spodobało, że nie zamierzasz uciekać.

Tak, to też może być jako anegdota na sam początek, dużo takiego przypadku w tym było, ponieważ na drugim roku studiów się wybiera staż. Ja wybierałam firmy, przeglądałam katalog firm, gdzie mogę pójść na staż. Wybrałam dwóch potencjalnych kandydatów, jedna firma to była bardziej związana z branżą dziennikarską, taki portal, ale raczej skupienie na opisywaniu różnych zdarzeń, z różnych branż, a druga firma, to była firma IT. Wybierając pomiędzy tymi dwoma firmami, nie za bardzo znałam ani jedną, ani drugą branżę, ani copywriterską, ani IT, ale stwierdziłam, że ta firma IT ma niebieskie logo, a ja bardzo lubię kolor niebieski, więc pójdę do firmy IT [śmiech]. Tak się śmiesznie złożyło, że z racji mojego ulubionego koloru trafiłam do branży IT.

Niesamowite, ok. Tematem dzisiejszego podcastu jest budowanie społeczności. Raczej nie da się tego zrobić przy pomocy pojedynczego eventu, nawet jeśli będzie to bardzo duża konferencja. Musi być to pewna cykliczność, aby ludzie mogli się jakoś poznać, zaznajomić i nawiązać jakiekolwiek relacje. Czy planując nową inicjatywę, masz na względzie to, że taka impreza będzie się powtarzała, czy skupiasz się na pojedynczym evencie, bez szerszych planów? Jeśli jest coś, na co trzeba zwrócić uwagę, przy tego typu imprezach, to co według Ciebie jest tą rzeczą?

Patrzę na początku holistycznie. Nie patrzę na inicjatywę, która się pojawia i znika, tylko chcę, aby te inicjatywy powtarzalne

Na pierwsze pytanie: Ja raczej patrzę na początku raczej holistycznie. Żeby nie patrzeć na jakąś jedną inicjatywę, która się pojawi i zaraz zniknie, tylko żeby to były inicjatywy powtarzalne. Tak jak mówisz, budowanie tych relacji, to jest proces ciągły. Da się oczywiście zbudować pewnego rodzaju społeczność, relacje na bazie jednego wydarzenia, wtedy jest potrzebna odpowiednia promocja przed, odpowiednia promocja po, może zrobienie jakiejś grupy na Facebooku, żeby utrzymać tę społeczność, ale jest to trudniejsze. Jeżeli tak sobie zaplanujemy, że robimy coś powtarzalnego, to jesteśmy w stanie zrealizować więcej wątków, w przypadku wydarzeń IT, można z jednej strony spojrzeć na dany problem, ale każdy ma inny punkt widzenia i tak naprawdę tych punktów widzenia może być kilka lub kilkanaście. Ta powtarzalność to jest moje założenie na początku. Jeżeli chodzi o społeczności, to też te społeczności się rozrastają, na początku ta społeczność jest mniejsza, jest trochę mniej osób zainteresowanym danym tematem, a potem to rośnie. Lubię obserwować taki wzrost projektu, czy społeczności, dla mnie to jest pasją samą w sobie, żeby zobaczyć jak to się rozwija, żeby to nie był One Way Shot, tylko rzeczywiście robimy coś fajnego, coś, co potem idzie dalej, niesie się. Kiedyś mój znajomy z urzędu miasta Lublin-Pozdrawiam Michał Furmanka, powiedział mi, że ja jestem takim inicjatorem idei i takim przeżyciem idei. Ja coś takiego w sobie mam, że muszę te inicjatywy szerzyć. Rzeczywiście myślę, że tak jest i tutaj trafił w punkt z opisem mojego charakteru. To też jest ważne, żeby jeżeli chcemy coś pokazać, zaznaczyć jakiś problem, albo chcemy jakąś wiedzę szerzyć, to warto jest od razu założyć sobie, że będziemy to robić cyklicznie, bo wtedy dojdziemy do większych efektów i dotrzemy do większej liczby osób.

