Jak z głową zmienić pracę i branżę na IT

W ramach podcastu “Porozmawiajmy o IT” miałem okazję porozmawiać z Pawłem Łapińskim o tym jak z głową zmienić pracę i branżę na IT.

Posłuchaj naszej rozmowy w wersji audio 🎧 👇

Cześć! Mój dzisiejszy gość to senior PHP Developers z ośmioletnim doświadczeniem w branży. Obecnie łączy swoją pasję programowania oraz zamiłowanie do rozwoju produktu w firmie Tidio. Można go spotkać na branżowych konferencjach, black metalowych koncertach i strzelnicy. Moim i Waszym gościem jest Paweł Łapiński.

Cześć, Pawle! Bardzo miło mi gościć Cię w podcaście.

Cześć, Krzysiek. Cześć wszystkim.

No i jak najbardziej mogę potwierdzić to, że Pawła można znaleźć na branżowych konferencjach, bo nie dalej jak tydzień temu mieliśmy okazję się spotkać i zamienić kilka słów na Boiling Frogs, konferencji we Wrocławiu. Natomiast dzisiaj cieszę się bardzo, że będziemy mieli okazję porozmawiać nieco dłużej, w temacie, który teraz jest chodliwy, ważny i potrzebny, a który też był udziałem Pawła w jego ścieżce kariery, że tak powiem, mianowicie temat przebranżowienia; tego, jak z głową zmienić swoją branżę na IT.

Ale rozpocznę od standardowego punktu programu, czyli pytania do Ciebie, Pawle. Czy oprócz black metalu słuchasz podcastów? Jeśli tak, to może masz jakieś swoje ulubione audycje?

Słucham podcastów. Pierwsza część mojej odpowiedzi będzie chyba taka, jakiej się spodziewasz. Jeżeli chodzi o IT i polskie podcasty, to słucham Twojego i Better Software Design, Mariusza Gila. Natomiast nie tylko tego. Z takich biznesowych rzeczy słucham sobie podcastu Michała Sadowskiego, który nazywa się, uwaga, Michał Sadowski Podcast. Z biznesowych również, ale zachodnich: Tropical MBA Podcast. Również Star Talk Radio — to jest podcast o astronomii i jest prowadzony przez pana Neila deGrasse Tysona, którego pewnie niektóre osoby znają.

Jako fan Formuły 1 słucham sobie podcastu Beyond Victory, Nico Rosberga. To jest były kierowca, mistrz świata. I ponieważ kiedyś miałem zajawkę na filozofię, na stoicyzm, słucham sobie podcastu Ze stoickim spokojem — taki ma tytuł. To takie najważniejsze, do których najczęściej wracam. Mam tego bardzo dużo.

Niezła kolekcja, faktycznie. Super. To może zacznijmy od początku, zazwyczaj najlepiej od tego zaczynać. Czyli jak to się w ogóle stało, że zacząłeś pracę w IT? Co Cię zmotywowało do zmiany? I jak na tym etapie zmiany wyobrażałeś sobie, że ta praca w IT będzie wyglądała?

Tytuł tego odcinka to Jak zmienić z głową (…) — tam się pojawia takie pojęcie. Nie wiem, czy nie powinniśmy tego wyedytować, bo nie wiem, czy u mnie to było z głową. W moim przypadku to była spontaniczna i absolutnie nieprzemyślana decyzja. Moja pierwsza poważna praca po studiach — w zasadzie jeszcze w ich trakcie — to była praca w dziale marketingu, w firmie, która zajmuje się produkcją narzędzi i implantów dla ortopedii i traumatologii. To jest jedna z zaledwie trzech firm, które takie rzeczy w Polsce produkują. A ponieważ poruszam się na wózku i część biurowa, gdzie był dział marketingu tej firmy, nie była dla mnie dostępna, skierowano mnie w inną część, m.in. było tam IT.