Trochę tych eventów masz już na swoim koncie. Zastanawiam się, co sprawia, że ludzie z branży IT przychodzą na eventy, które organizujesz? Co im to daje? Jakie korzyści im to przynosi?

Darmowa Pizza [śmiech]

Dziękuję następne pytanie. [śmiech]

Nie no, oczywiście żartuję. O tyle, że naprawdę, że darmowa pizza też jest ważnym elementem na eventach IT i wiadomo, jakieś bonusy i dodatkowe rzeczy, czy jakieś przyjemności. Natomiast jeśli chodzi o to, dlaczego Ci ludzie przychodzą, to ja mogę się posłużyć statystykami. Po każdym wydarzeniu prowadzimy ankietę, już teraz tych wydarzeń nie prowadzę sama, od razu powiem, że ja byłam inicjatorką w wielu wydarzeniach, a teraz wokół tych wydarzeń mamy fajny zespół i ja nie w każdą muszę być w 100% zaangażowana. Z tych wydarzeń zawsze zbieramy ankietę, w których pytamy, dlaczego akurat to wydarzenie? Skąd się dowiedziałeś? Co Ci się najbardziej podobało? Co Ci się nie podobało? Z tych rzeczy, które uczestnicy wymieniają, które im się najbardziej podobało to merytoryka. To, że prezentacje były na dobrym poziomie, że prezentacje były przygotowane, że nie były sprzedażowe, czyli nie przyszedł ktoś i gadał pół godziny o swojej firmie, tylko rzeczywiście podzielił się wartościową wiedzą. To też pokrywa się z naszymi założeniami, bo gdy organizuję wydarzenia, to w pierwszej kolejności stawiam na merytorykę. Tak samo z tymi zespołami, które robią i Lublin IT, Data Science Lublin, też tak założyliśmy, że w pierwszej kolejności chcemy postawić na merytorykę, czasem tych prezentacji może być mniej, mogą być krótsze, ale zawsze merytoryczne. Widać, że to daje efekty, to jest coś, czego ludzie zwłaszcza w branży IT oczekują, nie wiem jak w innych branżach, ale to bywa różnie, ale w branży IT, to jest taki wyznacznik dobrego eventu i coś, co na pewno uczestnicy docenią.

Ok, a jakie zabiegi stosujesz, żeby taki event to nie była seria wykładów, prelekcji, jeden po drugim? Tylko coś, co zbuduje dla Networkingu żeby ludzie mogli ze sobą rozmawiać, wymieniać się ideami, pomysłami na temat technologii, które je łączą?

Myślę, że na etapie tworzenia agendy już warto byłoby myśleć, w jaki sposób to można zrobić. Przy cyklu wydarzeń Lublin IT, założyliśmy sobie coś takiego, że to będą wydarzenia, które będą łączyły różne tematy, co już samo przez się będzie wymuszało rozmowę. Czyli nie zrobiliśmy czegoś takiego, że jak idziemy w jeden temat, załóżmy tylko JS to robimy tylko prezentację o JS, ale staraliśmy się mieszać. Na przykład 2 prezentacje o JS i jedna o Ruby on Rail. To wywołało taką egzotykę, powiedzmy, że przychodzą frontendowcy, ale też przychodzi parę osób, które są programistami ROR, albo na przykład interesują się tematyką, albo w ogóle są zainteresowani jednym i drugim tematem. Albo są zainteresowani wejściem do branży IT, różne grupy docelowe do nas przychodzą. To samo przez się wymusza takie rozmowy, to jest coś nowego, coś innego, albo traktowane w pewien sposób jako egzotyka, bo w Lublinie tych programistów Ruby on Rail[to można na palcach jednej ręki policzyć, więc tym bardziej to było ciekawe, że taka prezentacja się pojawiła. Taki też był zamysł przy tych dalszych spotkaniach Lublin IT. Staramy się złożyć zawsze agendę, żeby tam było coś innego, żeby to nie były monotematyczne prezentacje, tylko żeby było coś innego. Myślę, że jest to fajny sposób na skłanianie do dyskusji. Poza tym, jeżeli chodzi o networking, moje doświadczenia są takie, że czasami o ten networking w branży IT jest trochę ciężko. Może nie chciałbym powielać tego stereotypu, że programista, to jest ten człowiek, który siedzi w piwnicy i w ogóle nie wychodzi do ludzi, ale mimo wszystko gdzieś tam jest pewna bariera, że nie jesteśmy aż tak otwarci, jak w jakiś branżach sprzedażowych, czy marketingowych. Na przykład te przerwy kawowe, czy przerwy przy pizzy, to jest coś, co naturalnie tworzy potencjał do rozmowy. Tak jak na początku wspomniałam o tej pizzy, ona jest konieczna, nie tylko po to, żeby Ci programiści wytrzymali na wydarzeniu, ale też po to, żeby skłonić do rozmów, przemieszania grupek, żeby ze sobą pogadać. Też ta atmosfera, mam wrażenie, że to coś takiego unikalnego, bo do nas też wielokrotnie po wydarzeniach, czy w trakcie wydarzeń podchodzą ludzie i mówią, że tworzymy świetną, pozytywną atmosferę na wydarzeniach, że aż chce się przychodzić, że nawet jak nie znają jakiegoś tematu, to przychodzą dla samej atmosfery. Nie wiem, jaka jest recepta na to, ja staram się tworzyć wydarzenia, jaka ja jestem, jaką mam osobowość i jak ja bym chciała, żeby te wydarzenia wyglądały. Czyli otwarcie, z uśmiechem, jak jestem konferansjerem i przedstawiam kolejnych gości, to staram się to robić na luzie, a nie na sztywno. Myślę, że ta atmosfera, to jest coś, co w dużej mierze zależy od organizatora, prelegenta, czy też od tych osób, które na tej scenie są. My mamy taką dużą odpowiedzialność na swoich barkach jako organizatorzy, czy prelegenci, żeby o tą atmosferę zadbać. Jeżeli wyobrazimy sobie takiego prelegenta, który jest bardzo poważny, sztywny na scenie i wszystko mówi bardzo spokojnie, ale bardzo sztywno, to nie mam ochoty wchodzić z nim w interakcje. Ale jeżeli jest taki bardziej luźny, zadaje pytania publiczność, zachęca ich do komentowania tego co zaprezentował, to ta atmosfera się rozluźnia. Tutaj też właśnie ważna jest rola organizatora krok wcześniej. Ja z każdym prelegentem, który przychodzi na wydarzenie, wcześniej rozmawiam, nie tylko w trakcie wydarzenia, ale kilka razy przed wydarzeniem, zachęcam do tego, żeby zadawać pytania, rozmawiam, żeby między sobą stworzyć relację i żeby ten prelegent, który wyjdzie na scenę, był w miarę rozluźniony i taki bardziej pewny siebie jak już wychodzi na scenę, a potem się to przekłada na grupę docelową i publiczność.

Ok, podsumowałbym to tak, że nie oczywiste tematy, trochę pizzy i fajna atmosfera budowana przez organizatorów i mamy świetny event.

I prelegenci i jeszcze raz prelegenci, czyli merytoryka, bo to też wpływa na atmosferę, trochę pośrednio, ale jeżeli prezentacje będą do bani, to od razu widać niezadowolone miny i irytację i po prostu w moment atmosfera się psuje. To są takie trybiki i koła zębate, w których wszystko musi być naoliwione i musi sprawnie działać.

Obserwuję Cię na Instagramie i widzę, że sporo podróżujesz. Masz okazję też odwiedzać jakieś eventy z branży IT poza granicami naszego kraju? Czy widzisz jakieś różnice w stosunku do tych wydarzeń, a tego, co teraz na rodzimym rynku się dzieje?