Więc siedziałem sobie w pokoju z chłopakami z IT, widziałem, co tam się dzieje, wiedziałem, jakie są potrzeby. Ta firma raz do roku odpala i mocno promuje rekrutację na staże wakacyjne dla studentów. I była potrzeba — wiedziałem o tym, bo słyszałem rozmowę — żeby wyprodukować taką aplikację, która z jednej strony będzie dla tych kandydatów formularzem zgłoszeniowym, całkiem rozbudowanym, a z drugiej strony będzie takim panelem, który cały ten pipeline rekrutacji obsłuży. Tam było kilka etapów, były oceny kierowników różnych działów, i później trzeba było wysłać powiadomienia mailowe tym, którzy się dostali i którzy nie. To jest pierwsza część historii. Moja wiedza na temat programowania i IT była taka jeszcze nawet nie juniorska. Czasami po prostu w wolnej chwili robiłem sobie jakieś tutoriale. Kiedyś po necie śmigał taki tutorial Od zera do gier kodera — bardzo fajny tutorial do C++ i moja wiedza stanowiła jakieś 30% wiedzy w nim zawartej. A kiedy padło pytanie, kto zrobi tę aplikację, to ponieważ zastanawiałem się, czy nie przejść do IT, to powiedziałem: „Ja”.

I zrobiłem ją. Jak to wyglądało, to sobie pewnie zaraz o tym powiemy, ale zrobiłem, utrzymywałem to później chyba przez cztery lata nawet, więc to działało. I po tym, jak się przekonałem, że można, że da się i że jest to fajne, poszukałem sobie pierwszej pracy już jako programista, jako junior. I tak to wyglądało. To, co mnie motywowało, to taka trochę niepełna satysfakcja z tej pracy, którą wtedy miałem. To nie był ten marketing, o którym możemy poczytać np. w podręczniku do marketingu Kotlera, miałem takie wyobrażenie, byłem studentem, więc zero też doświadczenia. Zderzenie z rzeczywistością było trochę bolesne. Ciekawość, otwartość, i tak to wyszło. Dosłownie z dnia na dzień.

Jak sobie wówczas wyobrażałeś tę pracę w IT? W sensie: mogłeś obserwować, jak ona wygląda, przynajmniej jeśli chodzi o taki zewnętrzny odbiór tej branży, ponieważ siedziałeś ramię w ramię, można powiedzieć, z osobami, które się tym zajmowały. Ale jakie było Twoje wyobrażenie tego, jak Twoja praca mogła się zmienić?

Znowu: spontan. Ja sobie chyba nic nie wyobrażałem. Ten obraz, który miałem, będąc przy biurku z chłopakami z IT, to było takie IT IT. Infrastruktura, sprzęt, instalowanie systemów operacyjnych. To nie byli programiści. To było takie typowe IT. Więc to nie dało mi obrazu tego, jak może wyglądać praca programisty. Nie wydaje mi się też, żebym miał jakichś znajomych w branży, którzy mogliby mi coś poopowiadać w tamtym okresie. Więc to była taka decyzja, o której wtedy myślałem, że być może jest nawet głupia, natomiast z perspektywy czasu — nie. Na pewno szalona, spontaniczna, ale nie głupia. Nie oceniam jej teraz jako głupią. Z tego też pewnie taka nauka, jeżeli słucha nas ktoś, kto sobie myśli o przejściu do IT, trzeba się zdobyć na tę odwagę i się nie bać. Trzeba spróbować.

Myślę sobie, że przewagą takich osób, które zmieniają pracę, które mają już jakieś tam doświadczenia w innych branżach, jest to, że zawsze mogą do tej swojej wcześniejszej branży wrócić. Jest to łatwiejsze niż w przypadku osób, które dopiero rozpoczynają swoją karierę.

Jeśli mogę zapytać: ile miałeś lat, kiedy przechodziłeś do IT?

Skończone 26 lat.

To, powiedzmy, nie jest dużo, ale też nie jest mało. Chciałbym więc Cię zapytać, jak wygląda zmiana branży właśnie w takim już bardziej zaawansowanym wieku? Czy to jest coś innego niż w momencie, kiedy de facto myślisz o tej karierze już na etapie szkoły, na etapie studiów, i jak gdyby w tym kierunku od początku idziesz? I przede wszystkim, na co trzeba się przygotować? Czy przebranżowienie jest pod tym względem inne od takiego świadomego i pokierowanego od początku wyboru kariery w kierunku IT?