W Kalifornii prezentacje są całkiem niż w Polsce. To jest bardziej jak show

Tak, wcześniej jakoś nie miałam tendencji, żeby chodzić na eventy IT w innych krajach. Jak pojechałam do Stanów to za pierwszym, drugim, trzecim razem jak tam byłam, to chodziłam na wydarzenia IT, startupowe, łączące branże nowych technologii z różnymi innymi tematami i jest różnica w tych wydarzeniach. Pizza jest wszędzie[śmiech], natomiast jeżeli chodzi o sam sposób organizacji i sposób prezentacji to wygląda trochę inaczej. Może zacznę od tego sposobu prezentacji, to może też jest specyfika Amerykanów, ale na tych wydarzeniach, jak byłam w Kalifornii te prezentacje są takie trochę bardziej jak show, niż taka prezentacja, którą my znamy z takich wydarzeń IT w Polsce. Tam jest dużo takiej energii, dużo radości, oczywiście jakieś żarty, memy, w zależności od prelegenta, ale generalnie widać o wiele więcej takiej pozytywnej energii i pozytywnego nastawienia. To jest coś, co czasami widać, że brakuje nam na naszych prezentacjach na naszym rynku, bo my staramy się zrobić wszystko porządnie, ale czasami jest to po prostu za sztywne. Podanie prezentacji w taki ciekawszy sposób, na przykład mi lepiej zapada w pamięć. Wtedy pamiętam nie tylko samą merytorykę, ale też całą otoczkę, emocje i wrażenia, które temu towarzyszyły. Badania naukowe dowodzą, że jeżeli przekazujemy jakąś wiedzę i skorelujemy to z emocjami, czy innymi odczuciami, z zapachem, węchem, wzrokiem i tak dalej, to wtedy to jest lepiej zapamiętane. Oczywiście na prezentacji technicznej jest trudniej odpalić perfumy, żeby to było lepiej zapamiętane, ale atmosferę w postaci żartu, czy pozytywnych emocji, jesteśmy w stanie to zrobić. Fajnie też byłoby, żebyśmy jako prelegenci patrzyli na to, jak.trochę bardziej podziałać na emocje słuchaczy i trochę bardziej zrobić z tego show, czy wrzucić element takiego show, żeby to zostało bardziej zapamiętane. Jeżeli chodzi o jakieś inne różnice w tych eventach, które widziałam w Stanach, a w Polsce, to też tam trochę bardziej byli ludzie otwarci na networking, ale to pewnie kwestia tego, że ja chodziłam na takie eventy, które łączyły tematykę IT, ale też startupową, więc z natury byli tam ludzie, którzy są nastawieni na biznes, więc oni szukali potencjalnych osób do współpracy, czy jakiś potencjalnych kontaktów, więc oni byli bardziej skorzy do rozmowy. A tak poza tym, to myślę, że niczym nie odbiegamy, jeżeli chodzi o merytorykę, jeżeli chodzi o wydarzenia za granicą, czy tutaj. Nawet okazuje się, że tematy były bardzo podobne. Prezentacje techniczne-wiadomo mamy dostęp do internetu, do wiedzy, która na całym świecie jest powiedzmy, taka sama, mamy takie same źródła, z których możemy korzystać. Merytorycznie niczym sobie nie ujmujemy, więc w Polsce prezentacje są tak samo merytoryczne, jak w Stanach, więc jak najbardziej możemy być z Siebie dumni. Możemy wysyłać programistów z Polski na eventy tam, żeby też techniczne prezentacje robili, to może przynieść ciekawy efekt.

Fajnie, że aż tak bardzo nie odbiegamy. Chciałbym jeszcze przez chwilę porozmawiać o prelegentach, wspomniałaś, że to jest taki nieodzwony element każdego eventu, nie tylko pewnie w branży IT. Czy łatwo jest znaleźć takie osoby, które chcą się dzielić wiedzą w ten sposób? Kierujesz się jakimiś zasadami selekcji takich osób?