Podejrzewam, że tak, zwłaszcza że tak jak mówię, to jest taka zmiana z dnia na dzień. Doskonale pamiętam pierwszy dzień, kiedy nie musiałem wsiadać w samochód i jechać kilkanaście kilometrów za Białystok, w którym wtedy mieszkałem. Mogłem sobie wstać troszkę później, w piżamce otworzyć laptopa. I czekałem, aż ktoś się do mnie w tej mojej nowej pracy odezwie i powie mi, co ja w ogóle mam robić. Bo tego nie wiedziałem. Nie wiedziałem, co będę robił. Wiedziałem, że mam jakieś zupełne podstawy programowania i tyle.

Więc to, co pamiętam z tego pierwszego okresu, to sporo niepewności, ale też ekscytacji. Miałem, jak to się tak ładnie po angielsku mówi, good feeling, że robię coś fajnego i że może być fajnie. Na pewno trzeba się przygotować na to uczucie „nie wiem, co robię i na pewno przez jakiś czas nie będę wiedział”. Trzeba też się przygotować na sporo ciężkiej pracy, bo jednak jak zaczynamy robić coś, czego nie umiemy, to trzeba się też douczać na bieżąco. Więc to nie jest taka praca, którą wykonujemy bez wysiłku mentalnego, bo już ją umiemy robić. Nie. My się musimy jej nauczyć i musimy umieć tę wiedzę od razu wdrażać. Więc to było sporym wyzwaniem.

Taką ciekawą rzeczą jest też to, że jeśli zmieniamy branżę już w takim późniejszym wieku, to spotkamy na swojej drodze ludzi dużo młodszych i dużo bardziej doświadczonych od siebie. Ja z tym nie miałem problemu, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś mógłby mieć. Taka dużo młodsza osoba może być naszym przełożonym, naszym team leaderem i trzeba być po prostu na to gotowym, po prostu. Młodsi ludzie będą nas uczyć fachu.

No i też różne reakcje znajomych i rodziny. Tzn. ja wychodzę z założenia, że motywacja zawsze powinna być wewnętrzna, a nie zewnętrzna, ale przygotujmy się na to, że jedni będą trzymać kciuki, mówić: „Stary, robisz szaloną i bardzo fajną rzecz”, a inni będą jakby przez sito swoich poglądów i swojego podejścia Twoją decyzję oceniać i powiedzą Ci: „Nie no, co ty robisz, masz 26 lat, no zostań tam w tej pracy, którą miałeś”. Więc na to się przygotujmy i przygotujmy się na to, żeby to olać po prostu.

Pewnie, i robić swoje. Natomiast myślę sobie, że jest jeszcze jeden aspekt takiego przygotowania, bardzo przyziemny, ale niestety dotykający nas na co dzień, mianowicie wynagrodzenie. Bardzo często ludzie myślą o IT właśnie pod względem awansu w kwestii wynagrodzenia, i to oczywiście ma miejsce, ale też często to jest nie awans, a raczej spadek tego wynagrodzenia, prawda? Jeśli już gdzieś tam doszliśmy do jakiegoś etapu w korporacji, mamy jakieś stanowisko, jakieś wynagrodzenie, i nagle chcemy przejść do IT, będąc na początku juniorem, to może się okazać, że to wynagrodzenie tak naprawdę spada.

No i właśnie, jak się na to przygotować? Czy to w ogóle jest problem? Tutaj też myślę o tym, że często są to osoby, które mają na utrzymaniu rodzinę. Czy znasz jakieś takie patenty? Podpowiedzi, jak do tego tematu podejść, jak się na to w ogóle przygotować?

Nie wiem, czy mam na to dobrą odpowiedź. Moja sytuacja była o tyle korzystna, że nie miałem wtedy dzieci (zresztą nadal nie mam), nie miałem kredytu hipotecznego, więc pod tym względem było mi łatwo. Ale jak się przygotować? Przede wszystkim przyjąć do wiadomości, że tak właśnie będzie, że jeżeli zarabialiśmy troszkę więcej, to ta pierwsza praca prawdopodobnie nie zapewni nam tych mitycznych ogromnych zarobków w IT. Do tego trzeba dojść. I musimy się przygotować również na to, że nasze życie osobiste trochę dostanie w kość. Trzeba tego pilnować, ale wydaje mi się, że na początku może być ciężko zamknąć się w tych ośmiu godzinach w kontekście tego, o czym mówiłem przy poprzednim pytaniu, że to jest praca połączona z nauką (dopóki nie dojdziemy do momentu, że pozostanie już tylko praca). Teraz trochę zasugerowałem, że nauka w IT się kiedyś kończy. Doskonale wiemy, że nie. Ale jakby ten początek to więcej nauki niż pracy. Musimy być na to gotowi, to musi być świadoma decyzja i nie wydaje mi się, żeby istniał jakiś mądry sposób, żeby to ominąć.

Myślę, że takim elementem przygotowania do tego potencjalnego spadku naszych dochodów jest uzbieranie jakiejś finansowej poduszki bezpieczeństwa, która pozwoli nam wypełnić jakoś tę lukę. I to też jest element jakiegoś tam planu, przygotowania. Właśnie o te plany chciałbym Cię teraz zapytać. Czy Ty robiłeś jakieś rozeznanie tej branży? Czy miałeś jakiś plan, według którego będziesz w tę branżę wchodził? Czy myślisz, że w tak szybko zmieniającej się branży, jaką jest IT, jest sens, żeby planować tę ścieżkę na ileś tam lat do przodu? Czy też raczej należałoby podążać za tym, gdzie nas życie zaniesie?

Moje doświadczenie jest takie, że lepiej podążać tam, gdzie nas niesie życie i nasze pomysły. Jakieś minimalne rozeznanie zrobiłem, ale miałem taki pomysł, że chcę być programistą. Właśnie ten tutorial Od zera do gier kodera pozwolił mi troszeczkę jakby liznąć programowania i wiedziałem, że mam fun z pisania kodu, z rozumienia tego i z tworzenia jakichś rzeczy, chociaż nic wielkiego w tym C++ nie stworzyłem. Ale jest tak, jak mówisz: branża IT jest tak szeroka, jest taki ogrom specjalizacji i tego, co można robić, że nie wydaje mi się, żeby można było to ogarnąć umysłem, nie mając jeszcze doświadczenia w tej branży, tak żeby mieć z góry określony konkretny pomysł — chcę być tym, a tym na pewno nie. Na pewno sprawdziłem, jakie są zarobki w branży, i zmotywowały mnie one d tego, żeby spróbować, wiedząc o tym i nastawiając się na to, że na początku zarobki będą niewielkie. Miałem też perspektywę taką, że jeżeli się uprę i mój plan się powiedzie, to będą one w końcu większe. I to tyle z moich planów.

Myślę sobie, że każda motywacja jest dobra, pod warunkiem, że jest nasza i że mamy trochę uporu w dążeniu do jej wdrażania w życie — bo to jest też niezbędne. No i tak, jak mówisz, bardzo trudno jest zasymulować sobie w warunkach domowych, nie mając jeszcze żadnego doświadczenia w branży, jak ta praca będzie na co dzień wyglądała, bo pracujemy w zespołach — to nie jest tak, że siedzimy sobie w tej przysłowiowej piwnicy i klikamy sami. W rzeczywistości pracujemy w zespołach i trudno jest to poczuć, nie będąc zanurzonym w takiej pracy, ale to, co powiedziałeś: można jak najbardziej sobie przećwiczyć, czyli spróbować np. wykonać jakieś tutoriale. Nawet przeróżnych gałęzi IT, bo to może być jakieś tam back-end, front-end, może to być spróbowanie czegoś wmUI/ UX.

Obecnie mamy mnóstwo darmowych kursów, narzędzi, możliwości, żeby takie testy przeprowadzić sobie niemalże bezkosztowo. Praktycznie każda chmura nawet daje darmowe tier’y, programy jakieś dla studentów, darmowe minuty, darmowe konta w różnych aplikacjach. Naprawdę możemy sobie przynajmniej tej części takiej technicznej dotknąć i zobaczyć, czy to nam w ogóle sprawia frajdę. Myślę, że to jest istotne, bo bardzo trudno będzie nam wytrzymać w pracy, która nas męczy albo która nam nie daje tej frajdy.