Tak, przede wszystkim sprawdzam, czy osoby wcześniej występowały na jakieś konferencji, jeżeli nie, pytam, w jaki sposób chce dany temat zaprezentować, jaki ma na to pomysł. Raczej staram się brać osoby, które już występowały, chociaż nowicjusze też jak najbardziej są mile widziani. Odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie, czy łatwo znaleźć takie osoby na prelegenta? Niestety muszę powiedzieć, że nie. Nie wiem, czy to jest tylko kwestia Lublina i naszej Lubelskiej społeczności, ale to jest zawsze największe wyzwanie, jeżeli chodzi o event. Bo tak jak mówiłam, my staramy się dobierać jak najlepszych prelegentów, żeby ta prezentacja była merytoryczna, więc też wiadomo, szukamy takich osób, które są ekspertami w swojej dziedzinie. Dajemy też oczywiście takie otwarte pole do zgłaszania się, żeby ludzie sami mogli się zgłaszać do prezentacji, ale to też nie zdarza się zbyt często. Okazuje się, że gdzieś tam jest jeszcze taka bariera, że nie każdy chce dzielić się wiedzą, nie każdy lubi występować publicznie, stąd też się pojawił pomysł na prowadzenie moich szkoleń z występów publicznych, nie tylko branży IT, ale też poza.

Dużo ludzi boi się występować publicznie, stresuje się przed takimi wystąpieniami. Statystyki pokazują, że wystąpienia publiczne, to jest drugi największy lęk ludzkości. Bardziej to już według tych statystyk, to boimy się tylko śmierci, więc rzeczywiście gdzieś ten stres jest taki ogromny, dlatego z powodu wielu czynników, trudno jest czasami znaleźć prelegentów na wydarzenie, trudno jest tą agendę zapełnić, dlatego najczęściej agendę tworzymy już 1,5 miesiąca wcześniej. To organizowanie wydarzenia, to nie jest 2 tygodnie promocji przed wydarzeniem, tylko 1,5 miesiąca wcześniej są poszukiwania prelegentów, czy rozmowy z poprzednimi prelegentami, no i po prostu szukanie odpowiedniej osoby, która może się podzielić wiedzą. Z drugiej strony, żeby tak nie narzekać, na pewno w Lublinie jest wielu ekspertów, którzy często dzielą się wiedzą nie tylko na polskich konferencjach, nie tylko w Lublinie, ale w Warszawie i poza granicami kraju. Mamy taką naszą gwiazdę lokalną, czyli Sławek Sobótka-wybitny ekspert, który wiadomo, nie tylko w Lublinie występował, ale też w całej Polsce, jest też znany jako ekspert nie tylko w naszym mieście, ale w całym kraju. Bardzo ciężko jest zaprosić takich ekspertów jak Sławek, bo ich grafik jest napięty. Sławek już był prelegentem na jednym z naszych wydarzeń i zrobił świetną prezentację. Na jego prezentację przyszło 250 osób, więc zapełniliśmy aulę i nawet ludzie na schodach siedzieli, także widać było, że zainteresowanie jest spore, ale wiadomo w przypadku takich osób o takiej renomie jak Sławek, ciężko jest wbić się ich grafik. Taki człowiek ma i swoje zawodowe kwestie i już inny grafik wydarzeń i wiadomo, życie prywatne, które nie pozwala, żeby być na każdym wydarzeniu prelegentem, czy uczestnikiem. Według mnie to szukanie prelegentów to jest największe wyzwanie, jeżeli chodzi o organizowanie wydarzeń IT.

Coś w tym jest, nie tak dawno miałem okazję występować na 4Developers w Poznaniu i występował tam Piotr Przybył, który też jest taką osobą rozpoznawalną. Robił bardzo fajne prezentacje, specjalizuje się w Javie i chwilę później rozmawialiśmy o tym stanie eventów w naszym kraju. Doszliśmy do wniosku, że wszystko fajnie się rozwija i te eventy coraz lepszą formę prezentują, natomiast ciągle brak jest osób, które chciałby występować, jak się tak spojrzy nieraz na agendy, no to okazuje się, że to są ciągle te same osoby.