Oczywiście. Z tego też jest taki wniosek, że jak próbujemy wejść do IT, a to, od czego zaczęliśmy, nam nie pasuje, to pamiętajmy, że tych gałęzi, tych specjalizacji jest naprawdę dużo.

No właśnie, taki awans poziomy. To też jest w sumie fajna rzecz. Nie wiem, czy bym nazwał to aż przebranżowieniem, chociaż w niektórych przypadkach pewnie można byłoby taką łatkę do tego przyczepić, bo jeśli ktoś był np. testerem i zmienia swoją specjalizację na project management albo na UI czy UX, to jest swoistego rodzaju przebranżowienie się, bo mimo wszystko musimy poznać zupełnie nowy wachlarz umiejętności. I jak najbardziej to też działa. Nie musimy zawsze mówić o takich dużych przeskokach, z zupełnie odmiennej branży, bo nawet w obrębie jednej firmy fajnie jest, jeśli firma daje takie możliwości, żeby sobie od czasu do czasu zmienić specjalizację, jeśli mamy taka chęć. To też jest fajną ucieczką od wypalenia. Nie musimy nagle przeskakiwać poza branżę czy poza firmę, a jednocześnie jesteśmy w stanie spróbować czegoś nowego, co daje nam inną frajdę.

Jak najbardziej. Wewnątrz IT możliwości jest już sporo.

Dokładnie. To powiedz może, jak wyglądały Twoje pierwsze miesiące, jeśli chodzi o IT. Czy było ciężko? Z czym musiałeś się mierzyć? Jakie wyzwania najczęściej się pojawiają wśród osób, które wskakują do IT?

Troszkę już o tym wspomniałem. Tak, było ciężko, było dużo pracy, dużo treningu, dużo nauki, więc to się też wiązało z — nazwijmy rzeczy po imieniu — robieniem po godzinach, wieczorami, nieraz nocami. I tak jak mówiłem, jestem stary wśród młodych, bardzo chciałem nadgonić, więc wiedziałem, że tego czasu będę musiał przez jakiś okres przynajmniej nieproporcjonalnie więcej poświęcić.

Trochę przesadziłem, bo w pewnym momencie było tak, że dziewczyna donosiła mi do łóżka zgrzewki energetyków, bo już nie dawałem rady siedzieć, tylko miałem laptopa na kolanach. To się w pewnym momencie zrobiło chore. Też tutaj przestrzegam, bo ta granica między nawet taką wytężoną pracą i ambitną nauką a patologią jest cienka. Łatwo ją przekroczyć. U mnie skończyło się na wizycie u lekarza i ochrzanie. Później trochę przystopowałem. Uważajmy, bo fajnie jest poświęcać czas, mieć ambitne plany, ale pieniądze to jest rzecz wtórna, a zdrowie ma się jedno, więc na to uczulam.

Z tych pierwszych miesięcy pamiętam też taką dziwną huśtawkę nastrojów. Bo w pewnym momencie wydawało mi się, że już wszystko umiem, bo przecież pół roku jestem programistą i nikt mnie jeszcze z roboty nie wylał, a później rzeczywistość weryfikowała moje umiejętności i dawała do zrozumienia, że są jednak jeszcze na bardzo niskim poziomie. Okazało się, że mówimy prawdopodobnie o efekcie Dunninga-Krugera, o którym jak już się dowiedziałem, to potrafiłem sobie to wyjaśnić. A jeżeli słucha nas ktoś, kto nie wie, czym jest ten efekt, to jest to taki fenomen psychologiczny, polegający na tym, że osoby, które nie mają w jakiejś dziedzinie kompetencji, albo mają, ale niskie — mają skłonność do przeceniania swoich kompetencji. I w drugą stronę: jak już zdobędziemy te kompetencje — mamy skłonność do niedoceniania siebie. I dało się to zauważyć. Zaobserwowałem po sobie działanie tego zjawiska. Trochę mi odeszło, jak już się o nim dowiedziałem.

👉 Czytaj dalej na: https://porozmawiajmyoit.pl/poit-155-jak-z-glowa-zmienic-prace-i-branze-na-it/

--

--

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.

Get the Medium app

A button that says 'Download on the App Store', and if clicked it will lead you to the iOS App store
A button that says 'Get it on, Google Play', and if clicked it will lead you to the Google Play store