Coś takiego jest. My w Lublinie też mamy takie ekipy, które bardzo często występują. Jest Tomek Przyborski, który u nas często występuje z prezentacjami na temat Pythona, albo prezentacjami na temat testowania. Jest Tomek Serafin, który jest świetnym ekspertem od Scruma i oni się bardzo często chcą dzielić wiedzą, jeżeli mają tylko jakieś możliwości czasowe, to przychodzą z prezentacjami. Wiadomo, że nie chcemy, żeby na każdym wydarzeniu była taka sama ekipa prelegentów, więc coś tam trochę warto jest mieszać, zmieniać i szukać tych nowych osób, ale łatwe to nie jest. Ja też staram się ściągać prelegentów z innych miast. Był u nas na przykład Piotr Migdał-specjalista od Data Science, bardzo fajnie, że poświęcił swój czas na przyjechanie z Warszawy do Lublina i zaprezentowanie się. Na najbliższym wydarzeniu za tydzień 27 listopada, na najbliższym Inwestoringu. Zdarza się, że ludzie z innych miast przyjeżdżają dzielić się wiedzą, dla mnie to jest bardzo cenne i wartościowe to, że oni chcą się wybrać tyle kilometrów i chcą się dzielić wiedzą z naszą społecznością.

Bardzo fajna sprawa. Podejrzewam, że może być jeszcze jedna bariera/przyczyna, mianowicie ten nasz polski rynek eventów IT jest stosunkowo młody, no i nie płaci się jeszcze prelegentom za wystąpienia, raczej to jest na takiej zasadzie, jak to ktoś chce z własnej woli, po prostu się pokazać, zaprezentować coś fajnego. Jestem ciekaw Twojego zdania? Czy według Ciebie to będzie się zmieniać? Czy idziemy bardziej w takim kierunku profesjonalizacji tej branży? Czy raczej zawsze pozostanie jakaś domena hobbystów, pasjonatów, którzy będą się chcieli dzielić wiedzą?

Czy pieniądz jest dobrym motywatorem? Częściowo tak, ale sam w sobie na pewno nie jest dobrym motywatorem

Myślę, że to na pewno będzie się zmieniało. Gdzieś tam pojawią się takie wydarzenia prędzej, czy później, które będą też płaciły prelegentom, płaciły ekspertom IT za swoje wystąpienia, przy czym, pytanie, czy pieniądz jest dobrym motywatorem? Częściowo tak, bo jeżeli jest człowiek, który ma bardzo napięty grafik i ma wybrać wydarzenie płatne, czy bezpłatne, to wybierze to płatne, ale sam pieniądz raczej nie jest dobrym motywatorem do przygotowania świetnej prezentacji. Myślę, że jeszcze przez długi czas rzeczywiście prelegenci nie będą opłacani, że będą, tak jak mówisz, jako hobbyści, jako osoby, które chcą się dzielić wiedzą i to jeszcze może tak wyglądać. To na pewno będzie się zmieniało, ale moja opinia jest taka, że pieniądz nie zawsze będzie dobrym motywatorem. To jest coś co, zmieni nasz rynek eventów.

Czytaj dalej na:

kkempin’s dev blog

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.

Krzysztof Kempiński

Written by

IT expert. Ruby on Rails/iOS/Elixir programmer. Blogger. Podcaster.

kkempin’s dev blog

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.

More From Medium

More on Podcast from kkempin’s dev blog

More on Podcast from kkempin’s dev blog

Zagadnienia prawne w IT

More on Podcast from kkempin’s dev blog

More on Podcast from kkempin’s dev blog

Tworzenie aplikacji mobilnych

More on Podcast from kkempin’s dev blog

More on Podcast from kkempin’s dev blog

Jak zostać Android developerem?

Welcome to a place where words matter. On Medium, smart voices and original ideas take center stage - with no ads in sight. Watch
Follow all the topics you care about, and we’ll deliver the best stories for you to your homepage and inbox. Explore
Get unlimited access to the best stories on Medium — and support writers while you’re at it. Just $5/month. Upgrade